Pomysł ok. Realizacja już nie
Jest za jasno
Albo za mocno zaświeciłeś, albo w obróbce za bardzo pojechałeś kontrastem.
Gdyby nie to były by spoko prace.
Szukaj
Pomysł ok. Realizacja już nie
Jest za jasno
Albo za mocno zaświeciłeś, albo w obróbce za bardzo pojechałeś kontrastem.
Gdyby nie to były by spoko prace.
monitor w pracy taki se nie mniej jednak na jedynce pasek lekko jasny, natomiast ogol naprawde super !
D300s / T 17-50 2.8 Di II VC / N 35 1.8 / SB-900 / hahnel MB-D10 / MacBook pro i5
Po to jest światłocień, żeby uwypuklać fakturę, więc fakturze na cholerę kolor,a nie na odwrót. Tu faktury i bryły jest sporo - w dodatku ciekawej - bo to, że nie wiadomo, czy to brokat, farba, natura czy jeszcze co innego akurat jest tym ciekawszym elementem.
przyznam, że na moim monitorze również jest jakby zbyt kontrastowo, oko na 1 mogłoby być zakryte, ale jest pokazane w takim stopniu, że znowu muszę się "domyślać" czy na nim byłby pasek czy nie. To domyślanie się mi się w tym zdjęciu podoba. Brak błysku w drugim oku dla mnie jest atutem - nie odwraca uwagi od prawego.
Dla mnie to nie jest ciekawe, ale brzydkie. Co za różnica, co to jest? Ważne jak wygląda. Natomiast kolor by być może zamienił brzydotę w coś, co ma sens. No, ale dla niektórych brzydota jest ciekawa. Dla mnie nie. Nie w takim ujęciu, nie w tym dziale. Oczywiście brzydota subiektywna, bo inna chyba być nie może.
Faktura bez koloru nie zawsze ma sens. A to dlatego, że odcienie, nadają fakturze inny charakter. W przeciwieństwie do monochromatyzmu, mogą osłabić lub wzmocnić efekt, poprzez sąsiedztwo z obszarem nie tylko o innej jasności, ale i kolorze. Prostym przykładem wziętym choćby z portretu są pieprzyki i znamiona. W cz/b wyglądają kompletnie inaczej niż w kolorze. Mimo identycznego uwypuklenia światłem. Ich natura jest naturą kolorową, bo tak postrzegamy świat. Kolejnymi przykładami mogą być źrenice, usta właśnie, cera oraz wszelkie faktury w naturze typu kora, piasek, chmury. Bez koloru mogą tworzyć kompletnie inne obrazy. Niekoniecznie bardziej interesujące. Często wprowadzające w błąd lub nieczytelne. To może być też zaletą i jest wykorzystywane. Ale dla mnie faktura jest nierozłącznie związana z rozważną decyzją o usunięciu lub pozostawieniu koloru.
Poprzedni mój-Twój cytat sugerował, że uznajesz fakturę za podrzędną kolorowi ("Ponieważ go brak, to taka faktura wydaje się kompletnie nieuzasadniona"). To tak, jakbyś kształt widział kolorem, a nie przestrzenią - bo faktura to przestrzeń. O ile ludzie z zaburzonym widzeniem barw są w stanie funkcjonować, to w przypadku braku poczucia przestrzeni bylibyśmy bezbronni, nie potrafilibyśmy czegoś złapać, nie mówiąc o chodzeniu i reszcie.
Jeśli ktoś zostawia tylko fakturę - ba, wręcz próbuje jej "dokładać" idąc w udziwnienie i wspomina, że makijaż był, żeby uwypuklić bryłę twarzy, to widać o tę fakturę (a nie kolor) mu chodziło. Raczej nie jest to działanie z przypadku, kwestia, czy wykonanie jest względnie technicznie poprawne (tu wygląd BW co już stwierdzono, że za duży kontrast i rozpiętość przy dużej utracie cieniowań). Zresztą - co do koloru - wydaje mi się, że srebrno-czarna szmata z cekinami, czarny pasek ze srebrnym cieniem i nagle kolor skóry dało by efekt tandetnego koloru selektywnego, co mi się kojarzy jedynie z "achtystyczną" fotografią okolicznościową
Fotografia "beauty", stylizowana (nazwij jak chcesz) często nie ma nic wspólnego z naturalnością,"prawdą" portretu, której się tu tak nieustannie dopraszasz i dopatrujesz, a ich ewentualne piękno pochodzi raczej z regularnych buziek+światło+obróbka+konkretny kadr; niż z ich pomalowania, bo jakbyś taki make-up zobaczył "na żywo", na przeciętnej twarzy, powiedziałbyś jedynie "o ja pier****". "Wyciąganie" kobiet makijażem i stylizacją to domena fotografii glamour, reklam(ówk)owej. Beauty mogą być glamour, ale nie muszą. Nie ma tu jednak innego działu dla takich prac. Wielka moda też nie ma wiele wspólnego z naturalnością, chyba, że ją definiujesz na podstawie katalogów Bon Prixa, które Ci się tak podobają (jak to kiedyś sam wywód o tym strzeliłeś). Edytoriale często epatują na co dzień bezsensowną "brzydotą" - pociapaniem farbą, ustami obrychanymi kolorem jak u clowna (usta z pokazu Mc Queen'a) czy - konkretnie przykład http://i51.tinypic.com/2dr5102.jpg . I nie chodzi o to, że to musi Ci się podobać. Nie musi. Mi ten przykład z vogue'a też się nie podoba. Ale jak chcesz takie zdjęcia oddzielać to oceny musisz rozdzielać: - subiektywnych wrażeń estetycznych i -"obiektywna" techniczna. Ale głównym zadaniem takiej fotografii jest to, żeby się wyróżniała, by była przez dany element zapamiętywalna.
Ostatnio edytowane przez morning_dew ; 16-06-2011 o 16:05
2 mi przypadła do gustu, a malunek tak ciekawy i trudny!
Czas jest ludożercą, więc staram się nie mieć go za dużo.
Morning_dew, czy zatem uważasz, że takie pokazanie ust jest po pierwsze dobre technicznie? Po drugie się wyróżnia i jest przez to zapamiętywalne? Zauważ, że przykład przytoczonego klowna, który bardzo dobrze tu posłuży do ilustracji, ma te cechy, o których mówisz. Ale powyższe zdjęcia już nie. Dlatego, że usta u clowna, są przekontrastowane, przesadzone, cała uwaga skupiona jest na nich. Są właściwie ucharakteryzowane do roli jaką mają grać. Są głównym tematem i świetnie się sprawdzają w nim czują. Zapamiętamy je na pewno. Natomiast tu mamy coś, co wygląda (tak, moim zdaniem - więc subiektywnie) na nieudany makijaż. Zlewa się fakturowo z widoczną grubą warstwą pudru na twarzy. Wszędzie mamy kropki, górki, dołki. Moim zdaniem technicznie rzecz ujmując, to jest właśnie porażka (to duże słowo - raczej niedokładność), a nie sukces. Co innego, gdyby było tu widać świadome i precyzyjnie wykonane działanie. Gdyby *tylko* usta miały tę fakturę, a do tego, byłaby ona o wiele bardziej wzmocniona i ładnie (choćby pod względem światła) pokazana. By tworzyła kontrast z twarzą. Brak takiego rozdziału w moim odczuciu świadczy o wspomnianej brzydocie. Jeżeli wolisz - brzydocie technicznej.Chodzi tu o połączenie pracy wizażystki i fotografa. Oboje zrobili małe błędy w swojej pracy, które się skumulowały na wypadkowej pracy, czyli zdjęciu. I dały jeden ale mocno (mnie) uwierający.
Chyba, że twierdzisz, że zarówno usta, jak i ich ukazanie w takim świetle oraz takim kontraście to niemal ideał. Wtedy nie mam uwag - po prostu różnimy się w ocenie tego co widzimy.
Ostatnio edytowane przez mOSAd ; 17-06-2011 o 17:41
Gdyby było idealne technicznie, to przypuszczam, że byś się nie trudził czegoś naskrobać.
Czy jest zapamiętywalne - żadne z nas nie ma prawa z góry o tym przesądzić. Takie rzeczy weryfikuje czas.
Jeśli są techniczne (uzasadnione) zarzuty ogólne co do całego zdjęcia, to ciężko stwierdzić, że usta są technicznie uwiecznione poprawnie, bo ze startu nie są. Nie widzę jednak żadnego powodu, dla którego miałyby być one uwiecznione w jakiś sposób istotnie gorzej niż reszta elementów. Nie istnieje żadna przesłanka, że miałyby być centralnym elementem fotografii, a ewidentnie ma nim być oko, któremu inne faktury zaledwie towarzyszą. Gdyby wzmocnić usta, konkurowałyby one z okiem, co wyglądałoby źle. Myślę, że gdyby jedynie oko było takie z grubą fakturą skóry (widocznie cecha modelki) wzmocnioną błyskiem i brokatami, a resztę zaciapać/zabić blurem etc. to z kolei takie oko brałoby się "znikąd" i "nie wiadomo po co", byłoby obce, jak wybiórcza niedoróbka. Ale to moja interpretacja i moje poczucie estetyki całkowicie różne od Twojego. Poza tym - skąd to przekonanie o grubej warstwie pudru to nie wiem. Skóra posiada naturalny meszek, który przy takich ostrych, gwałtownych przejściach tonalnych najzwyczajniej został uwidoczniony
W czb troche smutnie wyszly te zdjecia. Niezbyt udana stylizacja.
Skontaktuj się z nami