Szukaj
Definicja "dobrego filmu" dawno mi się rozmyła i nie wiem do końca co ona oznacza.
Po przetestowaniu większości dostępnych kolorowych negatywów stwierdzam, że cena nie determinuje czy film mi pasuje czy nie (celowo nie używam słowa "dobry", "zły").
Na jednym biegunie zdarzają się rodzynki jak Profoto XL.
A na drugim biegunie filmy, które kosztują ponad 2,5 razy więcej a nie powaliły mnie na kolana jak chociażby Fuji PRO 400H (pomijam ilość wyrwanych włosów przy jego skanowaniu).
Wydaje mi się, że XL da może kilka klatek (2-3) więcej, ale na razie nie sprawdziłem, jestem gdzieś w połowie. Oczywiście to jeszcze zależy czy aparat zrobi więcej niż 36... (mój zrobi, to powiem)
Skontaktuj się z nami