Tu nie chodzi o przepały w bezwzględnej skali wartości koloru. A o różnice między sąsiednimi pikselami. Jeżeli założymy, że na wysokiej jakości monitorze widać zmiany jasności rzędu 0.5%, na przeciętnym jest to 2-3%, a na laptopie 5-7% w światłach (wartości wymyślone - przykladowe), to obróbka prezentowana w sieci, powinna uwzględniać te realia. A zatem jasny obszar twarzy, który na bardzo dobrym monitorze skalibrowanym pod druk ma ładną gradację odcienia, na standardowym (ale nawet niezłym) monitorze, będzie jasną plamą. Czyli jakieś 95% lub więcej odbiorców, którzy widzą zdjęcie w sieci, widzi zamiast cieniowanej i obłej twarzy, płaską maskę. Wypaloną światłem.
Tak jest w tym przypadku i raczej bym stosował inną obróbkę kkontrastowo-jasnościową do sieci i inną do druku, niż szedł w zaparte, że jest dobrze.
Co do zdjęć. Podoba mi się ujęcie włosów. Nie podoba makijaż, i być może w obecnej postaci zdecydowałbym się na prezentację czarnobiałą z tego powodu. Jedyneczka jest ciekawsza, ze względu na falę włosów. Natomiast waham się nad jasnością tła. Prawdopodobnie szedłbym tu w stronę trochę ciemniejszego (szarości) by stanowiło kontrast również dla twarzy, ale było nadal dość jasne, aby nie psuć granicy z włosami. Miejscami mam mocne wrażenie obróbki linii włosów i czyszczenia zdjęcia z pojedynczych kosmyków.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami