Close

Strona 4 z 5 PierwszyPierwszy ... 2345 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 31 do 40 z 44

Wątek: Wyprawa do USA

Mieszany widok

Poprzedni post Poprzedni post   Następny post Następny post
  1. #1

    Domyślnie

    campground i chatki, poszukaj na:
    http://www.grandcanyonlodges.com/
    i
    http://www.nps.gov/grca/index.htm
    przy okazji mozesz zagadac z nia:
    http://www.travelbit.pl/forum/viewtopic.php?f=9&t=20738

    poczytaj tez to:
    http://www.travelbit.pl/forum/viewtopic.php?f=9&t=13790



    a tutaj miejsca, ktore sa mniej popularne:
    http://www.marfot.com/white_pocket.html
    http://www.marfot.com/little_finland.html
    canyon antylopy (juz pisalem)
    czy waves
    czesc zgod do pozystkania via:
    https://www.blm.gov/az/paria/obtainp...cfm?usearea=CB
    D300S, SB800, S12-24 HSM, N17-55/2.8, N70-200/2.8 VRII, N50/1.4D, manfrotto 055XPROB+322RC2

  2. #2

    Domyślnie

    Zaletą rezerwowania noclegu jest cena, można dostać pokoje nawet za połowę ceny, a manewrując mądrze to spora oszczędność. Po prostu pojawiając się w hotelu/motelu płacisz regularną cenę. Weekendy zawsze drogie.

    Co do "sztuczki" z AAA, pozostawiam bez komentarza. Oni płacą nie ten kto próbuje naciągnąć. Za to mają mniejsze składki, pomoc drogową , darmowe mapy..........

    Ja miałem amerykańskie ubezpieczenie , żona brała Alians bo jako jedyny miał bezgotówkowy obrót z amerykańskimi ubezpieczycielami. Inaczej musisz sobie zapłacić a oni (może) Ci oddadzą. Ale to stan na dwa lata temu.
    I nie bierz najtańszego ubezpieczenia, tylko na największą kwote jaką sie da. 200.000$ to jest nic w tamtejszym systemie opieki zdrowotnej. Starczy na dzień, dwa w szpitalu i jakiś niewielki zabieg.

  3. #3

    Domyślnie

    nasz off nie dziala - oni maja specjalne spraje tzw outdoor z 40% DEET (nigdzie takiego stezenia nie widzialem) ale dziala - do kupienia w kazdym turystycznym i wiekszosci walmartow.

    noclegow poza parkami (w miastach) szukaj na www.hotwire.com maja tylko 4 i 5 gwiazdkowe ale w cenach ponizej 80 dolarów
    D300S, SB800, S12-24 HSM, N17-55/2.8, N70-200/2.8 VRII, N50/1.4D, manfrotto 055XPROB+322RC2

  4. #4

    Domyślnie

    Generalnie na pustyniach nie było komarów ale na dole było tego dziadostwa pełno i mocno nas to zaskoczyło bo nigdzie nie znaleźliśmy informacji na ten temat

    zdjęcia wrzuciłem Ci na imageshacka tutaj: http://img541.imageshack.us/slidesho...?id=usa183.jpg

    my spaliśmy pod gołym niebem... jednak nie byl to dlugi sen bo o 3 w nocy ruszalismy juz do gory zeby nie isc w najwieksze upaly... i wlasnie z powodu nocnego wyjscia nie rezerwowalismy niczego na dole... swoja droga to nie wiem czy nie teraz jeszcze znajdziesz wolne miejsca na dole bo tam naprawde z duzym wyprzedzeniem trzeba rezerwowac miejsca...


    hmm widze ze galeria wyglada tak sobie (IS pewnie zmniejsza jakosc zdjec jakbys chcial to wyslij mi na PW maila to podesle oryginaly)
    Ostatnio edytowane przez lacha ; 22-04-2011 o 15:07
    Zdjęcia sportowe w duuużym formacie. Zapraszam!
    www.blog.pressfocus.pl

  5. #5

    Domyślnie

    Witam,
    kilka słów ode mnie dla zainteresowanych wypadem do USA (część zachodnia). Byłem z żoną 16 dni (druga połowa marca tego roku) w trasie robiąc większe (4600 mil) koło z/do San Francisco przez różniaste parki i miasta.

    Jakby ktoś był zainteresowany mogę napisać dokładniej o trasie i np. wrzucić mapki z poszczególnych dni wyprawy. Poniżej trochę skrótowo opiszę (... już po napisaniu całego tekstu chyba nie wyszedł aż taki skrót ).

    Może komuś zechce się przeczytać :P

    Krótko, polecam parki w UTAH (Bryce, Zion, Arches...) - rewelacja. Ale trasa mniej więcej przebiegała tak:

    - San Francisco: świetne miasto, klimatyczne, inne niż wszystkie. Minimum 2-3 dni zwiedzania. Focić, Focić.
    - Trasa #1, wybrzeżem do Los Angeles. Fajna, relaksacyjna droga, fajne widoki ale pogoda kapryśna zresztą jak w SF. Po przeczytaniu wielu opisów spodziewałem się lepszych cudów i widoków ale i tak jest co pstryknąć.
    - Los Angeles: lipa, nic szczególnego. Oprócz podjazdu na wzgórza Hollywood pod znak oraz ulic Hollywood i Sunset boulevard to generalnie nic tam nie ma. Wielkie korki, syf i ciasnota na ulicach. Może jeśli ktoś jest zainteresowany to np. wizyta w Universal Studios
    - Z Los Angeles można przejechać kawałek trasą Route 66 przez Pasadenę, Rialto do San Bernardino. Fajny klimat. Polecam m. in. Motel Wigwam w Rialto. A tak w ogólę to polecam odwiedzenie strony Ken'a Rockwella i poczytanie pooglądanie fotek z jego wypraw fotograficznych. Fajnie było śledzić te miejsca które fotografował
    - San Diego: nie wiemy do końca dlaczego ale bardzo podobało nam się to miasto. Czyste, nowoczesne, wieczorem i nocą niesamowity klimat.
    - Palm Springs: w marcu był tam upał. Ciekawe co musi się dziać latem! Generalnie to miasteczko takie geriatryczne i nic ciekawego tam nie ma oprócz wyjazdu na szczyt góry kolejką górską. Fajna atrakcja, fajne widoki, obrotowa kolejka na chyba ponad 60 osób, polecam.
    - Z Palm Springs pojechaliśmy przez Joshua Tree Park (nic szczególnego) na trasę Route 66 w okolice Amboy i do Barstow. Tutaj tez odsłyam do Ken'a Rockwella, fajne foty do porobienia... i ten klimat. Jeden z lepszych etapów wyprawy.
    - Mojave Desert Park: nic szczególnego bym powiedział, a przynajmniej od strony Barstow i autostrady 40.
    - Grand Canyon - zdecydowanie MUST SEE. Osobiście nie schodziłem w dół na szlaki ale na filmie IMAX w Visitor Center wyglądało to nieziemsko. Rafting przypuszczam, że musi być totalnie odjechany. Obrobiliśmy GC bardzo szybko ale polecałbym 2 dni na ten park. Migawka co chwila w użyciu
    - Petrified Forest: bez uniesień, fajne widoki szczególnie Painted Desert ale nie spędzałbym tam zbyt wiele czasu.
    - Canyon de Chelly: świetne miejsce. Jedno z ładniejszych. Polecam do odwiedzenia i obfocenia.
    - Monument Valley: MUST SEE, DEFINITELY! Świetne miejsce, marsjański krajobraz. Aparat grzeje się w rękach. Nie działa tutaj karta do parków narodowych (nps.gov), ta za 80$ - zdecydowanie polecam zakup jeśli planuje się odwiedziny w kilku parkach.
    - Arches: kolejny punkt MUST SEE, DEFINITELY i tutaj też skłaniałbym się do 2 dni pobytu, albo nawet 3 dni bo w okolicy jest sporo rzeczy do oglądania (Canyonlands). Arches i Zion to chyba #1 na naszej liście - świetne miejsca.
    - Capitol Reef: akurat był w większości zamknięty także dużo nie wiem czy godny uwagi czy nie.
    - Bryce: kolejna rewelacja. Na naszej liście #2 ale np. w przewodnikach często piszą, że jeśli miałbyś odwiedzić jeden jedyny park na świecie to właśnie powinien być to Bryce. Generalnie to aparat przy oku co chwilę. 1 dzień (kilka godzin) wystarczy. Nie koniecznie trzeba uderzać na szlaki.
    - Zion: tutaj zdecydowanie byliśmy za krótko. Rewelacyjny, malowniczy park. Nie chodziliśmy po szlakach niestety ale z opisów innych podróżników wnioskuję że zdecydowanie warto pobyć tam 2 dni i pochodzić po szlakach. Zdaje się, że to tam jest kanion/miejsce nazwane Wave, ale dostęp jest bardzo ograniczony, każdy chce tam wejść i focić focić, focić. W sezonie wakacyjnym główna ulica jest niedostępna dla samochodów i trzeba jeździć autobusami, spodziewałbym się tłumów w tym parku ale WARTO.
    -----
    Generalnie stan UTAH jest cholernie ciekawy, rewelacyjne parki, fajne, malownicze trasy. Raz jedziesz na niskich wysokościach raz na 2700m poprzez pasmo górskie. Polecam UTAH o wiele wiele bardziej niż Californię.
    -----
    - Las Vegas: nocleg od niedzieli do środy jak opisałem poniżej. Trzeba to zobaczyć, obfocić przy zachodzie słońca i w nocy. Chociaż raz zagrać w kasynie. Tłumy straszne, tempo niesamowite. Złazić się można straszliwie. Raczej polecam 2 noce inaczej nie da rady tego wszystkiego obejść i wyoglądać.
    - Hoover Dam: ja w sumie to nie polecam, nie poruszyło mnie to cudo inżynierii w porównaniu z tym co prezentuje natura.
    - Phoenix: nie polecam, nic ciekawego
    - Death Valley: oczywiście trzeba to zobaczyć no ale ciekawy jestem jak tam jest latem.... ufff jak gorąco. Badwater, Zabriskie, Dunes w Stovepipe Wells..... super sprawa.
    - W planach były jeszcze Sequoia, Yosemite i Mono Lake ale niestety w marcu warunki pogodowe nie pozwoliły nam na zwiedzanie tych miejsc. Z opisów wynika że trzeba tam koniecznie podjechać. Ken też ma trochę opisów i fotek z tych rejonów.

    Te trasy, widoki, roślinność, kaniony.... miodność! A to tylko takim mały kawałek USA zwiedziliśmy. Kto ma okazję to oczywiście trzeba uderzyć do Yellowstone, Rocky Mountains... no ale to już kosmiczne odległości samochodem.

    ------------------------------------
    TROCHĘ PRAKTYKI:

    - benzyna średnio 3,8$ (okolice większych miast 4$ do 4,20$, mniejsze miejscowości 3,6$). Głównie tankowaliśmy na Chevronie lub Schellu.
    * Ciekawostka z Chevronem: nie łykali tam mojej karty Visa Classic, a o dziwo działała Visa Electron
    * Praktycznie na każdej stacji trzeba podejść do budki i przedpłacić u sprzedawcy a później tankować bo przy dystrybutorze każą podawać ZIP code, jakby się za dużo zapłaciło oczywiście zwrócą resztę
    * Tankować dosyć często, w mniejszych wichurach potrafi być problem ze stacjami a w parkach jest drogo (rekord chyba w Death Valley ... 5,5$ !)

    - Motele/Hotele bookowaliśmy głównie na booking.com z 2-3 dniowym wyprzedzeniem, ale w okresie wakacyjnym na bank potrzebna jest dużo wcześniejsza rezerwacja.
    * z reguły można zrezygnować z rezerwacji bez ponoszenia kosztów
    * w 90% wybieraliśmy najtańsze i raczej nie sieciowe i te okazywały się najlepiej wyposażone
    * Sieciówki typu Motel 6 z reguły mają płatny internet i często brak mikrofalki czy ekspresu
    * O śniadaniach można zapomnieć (przynajmniej w tych tanich motelach). Jest to zazwyczaj ochydna kawa i ciastko lub tost z dżemem
    * LAS VEGAS - noclegi rezerwować od niedzieli do środy. Wtedy jest najtaniej. W sobotę spaliśmy w kiepskim Motel 6 za 70$ a w niedzielę w **** Bally's w centrum Stripa w 100-metrowym apartamencie ze... 50$

    - Jedzenie niestety najtańsze jest sieciówach typu MakŚmieć, ok 8$ za menu. W małych knajpkach menu z hamburgerem to już ok 12-15$, ale nieporównywalnie lepsze walory smakowe. Małe, rodzinne knajpki bym polecał.
    * Stek trzeba zjeść, u nas takich się nie spotka. Ale taki obiadek z butelką piwa i kieliszkiem wina na 2 osoby to już 70$ (już za napiwkiem i podatkiem)

    - Jak wspomniałem wyżej... PODATEK
    * w większości przypadków ceny podawane są bez podatku, podatki w miastach się różnią zazwyczaj od 7 do 15%. Ciężko zazwyczaj wyliczyć ile rzeczywiście człowiek ma do zapłacenia. No i wiadomo... napiwki.

    - Zakupy/Ciuchy
    * Ja uważam że w USA zrobiło się już dosyć drogo. 7 lat temu wydawało mi się wszystko tanie będąc studentem. Teraz zarabiając na siebie stwierdzam... drożyzna.
    * Rozmiary mają oczywiście kosmiczne. U nas noszę koszulki XL a tam czasem S była za wielka.
    * Jakościowo lipa. Może jakieś tam firmowe ciuchy to nie ale wtedy to już 30 - 60$ za np. T-shirt.
    * Można pokusić się o odwiedzenie Outletów np. Gilroy niedaleko San Francisco lub 2 takie same w Las Vegas (Premium Outlets).
    * Jedyne co polecam to odwiedzenie LEVI'Sa w Outletach. ok. 40-50$ za jeansy

    Tym którzy wytrwali do końca lektury wielkie dzięki Mam nadzieję, że chociaż trochę zachęciłem do takiej wyprawy i podpowiedziałem parę rzeczy.

  6. #6

    Domyślnie

    Jabar - o ile dobrze rozmumiem Twoje pytanie to towar wziąłem od ręki, bo przyszło to co zamawiałem. Czegoś tam nie mieli przez chwilę na stanie i kilka dni przesyłka czekała na dopełnienie zamówienia.

    Co do DEET - to też pisał Jabar - w USA kupisz repelenty z ponad 90% zawartością DEET - ja używałem jakiegoś w małej czerwonej buteleczce, który był niemal czystym DEET. Więcej o tym środku można znaleźć tutaj: http://www.atsdr.cdc.gov/toxfaqs/tf.asp?id=1035&tid=201

    Wesołych Świąt wszystkim!

  7. #7

    Domyślnie

    Ja dodam od siebie coś na temat zakupów ciuchowych, w ogóle nie warto kupować w miastach niczego do ubrania (moim zdaniem) tylko poszukać jakiegoś outletu i się zaopatrzyć raz a dobrze, niedaleko NY jest takie coś jak Tanger Outlets bardzo polecam, jakieś 200 sklepów z samymi wyprzedażami, same dobre marki.
    http://www.tangeroutlet.com/ na tej stronie można znaleźć lokalizacje bo jest tego w stanach sporo. Jako, że sprzedają tam producenci gwarantują, że nei znajdziesz nigdzie taniej Za 5$ można kupić tam jeszcze taką książeczkę z kuponami na dodatkowe zniżki od już i tak tańszych zakupów... Ja się tam w zasadzie cały ubrałem
    Zawsze bądź sobą... no chyba, że możesz być Bat-Manem... wtedy zawsze bądź Bat-Manem.
    moje obserwacje...

  8. #8

    Domyślnie

    Z tym DEET to bym uważał - takie duże stężenie to tylko na ubranie - w żadnym wypadku na skórę (tak twierdzi nasz lekarz chorób tropikalnych). Dla dzieciaków max 20% na skórę, dla dorosłych do 40% powyżej na ubranie (choć jest ryzyko odbarwienia - ponoć - przy 40% nie stwierdziliśmy).
    Na zachodzie najczęściej będziesz widywał outlety firmy TJ Maxx i Ross - w każdym jest wielki mix wszystkich marek i rozmiarów.
    D300S, SB800, S12-24 HSM, N17-55/2.8, N70-200/2.8 VRII, N50/1.4D, manfrotto 055XPROB+322RC2

  9. #9

    Domyślnie

    TJ jest droższy, Ross tańszy. Marshall ma najlepszy wybòr i dobre ceny.

  10. #10

    Domyślnie

    Jabar - na pewno trzeba z DEET uważać (jak z wieloma rzeczami które znamy tylko z ich skrótowcowych nazw) ale na tym się nie znam. Poza tym używałem go dosłownie 2-3 razy i nawet nie jestem w stanie ocenić jego skuteczności. Nie zmienia to jednak faktu że w USA łatwo kupić go w takich stężeniach jakich w Europie nie widziałem (ja nie widziałem).

Strona 4 z 5 PierwszyPierwszy ... 2345 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •