"destylowana woda" - to taka do akumulatorów, a nie wysokoprocentowa.
Szukaj
"destylowana woda" - to taka do akumulatorów, a nie wysokoprocentowa.
Zdjęcia podwodne robi się od wielu lat i niejeden aparat wymagał reanimacji - po prostu doświadczenie. Jak zostanie brud z wody którą go zalałeś to będzie kłopot z torem optycznym i mikrokorozja innych elementów ( mechanika, elektronika). Jak robimy foty w morzu i coś pójdzie nie tak to po wyjsciu na powierzchnię ( pokład łodzi) pierwszy ruch to wrzucenie aparatu do wiadra ze słodką wodą. Potem na brzegu destylowana i dopiero suszenie.
Z tą destylowaną wodą brzmi bardzo kontrowersyjnie, i wg. mnie i tak korozja zje i tak. Woda destylowana od zwykłej różni się jedynie brakiem bakterii i minerałów, powoduje utlenianie metali.
znam przypadek gdzie przywracanie do życia, po kontakcie z wodą D3x, w serwisie NP kosztowało ok. 650-700zł. W zakresie NPS szybko, przyjemnie. Cena moim zdaniem jak nabardziej akceptowalna. Nic "powaznego" nie było wymieniane - aprat trafił do serwisu dość szybko po zamoczeniu.
Co do etyki i uczciwości naszych rodaków nie bardzo jest sens się wypowaidać. Myślę że jeszcze pokolenia zanim się cokolwiek zmieni na lepsze... :/
N16-35/N24-70/N70-200VR2/N24/N105VR/N400VR/Z40/Z24-120S/Z70-200S/V16/TT75/T28-75G2
D800/D500/D4s/Z6/Z63/Z9
pozdrawiam
Paweł
D3 trafił do serwisu po kilku dniach za późno.........dlatego takie koszta.
no tak, znam też taki przpadek kiedy D3 wodował razem 500tką i TC. Optyka przetrwała, z d3 wylała się "setka" wody. Ekspertyza opiewała o ile pamiętam na 13.000zł, ale ostatecznie udało się naprawić za ok. 6000zł.
Podobno winowajcą był TC który dał szansę wlania się wody do korpusu.
N16-35/N24-70/N70-200VR2/N24/N105VR/N400VR/Z40/Z24-120S/Z70-200S/V16/TT75/T28-75G2
D800/D500/D4s/Z6/Z63/Z9
pozdrawiam
Paweł
Otóż i tu jest problem, ludzie nie wiedzą co robić po zalaniu sprzętu, a jedynym ratunkiem jest kąpiel powrotna obfita w spirytusie i to dosłownie od razu po nurkowaniu sprzętu w wodzie. Absolutnie nie w wodzie destylowanej !
Praktyczne doświadczenia w temacie mam kilka aparatów foto oraz telefonicznych odratowałem.
Spirytusu nie używa się do mycia elektroniki.
Zamoczenie korpusu to nie tragedia, mechanika lustra i migawki nie cierpi zazwyczaj, ponieważ są to podzespoły pokryte substancjami hydrofobowymi, typu smary itp.
W awaryjnych sytuacjach, bez dostępu do serwisu lub śrubokręta ph000 i przy zalaniu (nie zamoczeniu) aparatu w całości, wyciągnięcie aku i wrzucenie do wody destylowanej jest najlepszym rozwiązaniem. Ale to tylko w przypadku całkowitego zalania.
Jeżeli jednak jest to tylko zamoczenie, należy wyciągnąć aku, zanieść aparat do serwisu lub wystarczy ktoś, kto potrafi zdemontować obudowę i płyty elektroniki bez ich uszkodzenia. Po zdemontowaniu elektroniki myje się ją wodą destylowaną (aby wypłukać osady soli rozpuszczalne w wodzie), później izopropanolem (alkohol wysokiej czystości, nie zawierający wody, szybko odparowujący). Po takiej operacji, całkowicie zatrzymujemy możliwość elektrokorozji pomiędzy elementami elektroniki, dzięki czemu aparat będzie działał tak samo jak przed zalaniem.
Czasem jednak, jeśli operacja nie została przeprowadzona wystarczająco szybko i elektrokorozja zrobiła swoje, konieczne jest przelutowanie elementów na płytach, ze względu na utlenienia cyny i miedzi.
Dla własnego spokoju bez przeglądnięcia wnętrza sprzętu się nie obejdzie.
Jak najbardziej celem ratowania zalanego sprzętu należy użyć spirytusu bo nie dość, że osusza to jest też inhibitorem korozji.
W rzeczonej sytuacji doradzam, doradzałem zawsze coś najskuteczniejszego co może być pod ręką, lub tuż za rogiem, a nie wycieczkę do serwisu za parę dni. Do sklepu monopolowego zazwyczaj mamy o rzut kamieniem, czy to będąc na wiejskim plenerze, czy pod żaglami na Mazurach monopol w przeciwieństwie do specjalizowanych środków czyszczących zawsze jest blisko i o każdej porze
A czy nie używa się spirytusu ?, używa używa jak najbardziej, używa się też wody dejonizowanej do mycia półprzewodników w fazie produkcji struktur, oraz wszelakich innych czyścideł produkowanych na bazie IPA oraz eteru. Mam tu spore doświadczenie zdobyte przy produkcji półprzewodników, czyli jak najbardziej prawdziwej elektroniki, jak i przygodę z serwisowanie sprzętów przeróżnych. Nie chodzi o licytowanie się swoim profesjonalizmem, ale o to by doradzić komuś kto zalał aparat skuteczne działanie zwiększające szanse na uratowanie sprzętu.
Jedyne co rozsądnego może zrobić nieszczęśnik to szybko użyć spirytusu w dużej ilości, a jak coś zostanie to doustnie resztki na zalanie smutku. Potem sprzęt do doświadczonego serwisu trzeba skierować, tylko może nie tam gdzie myją woda destylowaną.
WODA DESTYLOWANA TO WRÓG ELEKTRONIKI w postaci wyrobu końcowego !
Nie można jej używać !
Ostatnio edytowane przez robin102 ; 17-03-2011 o 16:56
Skontaktuj się z nami