Szukaj
dziękuje wszystkim za opd. formatowanie zrobiłem zgodnie z instrukcją tzn przed użyciem naładowałem na max a potem rozładowuje ją do końca i tak za każdym razem.
w LV cykałem może po 4 fotki, prawie zero lampy. no chyba, że grzebanie w menu jest prądożerne ?
jak tak dalej pójdzie to przed 6 miesiącem użytkowania oddam aku do reklamacji i tyle.
zawsze jest czas żeby zacząć marnować swoje życie
D5100 + N18-105. N35 f/1,8. N50 f/1.8G
To nie jest najlepszy pomysl, bo mozna zabic baterie. Litowki maja to do siebie, ze zbyt mocno rozladowane pozniej nie daja sie naladowac i efekt jest taki, jak kolega napisal - pojemnosc drastycznie spada. Czasem do zera...
Litowek sie nie formuje/formatuje. Nie ma takiej potrzeby. Doprowadzanie do wylaczenia aparatu to w blizszej niz dalszej perspektywie smierc ogniwa.
Tu się nie zgodzę, choć by przykładem będzie praktyka, na nowym aku 400 zdjęć , w sumie sprawdzone na kilku akumulatorach, lecz z drugiej strony nie próbowałem nie formować aku, ale klienci moi próbowali, więc skutki są wiadome.
Akumulatory mają zabezpieczenie przed totalnym rozładowaniem w urządzeniu, więc bez obaw.
Ostatnio edytowane przez Mane ; 30-06-2011 o 08:31
ma rację w 100%. Moim głównym hobby jest modelarstwo - a tam mam do czynienia z pakietami po pół kilograma, które mają prąd zwarcia 50A i wybuchają jak granaty. Ładowarka jest droższa niż grip do D300s (oryginalny) - i po latach doświadczeń, pomiarów i innych pierdół WIEM że tych ogniw się nie formuje. Ich pojemność spada pod wpływem czasu, i nieważne czy będzie cyklowane w roku 10 czy 50 razy. Po prostu rocznie traci około 15% - o ile będzie w baterii dobra chemia.
A formowanie drodzy forumowicze to nic innego jak nauczanie elektroniki baterii. Elekronika nie wie czy podpięta jest do wielkiego jak budynek akumulatora czy małego bździucha w aparacie. Elektronika uczy się ile wchodzi do niej prądu w zakresie napięć 3.6V-4.2V na celę - i nic więcej.
Około 10 lat temu producenci sprzętu podpisali porozumienie w sprawie sprzedaży akumulatorów. Kiedyś gdy technologią wiodącą był kadm czy później Nikiel - baterie były po wyprodukowaniu hibernowane, i dopiero trzy pełne cykle pobudzały ją do osiągnięcia pełnej pojemności. Niestety powodowało to ogromne rozbieżności w kwestii czasu czuwania np komórek. I jednemu ten sam model trzymał 3 dni a drugiemu 5... Jeden wiedział o konieczności formowania - inny nie wiedział. Gdy wiodącą technologią stała się technologia litowa (li-ion i li-po) formowanie stało się zbędne. Ogniwa są formowane przez producenta w fazie produkcji i testowania - bo technologia litowa pozwala na nawet 5 letni czas magazynowania przed rozpoczęciem pracy ogniwa u konsumenta. Wcześniej było tak, że bateria po leżakowaniu przez pół roku nie nadawała się do użycia i dlatego odpowiedzialność obudzenia baterii spoczywała na kupującym. Czasy się zmieniły i formowanie kompletnie nic nie daje bo elektronika już w sklepie wie jaką ma pod sobą baterię.
Nie zaleca się natomiast rozładowywania baterii do wyłączenia się sprzętu ponieważ napięcie może spaść poniżej 3.6V a to powoduje w litowym ogniwie nieodwracalne zmiany. Wystarczy rozładować sprzęt używany w ciepłych warunkach, odczekać do ostudzenia i na stykach napięcie spadnie poniżej 3.6 a to oznacza nieodwracalne zmiany i spadek pojemności. Między innymi dlatego powstała o wiele droższa technologia polimerowa - posiada ona większy zakres sprawności temperaturowej ogniw, przez co trudniej jest ogniwo w taki sposób uszkodzić.
D300s | N17-55 | S10-20/4-5,6 | SG3-IR | Marumi CPL Super DHG | Velbon cx-888 | Tamrac Pro 12 | Tamrac System 3
Skontaktuj się z nami