Szukaj
Poprawka - jedynie słuszny format to TIFF lub CDR.
Pamiętam, jak raz namalowałem kiedyś 12m banner świąteczny z zaśnieżonym krajobrazem, choinkami, mikołajami, reniferami i prezentami, używając przy tym oczywiście literalnie wszystkich bajerów Illustratora - po czym powiedziano mi, że nie są w stanie wypuścić tego do druku z czegokolwiek innego niż jakaś archaiczna wersja Coralgola...
Ostatnio do tego chlubnego grona pewna pani postanowiła dołączyć gołe rawy z pentaxa (pef). Nasza fabryka udekorowała ja tytułem Fikuśnego Klienta Miesiąca
Stopniowe skalowanie nic nie daje gdzieś tak od Szopa 6 czy 7 (wcześniej różnice były zauważalne). B. Smoother - różnice są na granicy niuansów w porównaniu do zwykłego, czy Sharpera. Fraktale... może ja jakiś dziwny jestem, ale zdecydowanie nie podoba mi się to, co robią z obrazem - a z całą pewnością nie da się powiedzieć, że skalują lepiej od Szopa, one to robią po prostu inaczej.
Masz coś do TIFFów?
Na Wszystkich Bajerach Aika to się najlepsze ripy od naświetlarek potrafią przepięknie wypierdyknąć przy "bożym" PSie czy PDFie. Walczyłem kiedyś z tym parę nocy, ale w końcu zmądrzałem i doszedłem do wniosku, że brutalna i prostacka konwersja do bitmapy doskonałym rozwiązaniem jest (choć czasem i coś tak trywialnego potrafi napsuć krwi).
Ostatnio edytowane przez de Fresz ; 10-02-2011 o 23:44
I'm one of those bad things that happen to good people
Powiedzmy, że nie przepadałem jak proszono mnie o przesłanie billboardu w CMYK-owym TIFF-ie na korporacyjną skrzynkę e-mailową o pojemności 5MB...
Ogólnie dogmatyzm solventystów potrafi być upierdliwy - raz np. chcieli ode mnie banner 30x1,5m k-o-n-i-e-c-z-n-i-e w 150dpi - i oczywiście jak wysłałem im to monstrum, to nie mieli najmniejszych szans na to, by go otworzyć.
PDF/X-1a:2001 jest tak koszerny, że łyka go praktycznie wszystko co tylko łyka PDF-a, nie miałem z tym nigdy większych problemów. Tyle tylko że trafiłem na fantastę, który w charkterze RIP-a stosował Coralgola...
Ostatnio edytowane przez Czornyj ; 11-02-2011 o 00:01
Od niepamiętnych czasów nie używam PostScriptu, więc nic mi się nie wypieprza.
Jak ktoś chce od mnie więcej niż ~500-600 MB to wysyłam plik w tej wielkości z adnotacją, żeby sobie sami dmuchnęli, bo mi szkoda czasu. Ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że solvenciści trochę zmądrzeli.
PDF/X nie zawsze był obecny na rynkuI nawet przy nim potrafią się przytrafić kfiatki pt. gdzie u diaska podział się mój efekt/element z AI - na ekranie jest, a na RIPie nie. Ale to na szczęście baaardzo rzadko i przy baaaaardzo fikuśnych wektorach.
Zawsze używam PSa do generowania PDFów do druku![]()
I'm one of those bad things that happen to good people
Operatorów to ja też potrafię ustawić do pionu, tylko tu akurat było to utrudnione przez pośrednictwo w postaci zleceniodawcy z korporacji, więc zgodnie z zasadą "klyęt nasz pan" dostali TIFF-a.
No nie było, PDF-a też nie było i wogóle wielu rzeczy nie było, jak PostScripty się liczyły to kawę można było wypić, a potem trzeba je było skompresować arj-tem dzieląc na kilka dyskietek, a jak zanosiło się dyskietki do świetlików, to zwykle któraś była uszkodzona... No ale teraz PDF/X już parę latek jest i nawet bvdm-y, fogry i insze ugry nieśmiało nadmieniają, że można zaryzykować jego wykorzystanie...
Też kiedyś zawsze obowiązkowo używałem dystylarki. Aż pewnego razu przestałem...![]()
Ostatnio edytowane przez Czornyj ; 11-02-2011 o 01:04
Tacy są cudowni - normalny człowiek w życiu by nie wymyślił jakim problemem dla tego gatunku może być obsługa FTPa
...albo i obiad zjeść. W barze 3 ulice dalej. A teraz da się góra parę łyków kawy wypić, pod warunkiem że nie za gorąca. No ale dla niektórych komp 8 rdzeni i 16 GB RAMu jest niezbędnym minimum do pracy z plikami ~40 MB...
Dżizas, chyba już czas na emeryturę
Ej no, bez jaj, ZIPy były całkiem popularne już '96. Choć prawdziwy komfort nastał z erą Jazzów.
Kiedy to zyskał u nas realną popularność, ze 4 lata temu? Nie więcej. A i tak do dziś są kompletnie niereformowalni miłośnicy EPSów. Zresztą ja dalej jadę na własnym, przetestowanym w boju presecie, głównie z przyzwyczajenia - z wiekiem rurki w mózgu sztywnieją i człowiek robi się bardziej odporny na nowomodne trendy
Za dużo mam do czynienia z drukarniami i wydawnictwami spod ciemnej gwiazdy (w stylu mojej ulubionej Agory), aby zwiększać sobie ryzyko choćby o te marne procenty.
I'm one of those bad things that happen to good people
Skontaktuj się z nami