Czytając poradnikową wersję Cafe obiecywałem sobie, że sam o wybór mebli/żarówek/odkurzacza/płytek/itp pytał nie będę ale skończyły mi się pomysły a koledzy i koleżanki potrafią czasami zawstydzić pomysłem prostym a genialnym to jednak się złamię i zapytam.
Potrzebuję w moim nowo zasiedlonym mieszkaniu wypełnić czymś okna. Firanek nienawidzę od ... właściwie od wynalezienia. Miałem w poprzednim mieszkaniu rolety ale mimo, że zadanie swoje spełniały czyli sąsiedzi z urzędu na wprost nie widzieli mnie latającego po sypialni na golasa to miały cały szereg minusów. Okna strasznie się pocą pod roletą no i utrzymanie tego w czystości graniczy z cudem bo uprać się nie da a wszystko inne to półśrodek. Traktuję je jako ostatnie wyjście ale nie ukrywam, że wolałbym już do tego nie wracać. Jako, że dużo kosztowało mnie doprowadzanie tego mieszkania do porządku a poprzedni właściciel utrwalił się na stałe w mojej wyobraźni jako psychopata uzbrojony w gwoździownicę (40 usuniętych kołków w pokoju 5/4m) to wolałbym uniknąć wiercenia i wszelakiego dziurawienia ścian. Przynajmniej na tyle na ile to możliwe - jestem realistą. Potrzeba jest w sumie prosta - w nocy gdy pali się światło odciąć gapiom możliwość inwigilacji życia rodzinnego, w ciągu dnia częściowo choć ograniczyć dostęp słońca. Coś jak roleta ale pozbawione wad rolety. Wszystkie założenia spełniałyby stare i sprawdzone żaluzje ale po pierwsze są dość awaryjne a po drugie okna z żaluzjami jakby z automatu powodują postrzeganie mieszkania jak reliktu PRL-u.
Macie jakieś sprawdzone patenty ? Może ma ktoś w domu wertikale i pokusi się o ocenę użytkowania ?