Szukaj
Uwaga, teraz będzie historia mrożąca krew w żyłach. Mój kolega z pracy był w zeszłym tygodniu w HK i we czwartek miał wrócić. No i wrócił cudem wczoraj. Właśnie mi mail napisał i dostałem zgodę na publikację...
---------------
Generalnie w Hong Kongu wszystko było ok, ale dzień przed wylotem przeczytałem na portalu Gazety, że wybuchł wulkan i w Wielkiej Brytanii odwołano loty. Szybko ustaliłem, że chmura idzie w kierunku lotniska w Helsinkach, gdzie miałem przesiadkę.
Następnego dnia (piątek, 16 kw.) pojechałem na lotnisko z niepokojem. Oczywiście lot był odwołany. Panienki wręczały pasażerom karteczkę, w której było napisane, że niestety trzeba się skontaktować z infolinią i przełożyć sobie rezerwację na późniejszy termin. Była 6 rano, infolinia była czynna od 9 więc przez trzy godziny próbowałem dowiedzieć sie czy nie da się polecieć inną trasą, np, przez Bangkok, ale oczywiście nie było szans, bo kolejne loty wypadały co chwila.
O 9 infolinia przywitała mnie sygnałem zajętym, o 10 udało mi się dodzwonić i zaistnieć w kolejce telefonu. O 13 w końcu rozłączyło mnie. Olałem. Włączyłem laptopa i próbowałem kupić inny bilet. Po godzinie szukania znalazłem bilet do Warszawy przez Moskwę za 5 tys. na niedzielę. Okazało się, że w Moskwie chmury nie ma, a dodatkowo przypomniałem sobie, że jest nocny pociąg z Moskwy do Warszawy. Bilet kupiłem, załatwiłem sobie przedłużenie hotelu, wróciłem do miasta. W hotelu okazało się, ze te bilety do Moskwy są już po 15 tysięcy.
Następnego dnia rano (sobota) czekałem przy kompie i patrzyłem czy nie zamkną Moskwy. O 12 skończył mi sie hotel i pojechałem na lotnisko. Był to start podróży (sobota 6 rano w Polsce). Miałem 12 godzin do samolotu i musiałem jakoś tam przeczekać. No to siedziałem i patrzyłem, czy lot nie będzie odwołany i trochę pracowałem.
Na szczęście lot nie był odwołany.
Szczęśliwy stanąłem w kolejce do odprawy, gadając z jednym fajnym Duńczykiem. Po chwili obsługa wywiesiła plakat, że 20 dalszych lotów z Moskwy do miast w Europie jest odwołanych. Mój do Warszawy i Duńczyka też. Nie przejęliśmy się specjalnie, bo obaj chcieliśmy sie przesiąść na pociąg Moskwa-Warszawa, albo zamierzaliśmy czekać tam na lotnisku na otwarcie lotniska w W-wie.
Przy odprawie okazało się, że nie polecimy, bo nie mamy wizy rosyjskiej. I ponieważ pasażerów jest dużo, nie da się polecieć tylko kawałka trasy. Można wylecieć, gdy docelowy port lotniczy jest czynny. Nasz był nieczynny, a wizy pozwalającej na zatrzymanie sie w Moskwie lub przesiadkę do pociągu nie miałem, pogonili mnie do kolejki od przebukowania biletów, w której terminy zaczynały się 15 maja. Ew. w poniedziałek miałem iść do konsulatu rosyjskiego i złożyć wniosek o wizę, którą pewnie bym dostał po tygodniu.
Tuż przed zamknięciem odprawy do Moskwy kątek ucha usłyszałem, że lotnisko w Mediolanie jest czynne. Podszedłem i okazało się, że da się przebukować bilet z Hong Kong - Moskwa - Wawa na HK-M- Mediolan. Przebukowałem w ostatnim momencie (system komputerowy się zawiesił), tak, że musiałem biec do samolotu pełną parą przez całe lotniskoDuńczyk za mną już nie dobiegł.
W Moskwie okazało się, że Mediolan nie czynny, ale za to Rzym już tak. Kolejne przebukowanie. Polecieliśmy po 2h opóźnienia i trasą przez Turcję i Grecję bo przestrzeń lotnicza wielu państw zamknięta była. Lot Moskwa Rzym trwał prawie 6h! Na lotnisku Fiumicino cyrk był taki, że obsługa lotniska rzuciła wszystkie bagaże z 5 lotów na jeden belt, a 8 stało pustych
W Rzymie kasy pociągowe były oklejone kartkami, że biletów na pociągi nie ma do wtorku (była niedziela po południu). Cudem z grupą zaprzyjaźnionych w samolocie 8 Niemców złożyliśmy się na busa z kierowcą i pojechaliśmy do Monachium (po 300 euro od głowy), potem przesiadłem się na pociąg do Berlina i na drugi do Warszawy. Z Rzymu do domu dotarłem w 28h. Podróż zajęła od soboty od 6 rano, do poniedziałku do 18Dowiedziałem się też, że jak dotąd nikt inny do Polski nie wrócił.
Przejdź na mroczną stronę ciemności
Leon13th
przekonałeś mnie![]()
sprzedaję Kwanona = lepiej żeby te ciasteczka były wyśmienite![]()
![]()
![]()
fulfrejm
http://listverse.com/2009/07/04/30-i...sports-photos/
nie wiem czy było:/
Prawdziwi faceci nie jedzą miodu. Oni żują pszczoły.
Może nie humor ale zabawna reklama znanego napoju
Super ten filmI jeszcze piosenka mojego ulubionego wykonawcy ^^ Końcówka z Messim wymiata :]
D3s, D3, D800 | 14-24, 24-70, 70-200 VR2, S 35/1.4, N 50/1.4D, S 85/1.4, T 90Di, PC28 | SB910, SU800, PIXEL KING | Man 055 ProB + 410 | LowePro 650, Tamrac exp 8x
www.SALDAT.pl
No przegenialne! Dawno się tak nie uśmiałem
Monolog na GG mojego znajomego, który niedawno zamieszkał sam (wygwiazdkowałem wulgaryzmy i poprawiłem interpunkcję)
A wiesz, **** czego nie lubię w tym całym **** praniu? Wyjmowania z pralki, znaczy wieszania. Bo patrz, jeszcze jestem niby w stanie odnaleźć w mieszkaniu brudne ciuchy, chociaż **** skarpetki zawsze włażą jakoś pod to **** łóżko i się człowiek up**** od podłogi jak chce je wyjąć. No ale to wielki **** jest. Wsadzasz syf do pralki i zastanawiasz się po **** jakiego **** zrobili te milion **** w **** **** programów, kiedy podobno jest tylko jeden? Trzeba 40 stopni nastawić i mieć to w ****. I teraz patrz, piszczy ta **** niemiła, że skończyła, a ja akurat coś robię. No i trzeba ****, bo jak zostawisz to **** trochę **** dłużej, to będzie **** jak krowie spod ****. I ****, myć miskę, bo usyfiona i odkurzać **** suszarkę z ikei. Potem wieszaj to **** ****, wszystko pospada na podłogę i znowu up****... do **** taka robota, **** to.
Ostatnio edytowane przez nem ; 21-04-2010 o 22:30
Niestety już nie fotografuję, gdyż każdy jest lepszy ode mnie, ale miło mi pozostać w sympatycznym gronie
na stresa
http://www.joemonster.org/sp/antystres/
Skontaktuj się z nami