Close

Strona 679 z 1948 PierwszyPierwszy ... 17957962966967767867968068168972977911791679 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 6 781 do 6 790 z 19477

Wątek: Humor

  1. #6781

    Domyślnie

    Spotykają się dwaj kumple:
    - Cześć, co słychać?
    - A, no wiesz, różnie bywa.
    - Słyszałem, że się ożeniłeś?
    - Zgadza się...
    - Ładna ta twoja żona?
    - Wszyscy mówią, że jest podobna do Matki Boskiej.
    - Pokaż zdjęcie... O Matko Boska!



    Powiedz mi, kochanie, za co ty mnie tak kochasz: za piękną buzię, czy za rewelacyjną figurę? - pyta żona.
    - Za poczucie humoru - odparł mąż.




    Wchodzi żona do kuchni i widzi męża z zacięciem skrobiącego nożem teflonową patelnię.
    -Dlaczego skrobiesz nożem po teflonie?
    -Sama jesteś poteflon!




    Facetowi żona zaczęła mówić przez sen.
    Jakieś jęki i imię Rysiek...
    Bez dwóch zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego samego wniosku.
    Aby to sprawdzić, pewnego dnia udał, że wychodzi do pracy i schował się w szafie.
    Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje
    się, perfumuje i w samej koszulce nocnej wraca do łóżka.
    W tym momencie otwierają się drzwi i wchodzi Rysiek...
    Super przystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy - jednym słowem bóstwo.
    Facet w szafie myśli: "Muszę przyznać, że ten Rysiek ma klasę!".
    Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy,
    najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie. Facet w szafie myśli:
    "Kur*a, ale ten Rysiek, to jednak jest
    zajebisty!".
    Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu krateczka-kaloryfer, wysportowany, a na klacie grają mięśnie.
    Facet w szafie myśli: "Kur*a, ten Rysiek, to ekstra gość!". Rysiek
    zdejmuje super-trendy bokserki, a tu pała aż do kolan. Facet w
    szafie myśli: "O żesz kur*a, Rysiek to zajebisty buhaj!" W tym
    momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się brzuch z cellulitisem i obwisłe piersi aż do pasa. Facet w szafie myśli:
    "Ja pier*olę! Ale wstyd przed Ryśkiem".



    Stefan, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
    - A co ja na to poradzę.
    - Ubieraj się i idź do sklepu.
    - Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło.
    - Wejdziesz, naprzeciwko kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko,
    a w drugiej masło, idź.
    Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić. Na kasie stała zajebista laseczka. Stefan trochę z nią pogadał, pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała aby poszli do niej. Poszli i troszkę pobalowali. Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00. Wyskakuje z łóżka i mówi do laski
    - Masz mąkę?
    - Mam.
    - To przynieś szybko i posyp mi ręce.
    Laska zdziwiona przynosi mąkę i posypuje ręce Stefana po czym on wybiega z domu. W domu Stefanowi drzwi otwiera żona.
    - Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy kolację bez masła.- Gdzie byłeś?
    - Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu, z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała zajebista laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do siebie a u niej trochę zabalowaliśmy. Obudziłem się i szybko przyjechałem do domu. Zona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała:
    - Pokaż ręce.
    Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona:
    - Pier*olisz, Stefan, znowu byłeś na kręglach.



    Pani w szkole nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem: "Matka jest tylko jedna". Na drugi dzień pani pyta się dzieci.
    - No dzieci przeczytajcie co napisaliście - może zaczniemy od Małgosi.
    - Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Matka jest tylko jedna.
    - Gosiu 5 siadaj. Teraz Pawełek
    - Mam wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna.
    - Pawełku 5 siadaj.
    Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu.
    - Jasiu a ty, co napisałeś?
    - W domu balanga, a wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan.
    Nagle wódka się skończyła, więc matka do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni:
    Matka! Jest tylko jedna!



    Niedźwiedź każdego, kogo spotka w lesie, bije jajami po plecach. Przechodzi zajączek. Niedźwiedź go bije jajami, a zajączek płacze i się śmieje. Niedźwiedź go się pyta:
    - Dlaczego płaczesz?
    - Bo mnie boli
    - A dlaczego się śmiejesz?
    - Bo jeż idzie!!!



    Do taksówki wsiadły dwie paniusię typu "damulka z pretensjami".
    Po drodze gwarzą sobie o tym i o owym.
    - To doprawdy okropne, jacy ludzie bywają niekulturalni! Wyobraź sobie moja droga, byłam ostatnio na przyjęciu, gdzie do ryby podano mi nóż do befsztyków!
    - O tak, szokujący brak ogłady. Mnie znowu zaproponowano sherry w kieliszku do szampana!
    W tym momencie wtrąca się taksówkarz:
    - Panie nie wezmą mi za złe, mam nadzieję, że ja tak tyłem do pań siedzę?



    Elegancko ubraną panią zaczepia żebrak prosząc o pomoc finansową:
    - Od kilku dni nic nie jadłem...
    - Mój Boże - mówi pani z zazdrością - Chciałabym mieć tak silną wolę ...





    pozdr.

  2. #6782
    Oszczędny w słowach Awatar eXtreme
    Dołączył
    01 2009
    Miasto
    Olsztyn/Gdańsk
    Posty
    55

    Domyślnie

    Studiuję elektronikę więc mnie to rozwaliło

    http://www.youtube.com/watch?v=RXZ1Qg-k3Xc

  3. #6783

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez eXtreme Zobacz posta
    Studiuję elektronikę więc mnie to rozwaliło

    http://www.youtube.com/watch?v=RXZ1Qg-k3Xc
    Polecam przejrzec reszte tych filmikow, cala kampania jest rewelacyjna.
    forum.niekojarze.pl

  4. #6784
    Gaduła Awatar ku6i
    Dołączył
    01 2007
    Miasto
    Górny Śląsk/Kraków
    Posty
    1 485

    Domyślnie

    Dla wszystkich fanów Oli Kaczkowskiej


  5. #6785

    Domyślnie

    Mam nadzieję, że nie było:

  6. #6786

  7. #6787

  8. #6788

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez farizer Zobacz posta
    Było już
    ===> D90 F80; Sabinka, Frotka i reszta gratów

  9. #6789

    Domyślnie OBOLAŁY NIEDŹWIEDŹ czyli Uczulenie Na Dentystę

    Dziś napieprza mnie ząb mądrości. Nie wiem czy dlatego, że wiedza nie chce się w nim już mieścić, czy może ostatnio za dużo głupot nagadałem, a może dlatego, że od pół roku nie mogę z nim trafić do stomatologa? Tę ostatnią ewentualność wykluczam, bo chyba ząb mądrości nie jest taki głupi, żeby mnie ciągnąć do dentysty? Po pierwsze dla mnie to byłaby katorga, a dla niego … koniec. Jako rasowy mężczyzna nienawidzę dentystów, no może nie jako ludzi, bo znam wspaniałą przyjaciółkę Koleżanki Małżonki, która jest stomatologiem, ale jako ciemiężycieli i zadawaczy bólu. Ja wiem, że to najpierw my samce doprowadzamy swoją japę do stanu, że ból się pojawia, ale mimo to myślę, że mężczyźni w genach mają zakodowaną niechęć do japogrzebaczy. Wytrzymam i tylko nieziemski ból zmusi mnie do wizyty u stomatologa.

    Pamiętam jedną z wizyt u dentysty. Poszedłem, bo mnie bolał ząb. Oczywiście jak zawsze w takich przypadkach, gdy tylko przekroczyłem drzwi poczekalni ząb przestał boleć i zagadał do mnie:

    - Te! Koleś! Wracamy! Ja tylko sobie jaja robiłem i już nie mam zamiaru boleć.

    Nie poddałem się wtedy jego głosowi i z silną Słabą Wolą odpowiedziałem:

    - O nie Panie Kolego, dziś idziesz do remontu. Nie będziesz sobie więcej jaj robił.

    Wszedłem do lekarza, zaanonsowałem swoje przybycie i czekałem na swoją kolej. Tego dnia u dentysty był chyba zlot samców. Oprócz mnie, przede mną siedziało czterech facetów i jedna kobitka. Usiadłem i czekam. Pierwszy facio wszedł. Słyszę wbijający w ziemię wizg wysokoobrotowego wiertła. Ciarki zaczęły mi chodzić po plecach. Później wiercenie wolno obrotówką. Zacząłem wymiękać. Gdy usłyszałem do tego donośne: - Wuaaaaaaaa, włosy zaczęły mi stawać dęba tam, gdzie nigdy nie podejrzewałem, że mi rosną. Po pół godzinie facet blady i spocony wyszedł. Wszedł następny. Jego przeciągłe charczenie, połączone z wyciem uświadomiły mi, że chyba wyrywają mu albo zęba albo jaja i w tym momencie zacząłem się zastanawiać, czy jestem na właściwym miejscu? A może mam coś pilnego do załatwienia, albo może żelazka zapomniałem w domu wyłączyć? Facet wyszedł z czerwonymi oczami od łez i wycharczał:

    - Naftepny. Do fisenia.

    Po nim wyszła pielęgniarka i wyczytała następne nazwisko. – Oj niedobrze – pomyślałem. Wszedł ostatni i została tylko kobieta. Następni ludzie się zaczęli schodzić. Gabinetów było kilka, więc dyskretnie schowałem się w tłumie. Ponowny dźwięk piszczącego wiertła i byłem już prawie przekonany, że pierwsze słowa zęba na wejście wcale nie były takie głupie. Rozmyślałem, jak tu zmyć się po angielsku i nawet nie zauważyłem, kiedy wyszła pielęgniarka i głosem nie znoszącym sprzeciwu krzyknęła:

    - Polarnyyyy!!!

    Nie zareagowałem. Mój instynkt samozachowawczy podpowiadał mi:

    - Siedź na dupie i nie ruszaj się!!!

    Siedziałem i nie ruszałem się. Lokaj Oprawców wykrzyczał ponownie:

    - Polarnyyy!!! Misiek Polarnyyy!

    Nie zareagowałem, po porostu mnie nie ma i już. Zołza nie dała jednak za wygraną rozejrzała się po poczekalni lezie do mnie.

    – Czy to Pan jest Polarny? Pana kolej.

    - Ja? W życiu moim. – odpowiedziałem zgodnie z wmówioną sobie prawdą, że ja to nie ja. Zachowałem się jak apostoł i wyrzekłem się znajomości z samym sobą.

    – Ja tu czekam na kolegę.

    – Ale Pan ma brodę! – nie dawała za wygraną Cerberka.

    – A co tylko jeden kozioł ma brodę? – zripostowałem.

    Cerberka dała sobie spokój bardzo dziwnie na mnie patrząc i wyczytała następne nazwisko. Posiedziałem chwilę i zastanawiałem się jak stamtąd wyjść z twarzą, bo przecież żaden kolega tu do mnie nie przyjdzie. Eureka!!! Mam pomysł. Wyciągnąłem komórkę, nastawiłem dzwonek na budzenie z ładną melodyjką i schowałem telefon do kieszeni. Mój przyjaciel telefon nie zawiódł mnie i zadzwonił za pięć minut. Ostentacyjnie wyjąłem komórkę. Przyłożyłem do ucha i głośno, aby wszyscy mnie usłyszeli mówię:

    - Tak słucham. (Chwila przerwy i dalej). To gdzie w końcu jesteś? Nie przyjdziesz tu? Jesteś na parkingu? Dobra to już do ciebie idę.

    Podniosłem się i mówiąc głośno wszystkim oczekującym na tortury dentystyczne „Do widzenia”, oddaliłem się z podniesionym czołem w kierunku bliżej nie określonym. Ząb nie dotrzymał słowa mimo iż próbował je dotrzymać przez dwa miesiące. Został jednak wyleczony, ale w innej przychodni u bardzo miłej Pani Stomatolog, ale to już inna historia, którą kiedyś wam może opowiem.






    pozdr.

  10. #6790

    Domyślnie

    widzieliśta? jak tak,to można usunąć



Strona 679 z 1948 PierwszyPierwszy ... 17957962966967767867968068168972977911791679 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •