Close

Strona 635 z 1948 PierwszyPierwszy ... 13553558562563363463563663764568573511351635 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 6 341 do 6 350 z 19477

Wątek: Humor

  1. #6341

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez iBłażej Zobacz posta
    mariush777 tekst z lodem mnie powalił.... jutro ide wypróbować
    Jak będziesz mieć podbite oko i rozciętą wargę to nie ściemniaj że to od rąbania drewna :P
    Nikon Nie sztuka zabić muchę przednią szybą,sztuka zrobić to boczną

  2. #6342
    Oszczędny w słowach
    Dołączył
    09 2008
    Miasto
    Szczecin-ek;)
    Posty
    51

    Domyślnie

    Wraca chłop po robocie do domu i nie zauważył niskiego konara.
    Walnął się mocno w głowę i leci do domu po piłę,aby go ściąć.
    Wpada i krzyczy do żony:
    -gdzie piła?!
    -u sąsiada
    -dlaczego dała?!
    -booooo piła...
    opium-w każdej legalnej postaci........

  3. #6343

    Domyślnie

    "Jakieś 2 lata temu, pracowałem sobie jako handlowy od kopiarek i
    sprzętu drukującego. Ze szczęką generalnie nigdy problemów nie miałem, toteż
    wściekły ból zęba był dla mnie w zasadzie nowością.
    Ze dwa dni tak pochodziłem, aż rwanie w szczęce stało się nie do zniesienia.
    Wskakuje w taksówkę, zostawiając szefa z marudnym klientem i jadę do
    zaprzyjaźnionej zębolożki.
    Pani obejrzała, pogmerała, dziabnęła haczykiem, ja rozdarłem japę i kopnąłem
    kilka razy w ścianę.
    - Trujemy - zakomenderowała dentystka - za paręnaście minut zaboli przez
    chwilkę i przestanie.
    Lekarstwo założone, wsiadam w taryfę i wracam do firmy.
    Szef się męczy dalej z klientem. Od słowa do słowa, wyszło, że sobie
    ustalili kopiarę za 20 tysięcy z hakiem. Przeliczyłem szybko w myślach
    prowizję i z uśmiechem siadamy do biurka, żeby papiery podpisać.
    - A jakiś rabacik to jeszcze wytarguję? - szczerzy się klient.
    Spojrzałem na niego i wtedy zadziałała trucizna.
    - JA PIE**OLĘ!!! - ryknąłem, zaskoczony bólem.
    Szef zamarł. Ja też.
    A klient cichutko zza biurka:
    - To może chociaż jakiś toner zapasowy?"
    Niestety już nie fotografuję, gdyż każdy jest lepszy ode mnie, ale miło mi pozostać w sympatycznym gronie

  4. #6344

    Domyślnie

    To nie miejsce na jakieś okropieństwa.
    Ludzie! Co się dzieje? Najpierw jakiś fanatyk w wątku sprzedażowym wrzuca linki przeciw jakiemuś państwu, teraz tutaj jakieś drastyczności!
    WYCINAM i proszę nie wstawiać takich rzeczy.
    Krzysztof Paszkiewicz

  5. #6345

    Domyślnie

    Blondynka umarła i idzie se do nieba. Piotr zatrzymuje ją u bram raju i mówi:
    - Córko, duszyczek u nas full. Wiem że nie grzeszyłaś ale musisz przejść eliminacje. Odpowiesz na pytanie wejdziesz, nie - idziesz do piekła.
    - Rozumiem, proszę pytać.
    - Jak ma na imię Bóg?
    - Hehehe. proste: Święć się!
    Tu Piotrowi szczęka opadła.
    - Że jak?!
    - No przecież w modlitwie jest wyraźnie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje.



    Przychodzi blondynka do fryzjera i mówi:
    - Proszę mnie ostrzyc, ale nie może mi pan ściągnąć walkmana, bo umrę.
    Fryzjer strzyże, ale w pewnym momencie trąca słuchawki, które spadają.
    Blondynka umiera. Fryzjer podnosi strącone słuchawki i słyszy:
    - Wdech, wydech, wdech, wydech...



    Zdenerwowana blondynka krzyczy do boy'a hotelowego:
    - Pan sobie myśli, że jak jestem ze wsi, to może mnie pan wsadzić do tak małego pokoju?!
    - Ależ proszę pani, jedziemy na razie windą.



    Dwie blondynki chciały zdobyć nagrodę Nobla. Jedna wpadła na genialny pomysł:
    - No to może polecimy na Słońce?
    Druga odpowiada:
    - No coś ty głupia, spalimy się.
    - To polecimy w nocy.



    Blondynka do blondynki:
    - Chcesz krówkę?- na to druga:
    - Nie dzięki, jestem wegetarianką!



    Przychodzi kobieta do lekarza i skarży się na ból.
    - Gdzie panią boli? - pyta się lekarz.
    - Wszędzie - odpowiada kobieta.
    - Jak to wszędzie, proszę być bardziej dokładnym.
    Kobieta dotyka kolana palcem wskazującym:
    - Tu mnie boli.
    Następnie dotyka lewego policzka:
    - O tu mnie boli.
    Potem dotyka prawego sutka:
    - O tu też mnie boli - mówi z grymasem bólu kobieta.
    Lekarz popatrzył na kobietę ze współczuciem i pyta się:
    - Czy Pani jest naturalną blondynką?
    - Tak.
    - Tak myślałem - kontynuuje lekarz - ma pani złamany palec.



    Blondynka jedzie windą. Do windy wsiada jakiś facet i pyta się:
    - Na drugie?
    - Magda.



    Wchodzi zapłakana blondynka do baru i wyżala się barmanowi:
    - Dlaczego wszyscy się ze mnie śmieją że jestem tak głupia?
    - Nie martw się - mówi barman- znam kogoś kto jest głupszy. Woła siedzącą obok rudą i mówi:
    - Idź do domu i sprawdź czy cie tam nie ma.
    Po 10 minutach przychodzi ruda i mówi:
    - Nie, nie ma mnie tam.
    A blondynka się śmieje:
    - JAKA GłUPIA! JA BYM ZADZWONIłA!



    Blondynka siedzi z koleżanką w domu. Nagle dzwoni telefon. Dziewczyna rozmawia przez chwilę, a po odłożeniu słuchawki zaczyna histerycznie płakać.
    – Kto to dzwonił? Co się stało? - pyta koleżanka.
    – Mama dzwoniła, zmarł mój ojciec... - ryczy blondynka.
    Po chwili znów dzwoni telefon. Po rozmowie blondynka zanosi się płaczem powtórnie.
    - Dzwonił mój brat, jego ojciec też nie żyje...



    Siedzi blondynka w parku na ławce, na której wisi karteczka z napisem: świeżo malowane. Podbiega malarz i krzyczy:
    - Nie widzi pani, że świeżo malowane?!
    - Nie wierzę w napisy. Ostatnio było napisane: ch** ci w dupę, siedziałam cztery godziny i nic!



    Przychodzą dwie blondynki do sklepu. Jedna mówi:
    - Poproszę zeszyt w kółka.
    Sprzedawca na to:
    - Niestety, ale nie ma takich zeszytów. Są tylko w kratkę, w linię lub czyste.
    Blondynka odchodzi, na to druga mówi:
    - Ale ona głupia, chciała zeszyt w kółka.
    - No cóż - mówi sprzedawca - różni są ludzie. No ale co dla pani?
    - Poproszę globus Krakowa.



    Eliminacje do finału miss Polonia. Prowadzący wskazuje dłonią trzy kandydatki:
    - Pani, pani i... pani!
    - I jeszcze ja, ja!! - krzyczy pewna blondynka.
    - No dobrze, to jeszcze pani - zgadza się prowadzący - Ubierać się i do domu!



    pozdr.

  6. #6346

    Domyślnie

    Zima. Legowisko niedźwiedzi. Mały niedźwiadek budzi starego siwego misia:
    - Dziadku! Dziadku, opowiedz mi bajkę!
    - Śpij... - mruczy dziadek -... nie czas na bajki...
    - Ale dziadku! No to pokaż teatrzyk! Ja chcę teatrzyk! - krzyczy mały.
    - No dooobrze... - sapie dziadek gramoląc się pod łóżko i wyjmując
    stamtąd dwie ludzkie czaszki. Wkłada w nie łapy i wyciągając je przed
    siebie mówi:
    - Docencie Nowak, co tak hałasuje w zaroślach?
    - To na pewno świstaki, panie profesorze...


    ----------------------------

    Ruski mafioso wybrał się nad mały stawik na ryby i jak to ruski mafioso miał, ze dwa złote łańcuchy (po pół kilo każdy) na szyi, na każdym palcu złoty sygnet, a w kieszeni gruby rulon dolarów - oczywiście same setki. Wziął ze sobą trzy flaszki. Zimno było więc wypił je po kolei. Oczywiście upił się i usnął.
    Budzi się, a tu nie ma łańcuchów, sygnetów, ani dolarów. Zadzwonił z komórki po swoich ludzi i nie minęło pół godziny, a podjechały cztery czarne Mercedesy, w każdym po pięciu ludzi, wszyscy z kałachami. Stwierdzili, że to najprawdopodobniej ktoś z okolicznej wsi obrobił szefa. Wpadają do wsi i pytają o sołtysa. Ktoś z miejscowych wskazał dom pośrodku wsi. Wpadają do sołtysa, a tam na ganek wychodzi facio, na szyi ma dwa złote łańcuchy, na każdym palcu sygnet, a z kieszeni wystaje mu rulon 100 dolarówek. Przeładowali broń i pytają skąd to wszystko ma. Sołtys mówi:
    - No nie uwierzycie chłopaki. Idę sobie przez las z psem na spacerze, a tu nad brzegiem jeziora leży jakiś facet, w trupa pijany i ma to wszystko przy sobie. No to go obrobiłem. Na koniec ściągnąłem mu gacie wybzykałem tyłek ile wejdzie i poszedłem do domu.
    Chłopaki patrzą pytającym wzrokiem na szefa. Szef podchodzi do sołtysa, przygląda się chwilę błyskotkom i mówi:
    - Niee, to nie moje...

  7. #6347

    Domyślnie

    ale że sołtys nie buchnął telefonu????? no jak to tak?
    Ostatnio edytowane przez ekonet ; 22-01-2010 o 16:44 Powód: lit.

  8. #6348

    Domyślnie



    - Mamo, tato, nie wiedziałam jak wam to powiedzieć, ale od dawna źle się czuję w swoim ciele. Wiem, że zawsze pragnęliście mieć syna, a ja wiem, że powinnam urodzić się mężczyzną. Dlatego pragnę wam oświadczyć, że jestem w trakcie terapii hormonalnej i niedługo poddam się operacji zmiany płci.
    - Jaja sobie robisz!?



    Pewnego wieczora ojciec słyszy modlitwę synka:
    - Boże, pobłogosław mamusię, tatusia i babcię. Do widzenia, dziadziu.
    Uznaje, że to dziwne, ale nie zwraca na to szczególnej uwagi. Następnego dnia dziadek umiera. Jakiś miesiąc później ojciec ponownie słyszy dziwną modlitwę synka:
    - Boże, pobłogosław mamusię i tatusia. Do widzenia, babciu.
    Następnego dnia babcia umiera. Ojciec jest nie na żarty przestraszony. Jakieś dwa tygodnie później słyszy pod drzwiami syna:
    - Boże, pobłogosław mamę. Do widzenia, tatusiu.
    Ojciec - prawie w stanie przedzawałowym. Następnego dnia idzie do roboty wcześniej, żeby uniknąć ruchu ulicznego. Cały czas jest jednak spięty, rozbity, rozkojarzony, spodziewa się najgorszego. Po pracy idzie wzmocnić się do pubu. Do domu dociera koło północy. Od progu przeprasza żonę:
    - Kochanie, miałem dzisiaj fatalny dzień...
    - Miałeś zły dzień? Miałeś zły dzień? Ty?! A co ja mam powiedzieć? Listonosz miał zawał na progu naszych drzwi!



    Pewne plemię afrykańskie nawiedziła okrutna susza. Padając z pragnienia udali się do plemiennego szamana z prośba o pomoc. Szaman ów wyszedł z lepianki i patrząc po tłumie współplemieńców pyta:
    - Kto ma wodę?
    Nikt się nie zgłasza to powtarza:
    - Kto ma trochę wody?
    Nieśmiale zgłasza się jeden z członków plemienia i podając bukłak wody mówi:
    - Ja mam jeszcze trochę.
    Szaman niewiele myśląc wylał wodę do miseczki, ściągnął koszulę i zaczął ją prać. Mieszkańcy wioski patrzyli ze zgrozą. Wyjął koszulę z wody, wykręcił i wodę wylał w krzaki. Znowu pyta:
    - Kto ma jeszcze jakąś wodę?
    Kolejny osobnik podając mu bukłak mówi:
    - Mnie zostało jeszcze pół...
    Szaman wziął wodę, wlał do miski i wypłukał koszulę. Wodę wylał, a koszulę powiesił na sznurku.
    Kiedy mieszkańcy wioski chcieli się na niego rzucić zaczęły napływać ciężkie chmury i rozpadał się deszcz.
    Szaman na to:
    - Zawsze, k*rwa, pada, jak pranie zrobię...




    pozdr.

  9. #6349

    Domyślnie

    - Zawsze, k*rwa, pada, jak pranie zrobię...

    Ja tak mam jak auto umyję

  10. #6350

    Domyślnie

    dlatego ja zazwyczaj robię pranie i myję auto tego samego dnia. Niech tylko raz pada
    Pursue happiness with diligence

Strona 635 z 1948 PierwszyPierwszy ... 13553558562563363463563663764568573511351635 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •