Mistrz w pchnięciu kulą do trenera:
- Dziś muszę pokazać klasę. Na trybunie siedzi moja żona i teściowa.
- Ee! Nie dorzucisz!
Szukaj
Mistrz w pchnięciu kulą do trenera:
- Dziś muszę pokazać klasę. Na trybunie siedzi moja żona i teściowa.
- Ee! Nie dorzucisz!
zobacz to![]()
http://www.joemonster.org/filmy/4846/We-Are-The-World
edit
a to już ponad moje siłyzmontowane beznadziejnie ale pomysł i dopasowanie choreografii - miód
![]()
http://www.joemonster.org/filmy/4911/Slipknot-La-Bamba
Ostatnio edytowane przez puchbeary ; 18-09-2007 o 09:13
Co mówi kobieta po wyjściu z łazienki?
- Ładnie wyglądam?
A co mówi mężczyzna po wyjściu z łazienki?
- Nie wchodź tam teraz...
"Kupno Nikona nie czyni Cię fotografem. Stajesz się zaledwie posiadaczem Nikona." Anonim
Nie wiem czy było, ale polecam:
http://www.youtube.com/watch?v=e5G9UNwhdPA
http://www.youtube.com/watch?v=tWeby...related&search=
D200+słoiki
D40 + dodatki
Do eleganckiej restauracji wchodzi damulka, siada przy stoliku i u kelnera zgiętego w ukłonach zamawia kawę.A gdy ją już dostaje kilkakrotnie podnosi do ust i krzywiąc się z niesmakiem opuszcza na dół. W końcu woła kelnera i zniesmaczona mówi :
- Kelner, ta kawa cuchnie brudnym fiutem!
Ten podnosi filiżankę ze stolika, kilkakrotnie wącha i odstawia mówiąc
- Pani będzie łaskawa wziąć filiżankę w drugą rękę
jchyra, ble...
Nie wiem czy te 2 były:
Pewnemu profesorowi matematyki zepsuł się kaloryfer. Nie wiedział jak to naprawić, więc wezwał hydraulika. Ten chwilę postukał i naprawił. Profesor jak się dowiedział ile ma zapłacić, mina mu zrzedła.
- Panie majster. Dlaczego to tyle kosztuje?
- To jest dużo?
- To pół mojej pensji.
- Gdzie pan pracuje?
- Jestem pracownikiem naukowym na wydziale matematyki.
- Panie, przyjdź pan do nas. Tygodniowy kurs i naprawia pan kaloryfery. Tylko nie przyznawaj się pan do wykształcenia. Skończył pan 7 klasę i nic więcej. U nas tylko takich przyjmują.
Profesor poszedł na kurs i zaczął pracować. Po roku szefostwo zarządziło podnoszenie kwalifikacji i wszyscy musieli skończyć podstawówkę. Na pierwszej lekcji matematyki profesor został przywołany do tablicy. Kazano mu napisać wzór na pole koła. Niestety jak na złość zapomniał go. Wyprowadza więc go. Pisze, pisze i ma wynik: P= - pi*r2. Błąd, pole nie może być ujemne. Sprawdza obliczenia, wszystko dobrze. Odsuwa się od tablicy, a z sali słychać szepty kolegów:
- Zmień granicę całkowania... zmień granicę całkowania
Umiera stary Gruzin. Przy łożu śmierci siedzi jego wnuk. Umierający mówi:
- Kiedyś, gdy umarł Lenin, umarł i leninizm... Kiedy umarł Stalin, umarł stalinizm...
- Dziadku Onanie, nie umieraj!
Pan Hilary jęczy z cicha:
"Gdzież ten układ jest u licha?"
Szuka w spodniach i w surducie,
w Nowej Hucie i w Kalkucie.
Wszystko w szafach poprzewracał.
Może go ukradła prasa?
Lub spikerka z TV smukła?
Ktoś mi kurcze ukradł układ!
Pod kanapą, na kanapie
w IPNie, w URMie, w PAPie,
szpera w Łodzi i w Lublinie,
w całej Wolsce (co nie zginie).
Już kolegów chce nagrywać
koalicję zaczął zrywać.
Nagle - zerknął do lusterka...
Nie chce wierzyć... Znowu zerka.
Znalazł! Jest! Ukazał mi się!
Toć go mam we własnym PiSie!
Ostatnio edytowane przez ku6i ; 20-09-2007 o 11:36
Skontaktuj się z nami