Z salonu sieci komórkowej, który prowadził mój kolega.
Wpada nagle (na autobus się śpieszyła) kobitka do salonu i niemal krzyczy "proszę pana niech pan mi doładuje bo mi się okres kończy"![]()
Szukaj
Z salonu sieci komórkowej, który prowadził mój kolega.
Wpada nagle (na autobus się śpieszyła) kobitka do salonu i niemal krzyczy "proszę pana niech pan mi doładuje bo mi się okres kończy"![]()
No to skoro z życia, to ja opowiem swoje, ponieważ będąc pracownikiem wypożyczalni DVD zdarza mi się usłyszeć ciekawe pytania o filmy bądź seriale. I tak np:
Wchodzi kobieta do wypożyczalni i pyta się mnie i kolegi obok stojącego: "Czy macie przyjaciół?"
Innego razu weszła kobieta z pytaniem: "Ma pan może stygmaty?"
Ostatnio zaś na pytanie "Czy macie dzień świra?" odpowiedziałem "Codziennie."
Ostatnio edytowane przez Megazordon ; 13-07-2007 o 00:27
The pięćdziesiąt
Chciałbym mieć kilka szkieł ostrych niczym kieł.
jeśli jeszcze nikt nie oglądał
http://video.google.pl/videoplay?doc...39873627308924
w zasadzie można było na oddzielny temacik, bo to na pozór zabawne, ale ta rzeczywistość dnia codziennego nadal występuje na wioskach wioseczkach
"PRASŁOWIAŃSKA GRUSZA, KRYJE W SWYCH KONARACH PLEBEJSKIEGO UCIEKINIERA"
rozmawiaja han solo i master yoda:
- ciemna jest druga strona, bardzo ciemna...
- yoda! nie pi....l, tylko jedz tego tosta!
Trochę człowieka i technika się gubi...
Pozdrawiam, Ewa.
A bus station is where a bus stops.
A train station is where a train stops.
On my desk I have a work station...
=> całe życie zastanawiam się co tutaj umieścić <=
Poprzedni abstrakt rzeczywiscie z metra ;]
To teraz z pamieci moj ulubiony:
Żniwa. Zapadła wiec gdzies na wschodzie. Pewien rolnik calymi dniami kosil zboze recznie (kosa znaczy sie). Troskliwa zona, doceniajac jego prace szykowala mu na pole zatem przepyszne kanapeczki. Po prostu arcydziela sztuki robienia kanapek. To byla ulubiona chwila dnia chlopa, jak mogl sobie siasc w poludnie w cieniu drzewa gdzie zawsze kladl sobie jedzonko i wszamac te przepysznosci. Pewnego dnia jednak chce sie zabierac za zarcie a tu kanapek niet! Zatelepalo nim, wkurzyl sie ale trudno. Do konca dnia zapierniczal na polu bez kanapek. Opowedzial zonie o przygodzie, to obiecala, ze jutro zrobi mu jeszcze lepsze. Wstal rano, kanapki czekaly i poszedl do roboty. Ale sytuacja sie powtarza - robi przerwe, chce zasiasc, patrzy gdzie kanapeczki - no nie ma! To juz bylo przegiecie. Nastepnego dnia olal koszenie pola, zostawil te kanapki tam gdzie zwykle i zaczail sie na zlodzieja. Zbliza sie poludnie, lezy i patrzy a tu nagle z jasnego nieba pikuje orzel i porywa kanapki!. Ciezko lecac podrywa sie i leci w kierunku niedalekiego lasu. Wiesniak sie wkurzyl i skulony biegnie za orlem - wysledzic drania. W pewnym momencie patrzy a orzel siada na galezi suchego drzewa i zabiera sie za kanapki. Z ciekawsci chlop przyczail sie i patrzy - Na chu...a orlu kanapki?! Tymczasem orzel rozwija te kanapeczki z papieru, onergicznie wytrzasa cala ich zawartosc (szyneczka, ogoreczki, serek, rzodkieweczka, salata itp...), bierze posmarowane tylko maselkiem kromki i ... zaczyna z pasja nacierac sobie nimi klate mruczac pod dziobem: - Kufffa, jaki ja jestem popie....ony...
![]()
Pozdro.
hueuhe - pare lat temu to byl moj ulubiony kawalraz go opowiadalem blisko 15 minut, a i tak ludzie turlali sie ze smiechu (a zazwyczaj przy dlugim opowiadaniu kawal z miejsca jest spalony)
co robia blondynki w szambie?
zakupy.
Heh ale szurnieta stronka
http://www.willitblend.com/videos.as...e&video=iphone
Ciekawe jak w takich warunkach sprzet Nikona by sie sprawowal... ??
=> całe życie zastanawiam się co tutaj umieścić <=
Nie wiem czy było ale to jeden z moich ulubionych kawałów.
1410. Zbliża się bitwa pod Grunwaldem. Do namiotu polskiego króla przybywa poselstwo krzyżackie na czele z mistrzem krzyżackim Ulrichem von Jungingenem.
Ulrich podchodzi do Jagieły, rzuca przed nim dwa miecze i mówi: " Słuchaj Władek, mam propozycję - wystawmy po jednym rycerzu, po co mamy rzucać na siebie hordy rycerzy? Który wygra - bitwa jest jego."
Jagiełło z chęcią przystał na propozycję, kazał ustawić swych wojów w szpaler i przystąpił do wyboru:
Zawisza Czarny? Grajmy fair - dajmy białym płaszczom szansę,
Zbyszko z Bogdańca? Młody, chajtać się ma, jak zginie będzie płacz kobiety.
Macko z Bogdańca? Dziura w boku - nie da rady.
Patrzy, stoi sędziwy rycerz, na oko z 80 lat, zgarbiony, przygłuchy. Jagiełło myśli - ten jest dobry, dziecko spłodził ( i to nie jedno), drzewo zasadził, warownię wybudował - jak zginie , wielkiego płaczu nie będzie, i tak jest jedną nogą w krainie Światowida.
Posadzili dziadka na konia, wyprowadzili na pole grunwaldzkie. Patrzą, na drugi skraj pola wyjeżdża ogromy Niemiec na wielkim koniu wielkości smoka, razem schowani za zbroją zrobioną chyba z tony stali.
Rozpędzają się.
Spanikowany Zbyszko, patrząc na przerażającego Niemca krzyczy - "Dziadek, spierdalaj, dziadek w nogi". Zwarł się dziadek z Niemcem, szczęk oręża rozszedł się po polu, dym i kurz wielki podniósł sie, zasłoniwszy cały pojedynek.
Wszyscy zdenerwowani, ale kurz opada i odsłania widok. A tam Niemiec powalony na glebie leży, dziadek stojąc nad nim, odwraca głowę w kierunku polskiego wojska i krzyczy:
"Dobrze, że powiedzieliście, że w nogi, bo jakbym *******nął w głowę to bym zabił"
Ostatnio edytowane przez acidjazz ; 17-07-2007 o 17:53
FM3a + Nikkor 50/1.2; M9 + 28/2.8, 50/1.4, 35/1.4; 5D + 50/1.2
Skontaktuj się z nami