Pewnej niedzieli do kościoła w małym miasteczku przyszedł siwy starzec.
Podszedł do konfesjonału, uklęknął i rozpoczął spowiedź.
- Wybacz mi ojcze bo ciężko zgrzeszyłem... Ostatnio u spowiedzi byłem wiele lat temu, jeszcze przed wojną... W czasie wojny ukryłem w piwnicy piękną Żydówkę... Bałem się ale ona była taka piękna...
- Zrobiłeś dobry i piękny uczynek mój synu.
- Taak... Ona bardzo chciała mi się odwdzięczyć, oddała mi swoje wszystkie pieniądze a gdy się skończyły to i pierścionek i złoty łańcuszek...nawet dwa zęby... Przydały się, gdy było bardzo ciężko kupiłem za nie jedzenie dla nas obojga...
- To nic złego mój synu, czasy były straszne a wy musieliście jakoś żyć.
- Taak... No i po pewnym czasie już niczego nie miała więc zaczęła mi świadczyć różne usługi...ksiądz rozumie...robiła mi loda i różne takie rzeczy...
- Trudno mój synu, oboje przeszliście bardzo wiele, ty przecież uratowałeś jej życie i ryzykowałeś codziennie swoim.
- Taak... Jak ojciec myśli, czy już powinienem jej powiedzieć, że wojna się skończyła?
Szukaj



Odpowiedz z cytatem





Skontaktuj się z nami