Trochę humoru żydowskiego, dodałem komentarze, bo nie wszystko jest zrozumiałe dla osób, które nie interesują się kulturą żydów.
Żydowski biznesmen poucza syna, aby nigdy nie brał sobie za żony 'sziksy' [nie-Żydówki]. Syn na to:
-Tato, ale ona zamierza się konwertować na judaizm
-To nie ma znaczenia. Sziksot zawsze sprawiają problemy.
Po ślubie ojciec prowadząc firmę wspólnie z synem, woła go któregoś dnia i pyta czemu nie był wczoraj w pracy.
-Ależ tato- odpowiada syn- wczoraj był szabat.
-No to co, przecież my zawsze pracujemy w szabat, to nasz najcięższy dzień.
-Nie będę pracował więcej w szabat, bo moja żona chce, żebyśmy w szabat chodzili do synagogi.
-Widzisz- mówi ojciec- mówiłem ci, że ożenek z sziksą oznacza same kłopoty.
(Komentarz do poniższego. Jednym z najważniejszych świąt żydowskich jest Pascha. Świętuje się wtedy wyjście z Egiptu. Przed posiłkiem najmłodsze dziecko zadaje pięć pytań pochodzące z Hagady. W zasadzie to jest jedno pytanie główne i cztery dopełniające
Czym różni się ta noc od innych nocy?
(hebr) Ma nisztana halaila haze, mikol haleilot, mikol haleilot?
[Dlaczego] W czasie wszystkich innych nocy możemy jeść chamec i macę, a tej nocy tylko macę [?].
(hebr) Szebechol haleilot anu ochlin, chomec umaca, chomec umaca. Halaila haze, halaila haze kulo maca.
[Dlaczego] W czasie wszystkich innych nocy możemy jeść wszystkie warzywa, a tej nocy tylko maror (gorzkie) [?].
Szebechol haleilot anu ochlin, szear jerakot, szear jerakot. Halaila haze, halaila haze maror.
[Dlaczego] W czasie wszystkich innych nocy nie zanurzamy [jedzenia] ani razu, a tej nocy zanurzamy dwa razy?
Szebechol haleilot ein anu matbilin, afilu paam echat, afilu paam echat.Halaila haze, halaila haze sztei peamim.
[Dlaczego] W czasie wszystkich innych nocy jemy siedząc lub wspierając się na boku, a tej nocy jemy tylko opierając się na boku?
Szebechol haleilot anu ochlin, bein joszwin uwein mesubin, bein joszwin uwein mesubin, Halaila haze, halaila haze kulanu mesubin.
)
Brytyjski Żyd ma być mianowany przez Królową na rycerza. Już sobie wyobraża, jak klęka, Królowa dotyka jego ramienia mieczem, on recytuje odpowiednią formułkę łacińską i... jest rycerzem. Ale kiedy nadchodzi jego kolej i Królowa mieczem dotyka jego barku, okazuje się, że z wrażenia zapomniał tekstu łacińskiej formułki. Ratując sytuację, zaczyna recytować inną formułkę w języku obcym jaką zna z Sederu Paschy: "Mah nisztana ha laila ha zeh mi kol ha lailot...". Zdumiona Królowa odwraca się do swych doradców i pyta: "Czym różni się ten miecz od innych mieczy?"
(komentarz do poniższego: Jesziwa to wyższa szkoła religijna żydowska. W trakcie nauki studenci studiują Torę (czyli pięcioksiąg), Halachę (kodeks przepisów oparty na Torze, Talmud (komentarze do Halachy). W dawnych czasach studenci często byli biedni jak mysz kościelna (o ile takie określenie pasuje do żyda).
Dwóch studentów jesziwy dyskutuje czy można się upić chlebem. Jeden twierdzi, że tak, drugi, że nie. W końcu idą do rabina, żeby rozstrzygnął ich spór. Rabin daje im pieniądze, żeby kupili bochenek chleba i sprawdzili. Kupili, zjedli.
sceptyk co do upicia się - no i jak? Upiłeś się chlebem?
- W sumie nie, ale jakoś dziwnie poweselałem.
(Komentarz do poniższych dwóch. Ortodoksyjni żydzi bardzo przestrzegają zapisów prawa. Z tym, że przestrzegają ich w dość specyficzny sposób. Ważna jest litera prawa, a nie duch. W szabas, który trwa od wieczora w piątek do soboty obowiązuje całkowity zakaz podróżowania.
Cadykowie to wg wyznawców chasydyzmu, odłamu judaizmu święci mężowie, obdarzeni specjalną mocą czynienia cudów.)
Rozmawia dwóch żydów o cadykach.
- Nasz cadyk to naprawdę święty mąż. Wyobraź sobie, żydzi wracają z targu, zbliża się szabas, a tu zaczął padać deszcz. Wóz nie dowiezie ich na czas do domu. Ludzie zaczęli więc prosić naszego cadyka, żeby coś zrobił. Cadyk się pomodlił i stał się cud, wszędzie padał dookoła deszcz, ale nie tam gdzie jest wóz i zdążyli na szabas do domu.
- Nasz cadyk to też święty mąż. Wracamy z targu wozem, zbliża się wieczór, zaraz będzie szabas. Ludzie proszą cadyka o pomoc, żeby nie popaść w grzech. Cadyk się pomodlił i stał się cud, wszędzie wokół była sobota, a tam gdzie jechał wóz piątek.
To jest autentyk. Kto czytał "Znaczy Kapitana" ten zna to. W 20 leciu międzywojennym wielu żydów podróżowało z Polski do USA transatlantykami. No ale problem, bo jak statek płynie w szabas, to podróżują. Wysiąść nie ma jak, żeby zatrzymać się w podróży. Jeden rabin więc wymyślił, że żydzi powinni zawiązać na statku gminę żydowską i kupić statek na własność, wtedy będą w domu i nie będą podróżować. Od tamtej pory w każdym rejsie żydzi kupowali od intendenta statek za 5 zł na czas podróży.
W czasie szabasu nie wolno też rozpalać ognia. Nie dotyczy to jednak sytuacji, gdy zagrożone jest życie ludzkie i trzeba się ogrzać. No cóż, żydzi musieli się dostosować do realiów północnej Europy. To też jest historia prawdziwa. W latach 70 żyda, który wyemigrował z Polski do Izraela odwiedził znajomy. Lato, upał 35 stopni. A żyd zaczyna narzekać, że zimno i zaraz zamarzną. Więc rozpalił w piecu. A, że przy okazji na piecu stały potrawy i się podgrzały, no akurat stały. Ale ogień był rozpalony, nie po to, żeby je podgrzać, ale żeby ratować życie ludzkie.
(Mało kto wie, że jednym z krajów gdzie antysemityzm był ideologią państwową była carska Rosja. Dochodziło do licznych pogromów, obowiązywały też akty prawne ograniczające np prawo do zamieszkania w głównych miastach Rosji.)
W Warszawie np. nie wpuszczano żydów ubranych w tradycyjne chałaty do Ogrodu Saskiego, w tamtych czasach ogród był ogrodzony i przy wejściu stał stójkowy. Żydzie zaczęli więc żartować, że Adam musiał nosić w raju chałat, bo inaczej by go nie wygnano.
(Żydzi bardzo ściśle przestrzegają 1 przykazania. Wolno im klękać tylko przed Bogiem.)
Delegacja żydów udała się do cesarza rzymskiego. Ale protokół wymagał, żeby przed nim uklękli i problem, bo nie wolno im zgodnie z religią. Jeden rabin temu zaradził, gdy przybyli przed oblicze cesarza upuścił monetę i cała delegacja padła na kolana, żeby jej szukać.
Rabin przyłapał dwóch studentów szkoły rabinackiej jak w Szabat pracowali w firmie. Przywołał ich do siebie i przeprowadził z nimi rozmowę, podczas której studenci przyznali się do swego postępku. Rabbi pomyślał przez chwilę potem poszedł do kuchni i przyniósł z niej trochę ziaren grochu i powiedział:
-Włóżcie sobie do butów, i będziecie chodzić tak przez tydzień, abyście pamiętali jak ciężkie jest życie gdy odstępuje się od zasad Prawa.
Kilka dni później dwóch studentów spotyka się. Jeden z nich kuleje, ma ciemne sińce pod oczami, jest zmęczony. Drugi wygląda na zupełnie wypoczętego, chodzi sprawnie i rześko. Pierwszy pyta się drugiego:
-Jak to jest, że ty swobodnie chodzisz i nie kuśtykasz. Nie uczyniłeś tego, co kazał Rabbi i nie włożyłeś sobie grochu do butów?
-Oczywiście, że to zrobiłem. Jak mógłbym ignorować Rabina. Ale najpierw groch ugotowałem.
Żydówka spaceruje z małym synem po plaży, rozkoszuje się zapachem i szumem oceanu. Nagle zrywa się gwałtowny wiatr, wielka fala porywa chłopca w morze. Kobieta w panice krzyczy błagając o pomoc, ale nikt nie słyszy, a sama nie umie pływać. Chłopiec coraz bardziej oddala się od brzegu, raz po raz tylko widać jak głowa pojawia się to znów znika pod wodą. Przerażona kobieta pada na kolana i modli się, prosząc Boga o miłosierdzie, aby uratował jej syna, obiecuje, że odtąd będzie religijna, będzie przestrzegać Prawa, i będzie spełniać cedaka [dobre uczynki]. Równie nagle jak poprzednio, kolejna fala wyrzuca mokrego, zmęczonego ale żywego chłopca na brzeg. Matka przytula go, przygląda się czy wszystko w porządku i po chwili unosi ramiona w niebo i krzyczy błagalnie:
-On miał jeszcze na głowie kapelusz!!!
Szukaj



Odpowiedz z cytatem



Skontaktuj się z nami