Close

Strona 1127 z 1948 PierwszyPierwszy ... 127627102710771117112511261127112811291137117712271627 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 261 do 11 270 z 19477

Wątek: Humor

  1. #11261

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez woytec60 Zobacz posta
    Nie parkuj jak ...


    Pozer :P
    Uwierzyłbym jakby przejechał po tej Ferrarze albo Rolls'ie a nie po jakimś (w porównaniu z nimi) jeżdżącym wraku
    Podpis niezgodny z zapisami regulaminu.

  2. #11262

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez gregory_21 Zobacz posta
    Pozer :P
    Uwierzyłbym jakby przejechał po tej Ferrarze albo Rolls'ie a nie po jakimś (w porównaniu z nimi) jeżdżącym wraku
    i jeszcze mu rączkę kierowca podaje - to chyba za kamerą chłopcy z kałachami stali, bo inaczej by raczej k... leciały, a nie rączka
    szkoda, że to już nie to samo forum...

  3. #11263

    Domyślnie

    Tani lans i nic więcej.
    Trzeba było po rolsie albo ferrari się przejechać. Tylko wtedy właściciel by go w sądzie rozjechał i nie wiem kogo by bardziej zabolało.
    nic...

  4. #11264

    Domyślnie

    Ustawka...

  5. #11265

    Domyślnie

    A ten wątek nazywa się 'Sprawa dla reportera' czy 'Humor'?
    Naucz się czytać

  6. #11266

  7. #11267

  8. #11268

    Domyślnie

    Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
    Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
    - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
    - Jedną, szefie.
    - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
    - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
    Szefa zatkało.
    - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
    - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
    - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
    - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
    - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
    - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

    Przychodzi gej do apteki i pyta:
    Jest wazelina?
    Jest!
    Ufff normalnie Du........ mi Pani uratowała!

    Autentyk czyli Wspomnienia Taternika:
    "Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon Morskiego Oka.
    Dotarliśmy pod scianę. Nasz instruktor (jako, że byliśmy przygotowani na wyprawę pod
    każdym względem) zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym - "żeby nam się
    ściana trochę położyła - będzie się lepiej wchodzić". Towarzystwo nie namyślało się
    długo i zaczęli "kłaść ściany" dosyć intensywnie, z czasem flaszki zaczęły topnieć
    jedna po drugiej i skończyło się na kompletnym uboju. Gdy grupa ocknęła się równo ze
    świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji - instruktora..."
    I tutaj następuje wersja GOPR-owców:
    "Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś facet na środku drogi
    idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną..."


    CIA zatrudnia zabójcę. Jest trzech kandydatów: dwóch facetów i kobieta. Zanim dostaną swoje pierwsze zadanie muszą zostać sprawdzeni czy są gotowi na wszystko. Pierwszy facet dostaje do ręki pistolet i ma wejść do pokoju w którym jest jego żona i ja zabić ale odmawia - nie nadaje się na zabójcę. Drugi facet dostaje takie samo zadanie. Bierze pistolet
    wchodzi do pokoju ale po chwili wychodzi i oddaje pistolet:
    - Nie mogę zabić własnej żony nigdy tego nie zrobię.
    Wreszcie przychodzi kolej na kobietę; ona ma zabić swojego męża. Bierze pistolet wchodzi do pokoju słychać strzał potem drugi potem jeszcze jeden - cały magazynek wystrzelany potem jakieś krzyki i hałas.
    Wreszcie z pokoju wychodzi kobieta i mówi:
    - Dlaczego nikt mi nie powiedział ze w pistolecie są ślepe naboje?!! Musiałam go zatłuc krzesłem!

    Przyszedł facet do spowiedzi i mówi:
    - Wybacz mi Ojcze, bo zgrzeszyłem... strasznie przeklinałem i to w niedzielę.
    - No cóż. Odmów trzy razy "Zdrowaś Mario" i staraj się uważać na swój język.
    - Ale ojcze, chciałbym wytłumaczyć okoliczności - otóż w niedzielę zamiast do kościoła wybrałem się z przyjaciółmi na partyjkę golfa.
    Już na pierwszym dołku nie wyszło mi uderzenie i posłałem piłeczkę między drzewa...
    - I to Cię tak zdenerwowało, że zakląłeś?
    - Nie, ponieważ okazało się, że piłeczka szczęśliwie upadła w miejsce z którego można było oddać czysty strzał w kierunku dołka.
    Ale jak podchodziłem do miejsca, w którym leżała piłeczka, nagle przybiegła wiewiórka, porwała mi ją i uciekła na drzewo...
    - I wtedy właśnie zakląłeś?
    - Nie ponieważ zaraz potem, wiewiórkę chwycił orzeł i odleciał...
    - I to Cię tak zdenerwowało, że zacząłeś kląć?
    - Otóż nie, bo wiewiórka wypuściła piłeczkę, a ta spadła jakieś 10cm od dołka...
    - No ku.r.wa nie mów, że to spi.erdo.liłeś ?!?!

    Bóg mówi do Adama:
    - Adam, daj żebro!
    - Nie dam!
    - No Adam, dajjj!
    - Nie dam.
    - No proszę, Adam, daj...
    - Nie dam, mam jakieś złe przeczucie...

    Idzie narkoman po pustyni. Nagle zauważa zakopaną w piachu amforę. A że spragniony był to z nadzieją wyciaga zatyczkę. Ale zamiast kropli wody z butli wyłazi Dżin i zagaduje do narkomana:
    - Masz trzy życzenia!
    Narkoman bez zastanowienia:
    - Daj mi i sobie po działce! Zapalimy!
    - Dobra, proszę!
    Zapalili. Dżin nieprzyzwyczajony, schował się z powrotem do amfory, ale po chwili wychyla się niezdarnie i mówi:
    - Dawaj drugie życzenie...
    - Daj jeszcze raz to samo - odpowiada narkoman. - Dla mnie i dla Ciebie!
    - Dobra. Proszę! Chociaż mógłbyś wymyśleć coś mądrzejszego.
    Zapalili. Dżin znowu schował się w butli. Trochę trwało zanim znowu z niej wylazł:
    - Dawaj trzecie życzenie... Tylko pomyśl najpierw, bo to ostatnie...
    - Trzeci raz to samo! - ordynuje narkoman. - Dla Ciebie i dla mnie, a co... raz się zyje...
    - No mądry to Ty nie jesteś - mruknął Dżin, ale spełnił i to życzenie.
    Zapalili, podumali, Dżin z powrotem wlazł do amfory. Mija godzina, dwie. Dżin wyłazi z butli:
    - No dobra.... Dawaj czwarte życzenie...

    Dresiarz podjeżdża starą stuningowaną beemką pod okna na blokowisku i drze się:
    - za*****! za*****! Za-je-ba-laa!!!
    Z okna wychyla się opalona blondynka:
    - Izabela, kretynie, Izabela

    Na Morzu Czarnym zderzyły się dwa tankowce: jeden z wódką, drugi z sokiem.
    Wyciek zlikwidowano szybko i sprawnie, ale następnego dnia banda niedogolonych delfinów zażądała tankowca zimnego kefiru.

    Kompleksowy:
    Kiedy stoisz w windzie, podnieś w górę zaciśniętą pięść i poczuj się jak Superman!
    Optymistyczny:
    - Ciekawe, czy będzie światełko na końcu tunelu - pomyślał królik połknięty przez węża boa.
    Akcesoryjny:
    Gumowe lale palą ''po'' e-papierosy.
    Rybacki:
    Najbardziej pechowy wędkarz świata wyprawił swemu robakowi 14. urodziny.

    Do sklepu papierniczego przychodzi brudny, nie*chlujnie ubrany klient:
    - Czy są portrety Lenina? - pyta sprzedawcę.
    - Są.
    - A portrety Stalina?
    - Także są.
    - To poproszę po 10 sztuk.
    Po paru dniach ten sam klient wraca do sklepu pa*pierniczego. Wygląda już nieco schludniej.
    - Proszę 20 portretów Lenina i 20 portretów Sta*lina.
    Minęło znowu kilka dni i sytuacja się powtarza. Tyle że tym razem klient ubrany jest w elegancki garnitur i prosi 50 portretów i Lenina, i Stalina. Kie*dy następnym razem ten sam człowiek podjechał pod sklep własnym samochodem i poprosił o 100 portre*tów jednego i drugiego wodza Związku Radzieckie*go, sprzedawca nie wytrzymał i pyta:
    - Panie, o co chodzi z tymi portretami? I jak pan dorobił się samochodu? Jeszcze niedawno nie miał pan w czym chodzić…
    - Otworzyłem strzelnicę za miastem.


    Niedźwiedź z wilkiem spotkali się w lesie. Niedźwiedź:
    - A ty co taki rozradowany skaczesz po lesie?
    - Bo wiesz, tam na polance, lisica utknęła w rozgałęzionym pniu drzewa. To zasunąłem jej drąga raz i drugi...
    - O! To pójdę i ja! Też zasunę...
    Minęła godzina, znów się spotykają:
    - No i jak tam, misiu, zasunąłeś?
    - Ty wiesz, żadnego drąga na polanie nie znalazłem, to jej całą dupę szyszek napchałem...

  9. #11269

    Domyślnie

    - Zatrzymany: miejsce urodzenia?!
    - Piszcie, że Kazachstan.
    - A dokładniej?
    - Wszyscy gliniarze piszą po prostu: Kazachstan.
    - Ty co, uczyć mnie chcesz?!
    - Piszcie: Karmakszyński rejon Kyzyłordinskiego okręgu, wieś Janikurgan.
    - Tak i zapiszemy... Kazachstan

    Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach. Udało mu się ustrzelić jedną na polu należącym do najbogatszego we wsi chłopa. Ten, widząc jak "miastowy" oddala się z ptakiem, podbiega do niego i mówi:
    - Panie, to moje pole i moja kaczka!
    - Ale to ja ją ustrzeliłem! - protestuje warszawiak, odbezpieczając flintę.
    - No dobra, musimy rozstrzygnąć ten problem zgodnie z chłopską tradycja - odpowiada chłop.
    - To znaczy jak? - pyta warszawiak.
    - Kiedy chłopy się kłócą, to się kopią w czułe miejsca. Ten, który wytrzyma więcej kopniaków - wygrywa - wyjaśnia kmieć.
    - Zaczynaj! - mówi warszawiak i chłop kopie go z całej siły w jaja.
    Warszawiak pada na ziemie, wyje z bólu i dopiero po kilku minutach, blady jak ściana, wstaje na nogi i szepce:
    - Teraz... teraz chamie... chamie.... moja kolej!
    - A bierz pan tę kaczkę i spie*dalaj

    Facet miał problem z przedwczesnym wytryskiem wiec poszedł do lekarza. Zapytał co ma zrobić, żeby problemu nie było. Lekarz mu poradził:
    - Jak już będziesz dochodził, to spróbuj się jakoś wystraszyć.
    Więc facet tego samego dnia poszedł do sklepu i kupił sobie pistolet startowy (starter), który robi dużo huku i potrafi nastraszyć jak cholera. Podniecony myślą wypróbowania nowego sposobu poleciał szybko do domu. W domu zastał żonę czekająca nago w łóżku. Zaczęli od pozycji 69 i facet momentalnie poczuł że zaraz dojdzie, wiec wystrzelił żeby się przestraszyć. Następnego dnia znów wybrał się do lekarza. Lekarz pyta:
    - No i jak było?
    Facet na to:
    - Niezbyt fajnie. Kiedy wystrzeliłem, to żona zesrała mi się na twarz, odgryzła mi 5 cm penisa, a z szafy wyszedł sąsiad z rękami w górze..

    Zło.dziej włamał się do cudzego mieszkania i szpera w poszukiwaniu łupu. W pewnym momencie odzywa się głos:
    - Jezus cię widzi...
    Zło.dziej zbladł choć w panujących ciemnościach i tak niewiele było widać. Co jest - pomyślał - dom miał być pusty do końca tygodnia...
    - Jezus cię widzi... - głos odzywa się znowu.
    Pełen obaw zło.dziej skierował światło latarki w stronę skąd dolatywał głos i odetchnął z ulgą. W klatce na drążku huśtała się papuga...
    - Cześć - odezwała się papuga - mam na imię Maria...
    - Maria? He, he - zaśmiał się zło.dziej- Maria to bardzo głupie imię szczególnie jak dla ptaka.
    - Może i tak ale jeszcze głupsze jest Jezus dla dobermana...

    Siedzą dwa Yeti przy jaskini, podśpiewują sobie. Nagle starszy z nich milknie.
    - Wku*wiają mnie już te stare śpiewki - mówi. - Znudziły mi się. Idź no na dół, do miasta, wybadaj czego się teraz słucha.
    Młodszy schodzi z gór. Wchodzi do muzycznego.
    - Co tam macie nowego, panie ludziu? - pyta huczącym basem.
    Sprzedawcy aż płyty wypadły z rąk na podłogę. Zbladł, gębę rozdziawił, oczy wybałuszył i wycelował paluchem w stwora:
    - Ye... Ye... Ye... - jąkał drżącym głosem. Przełknął ślinę. - Ye... Ye...
    Yeti machnął zrezygnowany łapą, odwrócił się i wyszedł. Wrócił w góry.
    - No i? - pyta starszy.
    - Wciąż Beatlesi...

    Blondynka stoi przy garach i zeskrobuje brud z patelni teflonowej nożem. Do kuchni wchodzi mąż i mówi:
    - Zgłupiałaś?! Czemu skrobiesz nożem po teflonie?
    - Sam jesteś poteflon.

    Rozmawiają dwie koleżanki.
    - Uwielbiam długie spacery na świeżym powietrzu. Kocham naturę!
    - Nawet za to co ci zrobiła

    Dogryza sobie dwóch kolegów.
    - Twoja siostra ma taki typ urody, że gdyby brzydota była tworzona przez artystów, znajdowała by się dawno w Luwrze.
    - A twoja jest tak brzydka, że gdyby rzuciła bumerang, to ten by dwa razy się zastanowił zanim by wrócił!

    Mały chłopczyk wraz z tatusiem znależli w lesie małęgo jeżyka. Leżał pod kępką trawy i drżał z zimna.
    Chłopczykowi zrobiło się żał jeżyka i poprosił tatusia, żeby jeżyk zamieszkał u nich. Chłopczyk bardzo
    dbał o języka, poił go mleczkiem, dawał mu najlepsze owoce i najpyszniejsze ciasteczka. Jeżyk zjadał je
    ze smakiem i nieraz - ku zdziwieniu chłopca - pomrukiwał z zadowoleniem. Na zimę jeżyk - jak przystało
    na wszystkie porządne jeżyki - zapadł w zimowy sen. A wiosną jeżykowi urosły skrzydła, na czole wyrósł
    róg i odleciał przez niedomknięte okno. Wtedy stało się jasne, że chłopczyk z tatusiem nie przynieśli z lasu
    jeżyka, tylko jakieś ch** wie co.

    Zataczający się pijaczek zaczepia w parku młodego mężczyznę i mówi:
    - Paaniee, gdzie jaa jesstem???
    - W Łodzi.
    - W łodzii to jaa wiem, ale na jakim oceanie...

    Idzie pedał przez park i zobaczył śpiącego pijaka. Postanowił z tego skorzystać. Po zaliczeniu pijaczka zrobiło mu się jednak go żal, że go tak wykorzystał i zostawił mu na pocieszenie 20 złotych. Po przebudzeniu pijaczek wziął pieniądze i pomaszerował do sklepu. Znajoma ekspedientka gdy go zobaczyła, od razu sięgnęła po denaturat ale pijaczek powstrzymał ją krzycząc: - Od dziś tylko czysta!
    Zdziwienie ekspedientki było wielkie, a urosło jeszcze bardziej gdy pijak wyciągnął pieniądze. Potem pijaczek poszedł do parku, upił się do nieprzytomności i spał całą noc. Rano przez park szedł znów pedał i jeszcze raz przeleciał pijaczka zostawiając mu 20 złotych. Po przebudzeniu się ze snu, pijaczek niezmiernie zdziwiony wziął pieniądze i poszedł do sklepu. Ekspedientka poznała go już z daleka i chcąc popisać się pamięcią spytała:
    - I co panie Józiu, znów czysta? - Na to pijaczek - Nie, denaturat. Po czystej cholernie d** piecze!

    Jak pijemy:
    - Anorektyk - nie zagryza.
    - Egzorcysta - pije duszkiem.
    - Grabarz - pije na umór.
    - Higienistka - pije tylko czystą.
    - Ichtiolog - pije pod śledzika.
    - Kamerzysta - pije, aż mu się film urwie.
    - Ksiądz - pije na amen.
    - Laborant - pije, aż zobaczy białe myszki.
    - Lekarz - pije na zdrowie.
    - Matematyk - pije na potęgę.
    - Ornitolog - pije na sępa.
    - Pediatra - po maluchu.
    - Perfekcjonista - raz, a dobrze.
    - Pilot - nawala się jak messerschmit.
    - Syndyk - pije do upadłego.
    - Tenisista - pije setami.
    - Wampir - daje w szyję.
    - Wędkarz - zalewa robaka.
    - Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich - piją, tańczą i haftują.

    Re: Jeszcze lepsze kawały :PSpotkałem dziewczynę w klubie. Przyjemnie nam się rozmawiało, wreszcie po jakimś czasie mrugnęła zalotnie i powiedziała żebyśmy wyszli, zapewniając mnie, że szykuje się naprawdę super czas.
    Gdy już udaliśmy się na zewnątrz, przebiegła 100m w 9.68s.

  10. #11270

Strona 1127 z 1948 PierwszyPierwszy ... 127627102710771117112511261127112811291137117712271627 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •