Taka uwaga, Carlsberg w UK ma 3.8%
Bardzo lubię ten sikacz.
A w temacie whisky, to jej nie lubię, piję jak dostanę, albo ktoś postawi![]()
Szukaj
Taka uwaga, Carlsberg w UK ma 3.8%
Bardzo lubię ten sikacz.
A w temacie whisky, to jej nie lubię, piję jak dostanę, albo ktoś postawi![]()
wszystko dobre co ma procenty i kopiei majatku na to sie nie traci
na odwyku juz prawie rok...dziecko sie urodzilo i jakos juz pic sie nie chce![]()
Osobiście rozczarowały mnie single malty. Przykładowo wzmiankowana tutaj koala to mz. nędzna pomyja i nic ciekawego - "łagodna", to wszystko co można o tym napitku powiedzieć, ale łagodny jest też Tullamore Dew za 5 dych. Zbankrutowałem się na kilka butelek tych wynalazków i mz. sytuacja jest tu analogiczna jak w kwestii win - do PL sprowadzane są najgorsze i najtańsze gnojówy, a następnie sprzedawane w chorych cenach i stąd cały zachwyt. Trzebaby wydać majątek by jako-tako się w tym wyznać i odnaleźć jedną na 10 wartą grzechu, a ja nie mam więcej zamiaru bawić się w sapera.
Ogólnie o ile namiętnie lubię łiskacze, tak konserstwem single-maltowym gardzę - jest tyle genialnych bimbrów, że ograniczanie się akurat do szkockich uważam za ciężkie frajerstwo. Głupia Metaxa jest ciekawsza od większości nadętych single-syfów sprzedawanych u nas jako bóg-wi-co-z-mega-przytupem - choć oczywiście Metaxa ma u nas tą zasadniczą wadę, że jest sprzedawana w cenie zupełnie z d... wyjętej, bezczelnej i rozbójniczej.
Z wódek czystych pijam ostatnio wyłącznie czarnego Smirnoffa - jest to jedyna czyściocha, która zrobiła na mnie jakiekolwiek wrażenie, wręcz przedkładam ją przed alkohole kolorowe, których na codzień jestem zwolennikiem. Na szczęście ostatnio trochę potaniała. Ktoś może zdziwić się grymaszeniem w kwestii gorzały, ale ja wódkę sączę jak łyskacze, nie przepijam, a z wermutem łączę jak jest kiepska (acz unikam, bo wóda z wermutem to połączenie szatańskie, można ją pić jak soczek i prowadzi na samo dno piekieł)
Wspomniana tu wiśniówka to faktycznie dobra rzecz, sam chętnie do herbatki pijam "Soplicę". Raz naciąłem się na wiśniówkę "Polską", która ma złudnie podobną butelkę i jest podstępnie wykładana obok "Soplicy" - przestrzegam przed podobnie tragiczną pomyłką, jest to rzecz wyjątkowej ohydności.
Piwa raczej mnie nudzą i zwykle piję je nie dla smaku, a dla wzmożenia egzystencji. Te, które są ciekawsze doznają szybkiej eskalacji ceny, co zawsze traktuję jako spisek i osobistą zniewagę. Gdyby od początku kosztowały te 4-5PLN to rozumiem, ale jak najpierw poją mnie tanim Koźlaczkiem czy jakimś tmawym słowackim, a potem podstępnie podnoszą jego cenę to po prostu tylko mnie tym wqviają, nie ze mną te numery. Dość, że uzależniłem się przez takie nikczemne sztuczki od kilu wiktuałów, alkoholi na szczęście jest tak nieprzebrane bogactwo, że zawsze z powodzeniem mogę uchlać się czym innym.
Ostatnio edytowane przez Czornyj ; 25-01-2011 o 01:13
No cóż przyznam szczerze, że mam odmienne zdanie od kolegi... odkąd zacząłem pijać single malty nie rozumiem jak można się rozsmakowywać w czymś takim jak walkery, danielsy, jamesony, grantsy i tym podobne... napewno nie są tak bogate w smaki jak większość single maltów... oczywiście nie generalizujmy, bo i wśród single maltów zdarzają się trunki nijakie... ale cóż nie każdemu musi smakować to samo
p.s. oczywiście nie kupuje tego w markecie itp... tylko w wyspecjalizowanym sklepie, który sprowadza coś więcej niż masówkę...
Zawsze bądź sobą... no chyba, że możesz być Bat-Manem... wtedy zawsze bądź Bat-Manem.
moje obserwacje...
wszystkie rude w tym single malty da się pić.
można cały wieczór moczyć dziobek w jednej szklance pół na pół z wodą, można też pić na szklanki spożywając 0,7L/twarz.
wszystko jest kwestią upodobań
drugi sposób jest o tyle przyjemniejszy że wszystkie bez wyjątku smaki spożywanego trunku zostaną zaprezentowane i rzeczona "prezentacja" zwykle trwa dłużej niż klika minut, bo jeszcze przez pół następnego dnia![]()
pozdrawiam, Piotr
__________________
Wiśniówka Soplicy smakuje jak landrynki z benzyną
Czysta to czysta...nigdy nie przepijam, bo zabija smak
Piwo....piwo, piwo....
Innych mrok pogardy okryje-Jak oni sami w haniebnym milczeniu-ołtarze pradawne ojców porzucili-siebie,dzieci swoje i rasę-na zatracenie skazując-prochy wasze to już wiatr i niepamięć!
Dżentelmeni mawiają, że dobra whisky smakuje wybornie w obie stronywszystkie rude w tym single malty da się pić.No cóż przyznam szczerze, że mam odmienne zdanie od kolegi... odkąd zacząłem pijać single malty nie rozumiem jak można się rozsmakowywać w czymś takim
można cały wieczór moczyć dziobek w jednej szklance pół na pół z wodą, można też pić na szklanki spożywając 0,7L/twarz.
wszystko jest kwestią upodobań
drugi sposób jest o tyle przyjemniejszy że wszystkie bez wyjątku smaki spożywanego trunku zostaną zaprezentowane i rzeczona "prezentacja" zwykle trwa dłużej niż klika minut, bo jeszcze przez pół następnego dnia![]()
Tup tup... Czy jakos tak.
Pursue happiness with diligence
single pijam tylko i wyłącznie bez lodu/wody i nie więcej niż 5-6 kieliszków jednego wieczoru (tak whisky się pija w kieliszkach o kształcie tulipana - dzięki temu można pięknie wyczuć zapach... bo degustowanie whisky to również piękne aromaty). Taką mam ideologię...
Zawsze bądź sobą... no chyba, że możesz być Bat-Manem... wtedy zawsze bądź Bat-Manem.
moje obserwacje...
Skoro odeszliśmy trochę od bimbru na myszach (którego nie jestem miłośnikiem), to i ja podzielę się swoimi preferencjami. Osobiście z czystych preferuję zbożowe, kartoflanki są dla mnie słabo strawne – jakoś tak mi wyszło, że częściej i mocniej po nich pokutowałem (a generalnie raczej nie miewam kaca). Najlepiej mi wchodzą: klasyka gatunku, czyli najzwyklejsza Wyborowa oraz Absolut. Finlandie, Luksusowe i inne ziemniaczane to ZŁO! Z lekko barwionych jestem fanem Black Kuranta i Vanilli.
Z kolorowych chętnie pijam różnej maści wiśniówki i tu polecam "Wiśniak na rumie" (taki napis widnieje na etykiecie) –*przez parę lat był bardzo ciężko dostępny, aż tu w zeszłym roku podczas eskapady pijackiej do Krakau znalazłem go w pierwszym z brzegu monopolowym. IMHO jest lepszy niż większość Cherry Cordial i nieco delikatniejszy (jakieś 35 volt). Kiedyś była jeszcze wersja 25%, ale tej już dawno nie widziałem. Niezłe likiery ziołowe robią nasi południowi sąsiedzi, mi podchodzą zwłaszcza Fernety i Demonovka, ale tam to można wejść do sklepu i po kolei zdejmować z półki, większość jest conajmniej przyzowoita.
Kiedyś, z racji uprawiania żeglarstwa morskiego, lubowałem się w rumach. Na pływanie nie mam już czasu, ale dobry rum dalej chętnie wypiję. Baccardi to perfumowana wóda, z popularnych znacznie lepszy jest Captain Morgan, zwłaszcza ciemny. Czasem można u nas trafić Spiced i ten jest jeszcze lepszy. Z rumopodobnych niezła klasę trzymają wyroby naszych południowych sąsiadów – Tuzemak naprawdę nie ustępuje innym, renomowanym brandom, niezły jest też austryjacki Polar. Dla miłośników bardzo mocnych wrażeń – również austryjacki Stroh. Stosowny nierozsądnie szybko sprowadzi do parteru każdą imprezęTa wielka osiemdziesiątka na etykiecie naprawdę o czymś świadczy. Acz jak na swoją moc wchodzi w miarę gładko.
A ostatnio wzięło mnie na tequilę. Jak na swoją cenę niezła jest zwykła Sierra, nie ustępuje w moim odczuciu droższej Olmece. Ze Sierry mi najbardziej wchodzi Reposado, o dziwo jest smaczniejsza od dłużej leżakującej i droższej Anejo.
I'm one of those bad things that happen to good people
Skontaktuj się z nami