Witam, ostatnio trafiłem na ranną sarnę przy ulicy. Żeby niepotrzebnie się nie rozpisywać napiszę tylko, że zabraliśmy ją do leśniczówki i już ma się dobrze. Bez naszej pomocy najprawdopodobniej padła by ofiarą drapieżników. Dwa dni była zamroczona i tylko stała bądź leżała, więc nie miałaby szans. Efektem tej emocjonującej nocy było jedno udane zdjęcie, które udało mi się zrobić zanim ją zabraliśmy. Oto ono:
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami