Szukaj
Nikon http://greg77.com/
Takiego kabla jeszcze nie wynaleziono żeby konwertował nefy na jpg. A czytnik to nie najlepszy pomysł, zamiast włączyć kabel USB do aparatu trzeba wyjąć z aparatu kartę i do gniazda w komputerze lub poprzez osobny czytnik. Transfer bezpośredni z aparatu jest szybki i nie każdy czytnik mu dorówna. Ponadto programy dodawane do aparatu współpracują z aparatem za pośrednictwem kabla.
Ostatnio edytowane przez Vifoto ; 14-01-2011 o 22:44
o jakim oryginalnym kablu mówisz - bo coś takiego nie istnieje, po prostu zleceniodawca producentowi nakazał wklepywać logo i dalej to ten sam kabel za 8 zł - tylko dopłata za logo to 112zł, we Wrocławiu są robione mocowania do tapicerek samochodowych i oczywiście za jeden plasticzek zapłacisz w fordzie 12,50 (bo dali woreczek z logo) - u producenta on kosztuje 1,5 (bez woreczka z logo ) no ale przez to jest na pewno dużo gorszy i dla "idiotów" którzy oszczędzają na "zamiennikach" - przu ej globalizacji już dawno straciłem zaufanie dla tak zwanych oryginałów i nie dam się naciągać na bardzo drogą ideologię
puszki, słoiki i troszkę światła w ciemności
Filozofię, choć to piękna dziedzina, zostawiam filozofom, a jeśli chodzi o sprzęt, szczególnie wymagający i kosztowny, dostosowuję się do reżimów, bo tu już miejsca na gadulstwo zwyczajnie nie ma.
Jest tylko albo dobrze, albo niedobrze i brak pośrednich stanów.
Wolę więc, by było dobrze.
Medice, cura te ipsum.
polemizowal bym, tutaj sporo zalezy od czytnika.....choc przyznam sie szczerze, ze uzywam go od momentu keidy kupilem pozadny (nie topowy) czytnik wewnetrzny, wczesniej uzywalem kabli, roznych w zaleznosci jaki byl pod reka
Dla mnie duzo wygodniej jest wyjac karte z aparatu (zreszta czesto wcale juz nie jest w aparacie tylko w kieszeni plecaka) niz wyciagac aparat z plecaka, stawiac go na biurku (na ktorym z zasady nie ma miejsca) i podpinac pod kabel....
Zdania jestem jak kto woli, minus taki, ze jak masz padniete usb w kompie to mozesz sobie rozwalic w aparacie w najlepszym wypadku.....choc to zdaza sie zadko![]()
Ostatnio edytowane przez Greg77 ; 14-01-2011 o 23:47
Nikon http://greg77.com/
Należy zwrócić uwagę aby kabel nie był gdzieś załamany, jak idzie cyfrowo to znaczy: 00010101, zero jest okrągłe to przejdzie, ale z jedynkami może być problem.
D60, 18-200 vr i cos long-tele w przyszlosci
Dzięki wątkowi o kablach głośnikowych z Cafe nieco przejrzałem na oczy i jednak bym proponował zakup czegoś porządnego od sprawdzonego dostawcy. W końcu z racji wpływu kabla na jitter, szerokość pasma transmisji, odporności na zakłócenia taki kabel ma niebagatelny wpływ na to, jak będą wyglądały po zgraniu nasze zdjęcia - nasycenie kolorów, dynamika, szumy - to wszystko może być zepsute przez użycie kabla kiepskiej jakości - nie po to inwestujemy w drogie body i jasne szkła, żeby ignorować tak istotny element mający niebagatelny wpływ na jakość naszych zdjęć. Hej, proszę się nie śmiać, są tacy, którzy widzą te różnice - oczywiście niezbędny jest do tego porządny sprzęt, jak monitor czy karta graficzna z najwyższej półki (połączone oczywiście specjalistycznym, topowej klasy kablem wideo, nie chcemy przecież psuć możliwości tych urządzeń spinając je byle czym), ale to naprawdę widać!!! Może nie każdy ma tak wyczulone zmysły, więc i nie każdy może to zobaczyć, ale to nie znaczy, że nie ma ludzi, którzy doskonale widzą różnicę!
Tak więc niezbędne minimum, to byłby taki Furutech - 1,2 m za dość niewielką cenę, jak na to co daje (najlepiej to widać na wysokich czułościch, ISO6400 zyskuje z 1 EV dynamiki, poprawia się odwzorowanie kolorów, zwłaszcza w cieniach) - raptem 95 funciaków.
Ale zdecydowanie lepszy byłby AQVOX - to już nawet ślepy zobaczy - znacznie subtelniejsze przejścia tonalne, +1 EV dynamiki w światłach i znacznie więcej w cieniach, da się używać ISO12800 do przynajmniej dwukrotnie większych wydruków - a to wszystko za jedyne 150 ojro za 1 m.
![]()
I'm one of those bad things that happen to good people
Jak widać TO nie boli, po prostu jest.
A mogłoby boleć, bo miałby ten i ów TEGO świadomość, a tak ... jest, jak jest.
Medice, cura te ipsum.
Skontaktuj się z nami