Najprawdopodobniej zostałem "wysadzony" na allegro. Połasiłem się kupić coś od kogoś, kto tylko miesiąc wcześniej założył konto i miał tylko 20 komentarzy.... Zrobiłem przelew i... echo... Minął już miesiąc, towaru nadal nie ma, delikwent ma widzę zawieszone konto (choc nie znam powodu), na moje maile odpisuje lakonicznie, że paczka pewnie zaginęła i musi to wyjaśnić na poczcie, dopiero wtedy niby odda mi kasę. Tyle tylko, że to wyjaśnianie zajmuje mu już ponad 2 tyg., i wydaje mi się, że po prostu "ściemnia".
Dlatego też pytanie moje brzmi - czy ktoś z Was zgłaszał kiedyś na poczcie problem zaginięcia przesyłki? Ile trwa taka reklamacja?