Close

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 15

Wątek: Parapet...

  1. #1

    Wink Parapet...

    No i padło na moją drugą polówkę...
    zaraziła się parapetem - a raczej chęcią jazdy na nim - czyli snowboardem...

    nie posiadam znajomych co siedzą w temacie, a do sklepu jak pójdę to gościu wciśnie byle co, byle szybko i drogo sprzedać ;pp (pozatym trzeba wiedzieć do jakiego sklepu iść ;p)
    z tej okazji zwracam się do kolegów co na parapetach wymiatają na stokach i siedzą w temacie...

    jaki wybrać sprzęt na początek??
    czy lepiej kupić czy wypożyczyć?? - raczej myśleliśmy o kupnie bo młoda zdecydowana i do nart nie wróci ;/
    na co zwrócić uwagę przy wyborze??

    uważam ze jak kupować o porządnie - dlatego kupiłem NIKOSIA - to samo uważam z nartami, lepiej dołożyć i kupić coś lepszego niż jakieś badziewie...

    Liczę na waszą pomoc i poradę

    Pozdrawiam
    Człowiek uczy się na błędach - a jak nie, to dostaje po pysku...;p

  2. #2

    Domyślnie

    Ze względu na mój wypadek sprzed kilku lat (roztrzaskane kolano) ortopeda wybił mi z głowy narty dożywotnio. Jednak parapet nie został wykluczony. Więc w tym roku dostałem od żony prezent w postaci takiej deski (jakościowo nawet, nawet i cały komplet) : http://allegro.pl/nowy-snowboard-rav...387036735.html

    Uczy mnie kumpel. Ogólnie jazda na snowboardzie jest łatwiejsza niż na boazerii.
    To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

  3. #3
    Zbanowany
    Dołączył
    07 2010
    Miasto
    dolnośląskie
    Posty
    171

    Domyślnie

    Nie znam sie na tym sprzecie ale ponoc wazne jest rozpoznanie czy jest sie Regular czy Goofy?

    Mysle, ze najrosadniej kupic sprzet sredniej klasy a jak juz wciagnie to kombinowac dalej

    Takie deski z napisem nikoniarze.pl tez bylyby fajne, fatwo szlo by rozpoznac na stoku znajomka z forum ;p

  4. #4

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez co4en Zobacz posta
    Nie znam sie na tym sprzecie ale ponoc wazne jest rozpoznanie czy jest sie Regular czy Goofy?

    (...)
    Na początku myślałem, że mam prawą nogę prowadzącą. Na stoku okazało się, że jest na odwrót. Przy zakupie nie ma to znaczenia, wiązania są uniwersalne.
    To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.

  5. #5

    Domyślnie

    Jeżdzę na desce 7 lat.
    naukę najlepiej rozpocząć na małym stoku, wypozyczcie sprzęt na 2-3 godzinki i sprawdzcie czy sie podoba. jesli tak, kupcie swoj i uczcie się.
    Wezcie kogoś doswaidczonego kto wam podpowie co i jak.
    powodzenia

  6. #6

    Domyślnie

    Moim zdaniem na początek (czyli na pierwszy wyjazd) lepiej wypożyczyć i zobaczyć, czy się w ogóle spodoba... a z tego co mi kiedyś powiedziano pierwsze kroki łatwiej też opanować na nieco krótszej desce (miękkiej), niż by to wynikało z dopasowania pod gabaryty. Potem ustalić sobie budżet, tzn ile można wydać na sprzęt i zacząć kupowanie od butów, później wiązania i na końcu deska. Buty i wiązania dobrze jest dobrać jednak w sklepie - nie mylić z supermarketem. Warto także kupować po sezonie, wtedy gdy już wchodzą modele na kolejny rok i wybrać te starsze (zazwyczaj różnią się tylko stylizacją). Ich ceny są za to znacznie bardziej atrakcyjne.
    Ostatnio edytowane przez everyman ; 04-01-2011 o 20:52

  7. #7

    Domyślnie

    Na poczatek, do nauki przede wszystkim deska o niewielkim flexie (3,4,5,6/10). Chodzi o to, ze bedzie bardziej podatna na nasze reakcje, latwiej bedzie inicjowac skret, mniej sily bedzie trzeba wkladac w to aby deska nas "sluchala". Najlepiej tez aby deska byla na konstrukcji "rocker", czyli od srodka deski w strone nose i tail'a deska podnosi sie minimalnie do gory; krawedz efektywna jest wtedy troszke krotsza, ale dzieki temu zyskujemy latwiejsze manewrowanie decha.
    Oprocz tego bardzo wazne jest odpowiednie dobranie deski wzgledem parametrow: po pierwsze wagi, po drugie wzrostu. Nie ma nic gorszego niz za dluga deska, na ktorej po prostu bedziemy sie meczyc. A w momencie gdy czlowiek meczy sie juz na samym poczatku, przewaznie szybciej zraza sie do danej czynnosci.
    IMO smialo mozna kupic jakas miekka deske, ktora bedzie prosperujaca, na ktorej nauczymy sie jezdzic, jak i pozniej bedziemy sie doskonalic przez 2/3 sezony, a potem w miare polepszania umiejetosci wskoczyc na wyzsze modele.
    Nie polecam kupowac gotowych zestawow z allegro, czy wszelkich marketow bo sa to glownie deski tzw. pianki, czyli rdzen jest z pianki, a nie z drewna, i taka deska nie bedzie nigdy miala dobrych wlasciwosci, a co wiecej duzo wieksze prawdopodobienstwo, ze sie po prostu szybciej zniszczy/zlamie.
    Hmm.. co jeszcze.. Nie zrazac sie na poczatku licznymi upadkami i cos co juz zostalo napisane wyzej naprawde warto na pierwsze 2, 3 godzinki wziac instruktora, ktory nauczy podstaw, pokaze o co w tym chodzi i czym to sie je. Zdecydowanie ulatwi to dalsze indywidulane uczenie sie, niz samodzielne rozkimnianie o co w tym chodzi, ktore prowadzi pozniej do masy licznych bledow u snowboardzistow.
    d700

  8. #8

    Domyślnie

    Ja też właśnie zaczynam razem z narzeczoną przygodę z tym sportem i muszę powiedzieć, że myślałem, że będzie łatwiej. Moim zdaniem nie ma co wypożyczać sprzętu. Trzeba po prostu podjąć decyzję, że będziemy jeździć i koniec. Jak się trochę zainwestuje, to potem jest lepsza mobilizacja do nauki i treningu. Mi się udało kupić praktycznie cały sprzęt używany - deska Scott'a z wiązaniami za 200 i buty Burtona po jednym sezonie też za 200. Spodnie i kurtkę goretexową już miałem, więc trochę pieniędzy zaoszczędziłem. Do tego dokupiłem kask i rękawiczki. Muszę jeszcze kupić gogle. Warto też zainwestować, szczególnie na początku, w jakiś ochraniacz na kość ogonową, bo jak się raz porządnie grzmotnie na tyłek, to czuć to przez cały tydzień. No i również wspomnę o instruktorze. To też niemały koszt, ale warto. Można się zebrać w kilka osób, jest wtedy troszkę taniej.
    The pięćdziesiąt
    Chciałbym mieć kilka szkieł ostrych niczym kieł.

  9. #9

    Domyślnie

    Nie ma co sie zrazac upadkami na poczatku, bo kazdy przez to przechodzil tak naprawde . Grunt to nauczyc sie dobrze upadac, tak aby nie zrobic sobie krzywdy czyli np. rece przy upadku blisko tlowia, nie podpieramy sie rekami spadajac na snieg, bo prowadzi to do bardzo czestych laman nadrarstkow ktore chca "zachamowac" nasz upadek. W momencie spadania na plecy/tyl glowa(broda) w dol, w strone klatki piersiowej tak abysmy glowa nie uderzyli o snieg. W momencie spadania do przodu nie lecimy na kolana, tylko wykonujemy tak pad w przod na cale cialo, opierajac sie na przedramionach.. i tak dalej.
    d700

  10. #10

    Domyślnie

    Na początek polecam kupić używaną deskę za względu na spore zniszczenia jakie powoduje nauka, szczególnie podjazdy na orczykach z narciarzami Buty w ciemno można kupować z wyższej półki, bo jak już noga nie rośnie to nie ma co się w nich zepsuć i będą służyły przez lata. Napewno kupcie kask, przyda się, szczególnie przy złapaniu tylnej krawędzi jadąc na kreskę (kto się uczył ten wie jakie fajne ewolucje się wtedy wykonuje)

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •