Przykro mi być chamskim, ale czasami trzeba... Porównanie lamp SB-XXX do lamp studyjnych jest, jak by to powiedzieć, z dupy wzięte. Producenci lamp aparatowych robią wszystko, aby podnieść im notowania. Najczęściej podają moc lampy, ale przy maksymalnym zoomie palnika, co daje niby dobre wyniki, ale wiązka światła jest bezużytecznie wąska. I mimo tego moc jest taka sobie. Lampy studyjne nie mają jednak zooma i najczęściej nie uderzają wąskim bezpośrednim światłem, lecz światłem odbitym od parasolki, garnka czy softboxa. Gdybyśmy tak samo chcieli odbić światło z lampy aparatowej, to wyszłoby prawie nic.

Jedyną zaletą lamp na aparat jest ich rzekoma mobilność. Piszę 'rzekoma', bo mobilne są one tylko dla osoby podróżującej rowerem. Jeśli ktoś podróżuje autobusem lub samochodem to problemy związane z lampami na aparat, takie jak konieczność łączenia ich w pary, cena, durne akcesoria, przyćmiewają zysk związany z gabarytami.

Ja niedawno robiłem zdjęcia w różnych miejscach Polski i dla wygody podróżowałem pociągiem. Zapakowałem dwa quantuumy, dwa małe statywy i akcesoria do zwykłej walizki podróżnej i wcale nie było ciężko. W tej samej walizce zmieścił mi się jeszcze plecak z aparatem i obiektywami.