A ja zaczalbym od cwiczen praktycznycha jak bedziesz juz umial to wtedy bym sie bral za zlecenia.
Jedna lampa plus blenda, albo dwie lampy plus modyfikatory. Parasolki bym sobie odpuscil, raczej soft, garnki z plastrem miodu i bez, strumienica, wrota. Troche styropianu i srebrnej foli do blendowania, plus czarne powierzchnie (murzyny) do wyslaniania. lampy rzeczywiscie wystarcza "naaparatowe" bo przy zdjeciach jedzenia pracuje sie na duzych otworach (chyba ze klient sobie zyczy zeby wszystko od tad w p.. bylo ostre, to wtedy swiatla musi byc sporo.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami