Widzę, że rozgorzała dyskusja w temacie. Mimo bólu cieszę się, bo może uchroni ona innych potencjalnych naiwniaków takich jak ja.
Ale do rzeczy.
Dziś rozmawiałem telefonicznie z konsultantem Adobe na obszar UE.
Dał mi jasno do zrozumienia, ze posiadam pirata. Ocenił to po moim opisie pudełka i całej reszty. Stwierdził, że nie musze już przysyłać mu oprogramowania, wiedza jaką mu przekazałem wystarczyła do tego aby uznać produkt za nielegalny.
I tak :
Mój CD-Key nigdy nie wyszedł z Adobe, to po pierwsze. Ale nawet gdyby była to sztuka legalnie kupiona w USA to i tak byłbym piratem, ponieważ na pudełku nie ma napisane (a powinno) że program jest dopuszczony do obrotu w UE. Jeśli w USA to nie mam prawa używać tego programu legalnie. Czyli jak ktoś kupi sobie np na Amazonie wersje USA to jest piratem (to jest fakt niestety). Jest od tego wyjątek.
Wyjątek polega na tym, ze posiadając taki soft zakupiony w USA z prawem do dystrybucji tylko na terenie USA, posiadamy go legalnie jeśli udokumentujemy, że jakiś czas rezydowaliśmy w USA i tam kupiliśmy program na włąsny użytek. Mówimy o rezydowaniu bynajmniej nie jednodniowym a przynajmniej miesiącu. Nie ma to być wycieczka a zameldowanie i praca.
Wracając do samego oprogramowania i Allegro. Sprzedający ma czas do piątku, jeśli nie zwróci kasy zgłaszam sprawę na policję. Dla informacji zainteresowanych :
w tym wątku padła już aukcja na której kupiłem felerne oprogramowanie za cenę ponad 900 PLN.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami