Żeby jakiekolwiek urządzenie sieciowe było w tej sieci widoczne, musi mieć swój unikalny adres.
Wyjaśnię Ci to na przykładzie. Żeby nie być gołosłownym, jest to konfiguracja, której akurat używam w domu (w firmie mam podobne rozwiązanie, ale bardziej skomplikowane).
Otóż w domu mam internet z TP. Dostałem urządzenie pt. Livebox, które pełni funkcję modemu, routera, switcha i AP Wifi. Więc teoretycznie mam załatwione wszystko, czego potrzebuje. Cały dom mam okablowany tak, że wszystkie kable schodzą mi się na górze, na strychu. Tam sobie taką małą serwerownię urządziłem. Problem polega na tym, że z tego strychu sygnał Wifi z Liveboxa nie dociera na dół. Więc generalnie Wifi w tym urządzeniu wyłączyłem. Nie ważne...
Mam 3, czasem 4 komputery, dwa telefony i konsolę, które korzystają z netu. Dwa kompy po kablu, laptop, telefony i konsola po Wifi. Konfiguracja sieci jest taka: Livebox jest modemem. Czyli dostaje sygnał od dostawcy, czyli od TP. Gdybym podłączył go do kompa po USB, to bym miał w tym kompie net. Proste. Ale ja mam więcej kompów, więc nie mogę wszystkich podpiąć jednym kablem USB, nie? Dlatego korzystam z funkcji routera w Liveboxie. Jak to działa? Otóż wszystkie urządzenia (kompy, telefony) pracują w jednej podsieci i są podłączone do jednego switcha. Każde urządzenie musi mieć swój unikalny adres IP, ale wszystkie te adresy muszą się mieścić w zakresie adresacji określonym przez wspólną maskę podsieci. Każdemu z tych urządzeń można adres przypisać z palucha, ale trzeba uważać, żeby się nie pierdyknąć, nie przydzielić takiego samego adresu dwóm urządzeniom, nie pomylić gdzieś maski itd.
Żeby kompy widziały się między sobą, nie jest konieczne podawanie DNSów i bramy. W tak skonfigurowanej sieci można sobie udostępniać zasoby, grać po LANie itd. I teraz robimy myk. Do tego samego switcha podpinamy naszego Liveboxa. Oczywiście nie przez USB tylko przez port ethernetowy. Livebox jako router ma wpisane dwa adresy. Adres w sieci zewnętrznej który dostaje od operatora poprzez wbudowany w siebie modem oraz adres w sieci lokalnej. Jeżeli ten adres wewnętrzny podam taki, że będzie zgodny ze wszystkimi pozostałymi, to każdy komputer będzie widział Liveboxa jako kolejne urządzenie w sieci. Mało tego, jeśli w konfiguracji IP każdego kompa podam jako bramę, adres wewnętrzny Liveboxa, a w pola DNS wpiszę adresy serwerów nazw tepsy, to nagle cud, mam w każdym kompie internet! Po prostu mój Livebox staje się bramą (gateway) dostępową i dokonywana jest w nim translacja adresów wewnętrznej sieci na adres sieci zewnętrznej - tzw NAT. I teraz kolejny myk. Żeby nie wklepywać w każdego kompa tych wszystkich adresów, mogę sobie ustawić, że jedno urządzenie w sieci będzie serwerem dynamicznej konfiguracji hosta, czyli DHCP, czyli takim, które rozpropaguje adresy do wszystkich urządzeń podłączonych do sieci wg ustalonych kryteriów. Np z określonej puli adresowej, będzie przydzielało konkretne adresy konkretnym urządzeniom na sztywno np. po adresie MAC danego urządzenia (czyli adresie sprzętowym). należy pamiętać, że tylko JEDNO urządzenie w danej podsieci może pełnić funkcję DHCP, bo gdyby były dwa, to by się pogryzły. Każde by chciało nadawać nazwy wg własnego uznania (czyt. wg swoich ustalonych kryteriów). Tak się fartownie składa, że Livebox ma w sobie serwer DHCP. Przyjmijmy, że Livebox ma adres wpisany przeze mnie na sztywno 192.168.1.1. Ustawiamy DHCP tak, żeby przyznawał kolejnym urządzeniom adresy kolejno od 192.168.1.2 do 192.168.1.10. Czyli mogę sobie podłączyć jeszcze dziewięć np. kompów i każdy dostanie unikalny adres z końcówką od 2 do 10. Oprócz tego po DHCP pójdzie do każdego kompa wspólna maska podsieci, adres bramy i adresy serwerów nazw (DNSy). W ten sposób mam całą sieć skonfigurowaną z działającym netem. No dobra, ale to wszystko działa, jak urządzenia mam popodpinane fizycznie kablem do switcha, nie? Czyli dokładnie sytuacja, jak w akademiku. Mam w kabelku net. Ale co zrobić z telefonami, czy lapkiem, w którym mam Wifi?
Już wyjaśniam. Ano ja np. mam sobie router Linksys WRTG54 coś tam, coś tam... Podpinam go do tego tego samego switcha, co pozostałe urządzenia. I teraz jestem w tym samym punkcie, którym Ty się znajdujesz. Co dalej? Mój Linksys nie będzie pełnił funkcji routera, bo tym zajmuje się już Livebox. Nie muszę nic ustawiać w konfiguracji sieci zewnętrznej. Zostawiam pola puste lub wpisuje tam jakieś bzdury. Natomiast, żeby urządzenie było widoczne w mojej sieci lokalnej, musi mieć adres wewnętrzny mieszczący się w obrębie mojej maski podsieci. Mogę albo zostawić tę kwestię serwerowi DHCP w Livboxie albo wpisać z palucha na sztywno. Na sztywno jest generalnie lepiej, bo ten adres jest konkretnie zdefiniowany i w sytuacji gdybym chciał wejść do konfiguracji urządzenia, nie muszę zgadywać, jakie IP akurat w tym momencie zostało mu przypisane. Pikuś, jak ta pula adresacji ma tylko 9 adresów, ale w większych sieciach to już może być problem. W każdym razie router musi mieć adres wewnętrzny zgodny z całą resztą sieci. Dwie ważne sprawy w tym punkcie. Po pierwsze, trzeba koniecznie wyłączyć DHCP w routerze, żeby się nie pogryzł z DHCP w Liveboxie. Po drugie, adres przypisany routerowi musi być z poza puli adresów rozpowszechnianych przez DHCP w Liveboxie (zeby Livebox nie przypisał któremuś kolejnemu kompowi adresu, który jest na sztywno przypisany routerowi. Czyli jak tam mam pule 192.168.1.2 - 192.168.1.10, to routerowi przypisuję np. 192.168.1.20 (żeby było łatwo zapamiętać). I tak naprawdę, to wszystko. W tym momencie mój router zaczyna działać jak AP. Jeżeli zestawię połączenie Wifi między telefonem i AP, Livebox kapnie się, że do sieci zostało przyłączone nowe urządzenie. Przydzieli mu kolejne wolne IP z puli, poda maskę, swój adres jako bramę, poda DNSy i voila, mam net w telefonie. Mało tego, mój telefon ma IP zgodne z całą moją siecią, więc widzę też wszystkie kompy w sieci.
To jest konkretny przykład konfiguracji sieci w określonej topologii. Opisałem to wszystko, żebyś dostrzegł pewne analogie. Zamiast mojego Lieboxa masz w akademiku pewnie jakiś porządny router, który de facto pełni tę samą funkcję, co mój LB - dokonuje translacji adresów i przydziela dynamicznie IP.
Tak, czy owak, będziesz musiał przejść się do tego swojego admina i zapytać go, czy przydzielić jakieś stałe IP routerowi (jeżeli tak, to musi ono być z poza puli adresów dynamicznie przydzielanych), więc będzie musiał Ci je podać na kartce. Maskę też, ale tę będziesz mógł sobie podejrzeć w konfiguracji swojego kompa wpiętego po kablu. Chyba, że będzie to inna podsieć, co jest możliwe. A tak w ogóle, to chyba te prostsze routery nie mają możliwości pobierania automatycznej konfiguracji, więc na 99% będziesz musiał wpisać ją na sztywno. Wiesz, tak na dobrą sprawę, to możesz sobie podejrzeć, jaki masz adres IP i maskę w kompie i wpisać to samo w routerze, zmieniając tylko ostatnią cyferkę w IP. Tylko musisz mieć farta i nie trafić na końcówkę, która jest już w użyciu, bo spowodujesz konflikt. A jak go admin namierzy, to możesz mieć problemy.
Na koniec kabel, który masz w gniazdku w ścianie, wepniesz do routera (tylko nie do portu WAN, a normalnie do LAN), a do gniazdka obok podepniesz swojego kompa.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami