Close

Strona 40 z 56 PierwszyPierwszy ... 30383940414250 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 391 do 400 z 552

Wątek: d700 umarł

  1. #391

    Domyślnie

    Forum nareszcie ruszyło. Podczas minionego tygodnia powstało wiele hipotez odnośnie przyczyn awarii. Czy jednak istnieje związek pomiędzy pogiętymi pinami a tygodniowym, przymusowym odwykiem Nikoniarzy…


    Serwerado

    Wraz z pierwszymi promieniami niedzielnego słońca nadeszło telefoniczne wezwanie do ministerstwa. Podejrzany weekendowy termin oraz kilka przekleństw rzuconych w słuchawkę przez podsekretarza stanu, kazały szefowej służb specjalnych zachować daleko posuniętą ostrożność. Dlatego po kilkunastu minutach, bez makijażu i w chaotycznej fryzurze, przekraczała raźnym krokiem bramę wiodącą do jednego z najważniejszych miejsc w państwie. Już sama nazwa wygrawerowana na mosiężnej tablicy budziła respekt przechodniów – Ministerstwo Akwizycji Obrazu i Grafiki Rastrowej. Znajomy strażnik nawet nie spojrzał na przepustkę, znał przecież dobrze swoją byłą szefową. To właśnie jej zawdzięczał obecną spokojną posadę. Po bolesnej dekonspiracji, nie zostawiła go na lodzie, załatwiając mu mało wymagający i godziwie płatny etat. Tak, mimo opinii jędzy, „N” zawsze troszczyła się o swoich podwładnych, w tym wypadku uzyskując bonus w postaci sporej ilości fotografii przedstawiających życie codzienne ministra i jego świty. Przebogata treść obyczajowa wspomnianych prac kompensowała ich niedostatki techniczne, jak i artystyczne.

    Minister Błyskalski aż kipiał z wściekłości. Wytrzeszczone, przekrwione oczy ginące w nalanej twarzy, świdrowały „N”, gdy przekraczała próg gabinetu.
    – Jak to możliwe, że szczegóły tajnych misji służb specjalnych podległych mojemu resortowi są bezczelnie ujawniane na ogólnodostępnych stronach w sieci? Macie u siebie kreta! – grzmiał tubalnym głosem minister. – Domagam się natychmiastowych, intensywnych oraz niezawodnych działań w celu wykrycia i surowego ukarania sprawców! W przeciwnym wypadku polecą głowy, poczynając od Pani – kontynuował swą tyradę, zajmujący wysokie stanowisko człowiek o wytrzeszczonych gałach.
    Reszta audiencji zapewne przebiegałaby w podobnie przyjaznej atmosferze, gdyby nie przybycie magister Anastazji Gibkiej – znanej specjalistki w dziedzinie niekonwencjonalnych technik relaksacyjnych. Perspektywa rychłego pozbycia się nadmiaru stresu skłoniła bliskiego apopleksji Błyskalskiego do zakończenia spotkania.
    – Oho, będą nowe zdjęcia – ze złośliwym uśmieszkiem pomyślała „N”, przypominając sobie groźby rychłej utraty głowy. Pierwszą rzeczą, której nauczyła się podczas służby w ORWO była dbałość o swoje stanowisko pracy. Oprócz wzorowego porządku na biurku, zawsze miała grubaśną teczkę „haków” na każdego swojego zwierzchnika, jak też i podwładnego.

    Coś jednak trzeba było przedsięwziąć w sprawie kreta, zanim swą wywrotową działalnością podkopie fundamenty zaufania społecznego. Plan działania składał się z trzech punktów:
    a) usunąć informacje z sieci,
    b) wykryć sprawcę przecieku,
    c) założyć mu cementowe buciki.
    Wstępny rekonesans wykazał, że kret okopał się na pewnym poczytnym (o zgrozo) forum, opisując drobnym białym tekstem najskrytsze działania agencji. Szybkie sprawdzenie krajowych oraz zagranicznych portali społecznościowych, zwanych także najlepszymi przyjaciółmi komornika, nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Pozostawała więc jedynie infiltracja serwera obsługującego podejrzane forum, w celu zdobycia IP przestępcy. Sprawę utrudniała niestety zagraniczna lokalizacja maszyny. Etatowy ministerialny program hakerski nie poradził sobie z tym zadaniem, zapewne na skutek stosowania zaawansowanych technik ochronnych przez obsługę serwerowni. Wrócił skamlący, powłócząc zwichniętą funkcją ScanNetIP(). Jego przeciwnikami musieli być fachowcy najwyższych lotów, gdyż tylko garstka prawdziwych informatycznych guru zna sztuczkę z zawiązywaniem podwójnego supła na kablu sieciowym. Jak dotąd nikt na świecie nie wymyślił lepszego zabezpieczenia przed wrogimi bajtami.

    – Muszę kogoś tam wysłać – pomyślała „N”. Wrodzona lekka paranoja, którą pieszczotliwe nazywała ostrożnością, podsunęła natychmiast obraz wpadki agenta i związanej z tym wrzawy medialnej. Minister chyba by eksplodował, a przecież szkoda zachlapać stylowe meble w jego gabinecie. W trosce o politurowane blaty, postanowiła zatrudnić wolnego strzelca, którego nikt nie skojarzy z jej agencją. Przeglądając oferty zamieszczone na stronie www.willspyforfood.com znalazła pod numerem 420 anons Olka piszącego, że w związku z porzuceniem jego całej rodziny przez bezduszną korporację cierpi niedostatek. Z głodu skurczyła się mu matryca do rozmiaru 4/3, więc przyjmie dowolne zlecenie za jakikolwiek obiektyw, choćby nawet typu „naleśnik”. Uśmiechnęła się patrząc na jego wątły, plastikowy korpus, z ledwie dającym się zauważyć anemicznym uchwytem. Decyzja zapadła: kupi mu ten obiektyw, wetknie w wygłodzone mocowanie i wyśle w zagraniczną podróż.

    Olek był bardzo punktualny. Nieśmiało przysiadł na statywie oczekując dalszych poleceń, co rusz jednak łypiąc wizjerem w kierunku pudełka z upragnionym „słoikiem”.
    – Weź go już, podłącz, bo ci ślinka z mocowania cieknie – usłyszał wreszcie zezwolenie. – Potem idź do magazynu po resztę gadżetów. Tu masz plan misji i bilety na przewóz pocztą lotniczą. Na miejsce dojedziesz ukryty w przesyłce kurierskiej. Jak się dobrze sprawisz, to ci załatwię wypasionego, jasnego zooma. Tego nie trzeba było powtarzać dwa razy. Zwinnie owinął się folią bąbelkową, następnie wskoczył do pudełka po butach, a wezwany kurier zabrał przesyłkę.
    – Zainstalowałeś mu pakiet lojalnościowy? – zapytała „N” technika w żółtym fartuchu.
    – Oczywiście, jeszcze się cieszył, że ma nowe radyjko z budzikiem i chromowaną antenką. O trotylu pod baterią, zapalniku radiowym i czasowym przezornie nic nie wspominałem – dodał z szatańskim uśmieszkiem technik.

    Świeżo zwerbowany szpieg bardzo chciał się wykazać. Jeszcze nigdy nie był tak blisko posiadania własnego jasnego zooma. Z emocji aż mu drżała matryca. Przypomniał sobie, że dobry agent zawsze wtapia się w tło. Postanowił więc wyglądać jak miejscowi. W sanki na lampę błyskową wsunął mały zielony kapelusik, a na obiektyw założył kufel od piwa. Tak przebrany ruszył w stronę serwerowni. Obsługa właśnie miała przerwę na jodłowanie, co bardzo mu ułatwiło wejście na teren obiektu. Dostępu do serwera broniła jednak tabliczka ze złowrogim napisem głoszącym, że psucie komputerów jest surowo zabronione. Gdy tylko próbował dobrać się do kompa, patrzyła mu w oczy wzbudzając okropne wyrzuty sumienia. Takie zabezpieczenie było widocznie wystarczające w kraju, którego obywatele znani są z zamiłowania do przestrzegania przepisów. Aleksander spędził swą młodość w zgoła odmiennych warunkach. Szybko rozejrzał się wokoło, planując dalsze niecne posunięcia. Wykorzystał fakt, że nigdzie nie było informacji o zakazie działań wobec warującej u stóp serwera tabliczki. Odwrócił więc ją do ściany, dodatkowo przykrywając wczorajszą gazetą. Teraz przyszła kolej na masywny, wesoło szumiący wentylatorami komputer. Otworzył najnowsze wydanie podręcznika szpiega, na rozdziale: „Jak trwale usunąć cyfrowe informacje – instrukcja w trzech prostych krokach”. Krok pierwszy – zdobądź uprawnienia administratora, lub zaufanie atakowanej maszyny. Wybrał drugie z proponowanych rozwiązań, gdyż dysponował płynną esencją zaufania w szklanym opakowaniu o pojemności 0,7 litra. Śliwowica ułatwiała dodatkowo pomyślne załatwienie kroku drugiego – wykasowanie zawartości pamięci RAM. Każdy, kto przesadził ze spożyciem wie, jak ten napój działa na zawartość pamięci. Realizacja trzeciego kroku nastręczała pewne trudności. Wedle podręcznika należało zaproponować komputerowi wymianę pamiątek, pilnując by wysępić odpowiedni talerz z dysku twardego. Sęk w tym, że wstawiony śliwowicą komputer chciał dostać coś bajeranckiego. Nie podobał mu się filtr, bo był szary, a pilot podczerwony miał tylko jeden przycisk. Dopiero na widok radyjka z budzikiem serwerowi zabłysły LED’y. Trzy kolejki później było po sprawie. Pijacki informatyczny bełkot zamienił się w gigabajtowe chrapanie. Olek zaś oddalił się raźnym krokiem, mając w futerale wszystkie potrzebne informacje. Zdziwił się nieco, gdyż nie znalazł w nim biletów na podróż powrotną. Chłodno myśląc o przesadnych oszczędnościach w sektorze publicznym, udał się łapać stopa. W trzecim dniu podróży przypadkiem znalazł gazetę z wielkim nagłówkiem: „Tajemnicza eksplozja serwera – terroryści znowu atakują”.

  2. #392

  3. #393

    Domyślnie

    Też łączyłam te dwa wątki

    A co do naprawy, to wyceniono ją na 980 zł. Ale to nie u kasę już chodzi (byłoby szybciej, wiem), ale o zasadę. A że mi się chce? Trudno, już taka się urodziłam..
    Usunięto komercyjną stopkę - regulamin forum!

  4. #394

    Domyślnie

    za 980pln to ja bym sobie wspawał na stałe kartę do aparatu sam, nie jest to wielka filozofia, oddaj to dziewczyno do niezależnego serwisu bądź elektronika który wie co i jak.
    D300s | N17-55 | S10-20/4-5,6 | SG3-IR | Marumi CPL Super DHG | Velbon cx-888 | Tamrac Pro 12 | Tamrac System 3

  5. #395

    Domyślnie

    jeżeli ma gwarancje i będzie coś dłubane w nieautoryzowanym serwisie to jej anulują. Jeżeli nie ma gwarancji jak kolega powyżej, wprawiony elektronik załatwi sprawę szybko i za 0,5 l bo robocizny z tym nie ma za wiele.
    Zbędny

  6. #396

    Domyślnie

    Ale przynajmniej wiadomo czy po odgięciu pinów aparat nadal dead? Co konkretnie mają zamiar wymieniać jeżeli chcą takie pieniądze?

    Pozdr
    D800

  7. #397
    Zbanowany
    Dołączył
    07 2010
    Miasto
    dolnośląskie
    Posty
    171

    Domyślnie

    Spodziewałem się gratisowej naprawy no ale jak to w Polsce można się było tego spodziewać, ehhh...

  8. #398

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez maki Zobacz posta
    Ale przynajmniej wiadomo czy po odgięciu pinów aparat nadal dead? Co konkretnie mają zamiar wymieniać jeżeli chcą takie pieniądze?

    Pozdr
    Zapewne lampę na biurku kierownika serwisu..

  9. #399

    Domyślnie

    w Polsce to już za darmo nawet po twarzy nie dostaniesz... czyli prostowanie pinów nie było głupim rozwiązaniem- zapewne oni wymienią czytnik kart pamieci w aparacie na nowy z prostym pinem, zmienia ogumowanie i policzą robocizne i zapewne stąd to 900 zł, bo wymiana całej elektroniki chyba troche drożej by kosztowała... powodzenia w walce z serwisem, który jednoznacznie coś stwierdził - wina klienta to wina klienta i żadne odwołanie nie pomoże już niestety chyba... moim zdaniem szkoda czasu i nerw.
    Ostatnio edytowane przez ekonet ; 20-12-2010 o 17:36 Powód: pis. ("z tąd")
    D4s/D3s/D800/S35 1,4HSM /N50mm 1,8G/N85 1,8G/N 70-200mm 2,8 VRII/S8mm f3,5/Sb910/Sb910/YN560

  10. #400

    Domyślnie

    Właśnie tego jestem ciekaw. Czy samo gniazdo + robota bedzie tyle kosztowała.

    edit;

    jeżeli nie wiadomo w jakim faktycznie stanie sprzęt, ja bym go zabrał od nich i odgiął, nawet u nich na biurku, i jak nic, to znowu oddał. A gdyby wstał...to bym się śmiał.
    Ostatnio edytowane przez maki ; 20-12-2010 o 18:25
    D800

Strona 40 z 56 PierwszyPierwszy ... 30383940414250 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •