Close

Strona 33 z 56 PierwszyPierwszy ... 23313233343543 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 321 do 330 z 552

Wątek: d700 umarł

  1. #321

    Domyślnie

    Po takiej dawce pochwał zapewne uderzy mi do głowy woda sodowa. Oby tylko bąbelki nie wypłukały świeżych pomysłów

    Kompletujemy obsadę filmu. Do głównej roli trzeba znaleźć umięśnionego gostka. Nie musi koniecznie być wybitnym aktorem, bo jak mu zasadzimy między żebra obiektyw zakończony bagnetem typu F, to z odtwarzaniem tytułowej roli nie będzie miał najmniejszych problemów (producent z wypłatą gaży też).

    Sprzęt zwrócony do FJ (6 dni temu), wszyscy czekamy z niecierpliwością na informacje z "pola bitwy". Ciekawe jak się sprawa dalej potoczy.

    Pozdrawiam.

  2. #322

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kazwita Zobacz posta
    ...Kompletujemy obsadę filmu....
    No, no, mamy pisarza wśród nas. Ja juz się zastanawiałem kto to taki. No i się wsypałeś. A właściwie wsypałaś. Toż to na naszym forum pisuje chyba Ilona Łepkowska - królowa telenowel
    Moje systemy: Nikon F, D i Z, Hasselblad 503CX, Leica, Canon, Pentax, Olympus, Minolta, Rolleiflex TLR FKD, Zenity, Praktiki, ruskie dalmierze itd itd, blisko 100 szkiełek.

  3. #323

    Domyślnie

    O rrrrety. Jak zobaczyłem na liście wątków, że ostatni post w tym wątku jest Jacka od razu pomyślałem, że napisał w stylu "Słuchajcie, robicie za duży OffTopic i w związku z tym zamykam wątek!"

    A tu proszę - historia Królowej Pinów wciągneła nawet najbardziej konserwatywnych modów! Czapki z głów.
    24355050508080135105200...
    www.jswierad.pl

  4. #324

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kazwita Zobacz posta
    ...
    Kompletujemy obsadę filmu. Do głównej roli trzeba znaleźć umięśnionego gostka. ...
    ... jeżeli scenarzysta/tka/ nie uprze się, aby w roli Królowej Pinów obsadzić któregoś z modów
    Tutaj jest... podpis

  5. #325

    Domyślnie

    Napisał Jacek_Z:
    ... Toż to na naszym forum pisuje chyba Ilona Łepkowska - królowa telenowel
    Oj, trzeba mi było bardziej uważać podczas pisania - teraz już się nie wywinę. Zdecydowane zaprzeczanie pewnie sprawę jeszcze bardziej uprawdopodobni. Jedynym sensownym rozwiązaniem pozostaje się dostosować, choć boję się skalpela .
    Większym lękiem napawa mnie jednak, możliwa reakcja prawdziwej Królowej Tego Wątku na pojawienie się pretendenta (-tki?) do tronu. Świadomość standardowej metody rozwiązywania takich problemów przez Królową Kier (a pewna zbieżność kolorów jednak występuje), wywołuje niepokojące mrowienie w okolicach szyi .

  6. #326

    Domyślnie

    Fajnie że tak na to reagujesz. Bo juz się bałem, że może niespecjalnie ci się to porównanie do pani Ł spodobać
    Moje systemy: Nikon F, D i Z, Hasselblad 503CX, Leica, Canon, Pentax, Olympus, Minolta, Rolleiflex TLR FKD, Zenity, Praktiki, ruskie dalmierze itd itd, blisko 100 szkiełek.

  7. #327

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez kazwita Zobacz posta
    ...
    Większym lękiem napawa mnie jednak, możliwa reakcja prawdziwej Królowej Tego Wątku na pojawienie się pretendenta (-tki?) do tronu. Świadomość standardowej metody rozwiązywania takich problemów przez Królową Kier (a pewna zbieżność kolorów jednak występuje), wywołuje niepokojące mrowienie w okolicach szyi .
    A mnie tylko przystoi elegancko dygnąć i podziękować za wzniecanie ruchu i przyciąganie nowych czytelników Ja lubię jak się dzieje! Za ścięciami nie przepadam

  8. #328

    Domyślnie

    zaczynam podchodzic do tego watku jak zona do "m jak milosc" niby nic ciekawega ale codziennie zaglada sie co nowego

    pozdr.
    nikony dwa i jakies szkła

  9. #329

    Domyślnie Doktor Hans - odcinek pilotowy

    - Koniec leniuchowania śmierdzące obiboki! Zajmijcie się wreszcie jakimś nowym przypadkiem chyba, że wolicie wylecieć z roboty! Pani Prezes znowu marudzi o słabej wydajności mojego zespołu.
    Takim właśnie okrzykiem wyrwał mnie z objęć Morfeusza mój szef – doktor Hans. Muszę przyznać, że nic równie skutecznie nie odbiera mi ochoty do pracy, jak przerwanie tradycyjnej przedpołudniowej drzemki. Gdybyśmy znali się lepiej, to pewnie bym wspomniał, że podobnie wyglądają sprawy związane także i z tą popołudniową. Właściwie jedyną realną motywacją do podzielenia mojego dnia pracy na dwa rozdzielne odcinki marzeń sennych jest nasza zakładowa stołówka. Można tam przy pomocy wyśmienitego jedzenia zregenerować swe nadwątlone od „nawału zajęć” siły. Nie bez znaczenia jest również fakt, że za bufetem krząta się panna Mariola. Nie odpuściłbym sobie wizyty na stołówce, nawet gdyby serwowała szczurzy suflet w sosie de-pomyj. Niestety do obiadu zostały całe trzy godziny, które teraz za sprawą doktora Hansa będę musiał przeczekać na jawie i to w dodatku pracując – istny koszmar. Analogicznym torem podążały myśli mojego współtowarzysza niedoli Rafała, który z tępym wyrazem twarzy starał się wyprowadzić swój mózg z fazy rem. Dobrze dobrany zespół to połowa sukcesu – zwykł mawiać nasz pryncypał. Idąc za jego radą stanowiliśmy z Rafałem przykład doskonałej harmonii - szczególnie pod względem zapału do pracy. W związku z tym stos kilkunastu kart pacjentów z niemym wyrzutem piętrzył się na stoliku.

    - Nasz nowy przypadek na dziś - jęknął Rafał, biorąc do ręki pierwszą z góry teczkę.
    - Tego nie wezmę, numer zlecenia kończy się trzynastką - szybko dodałem zaglądając mu przez ramię. Nawet prawie dwumiesięczny okres czasu upływającego od daty przyjęcia nie był w stanie zachwiać mojego postanowienia.

    Druga teczka przynależała do pacjenta, który uskarżał się na problemy z krótkowzrocznością, pomimo zastosowania maksymalnej dostępnej korekty. Doktor Hans stwierdził z oburzeniem, że drobiazgi w stylu front fokusa powinny być rozwiązywane już na Izbie Przyjęć. Zajmowanie się czymś takim jest poniżej jego godności. Awersja szefa do banalnych przypadków wynikała z faktu, że jedyną radością jego mizernej egzystencji było rozwiązywanie skomplikowanych zagadek.

    Podobny los spotkał segregator chorego zgłaszającego poważne problemy dermatologiczne.
    - Prześlij to na chirurgię plastyczną, niech mu przeszczepią gumy – wymruczał Rafał, od razu zaznaczając w grafiku następny termin dla nieszczęśnika. Wszyscy wiedzą, że problemy skórne naszych pacjentów lubią się regularnie powtarzać.

    Dopiero czwarty przypadek zdołał zainteresować Hansa. Pacjenta niepokoiły okresowe zaniki świadomości po włączeniu trybu LifeView. Doktor wysłał nas na wizytę do sali chorych, sam zająwszy się żonglerką parą poobijanych 70-200/2.8 - podobno mu to ułatwiało myślenie.
    Najpierw sprawdziliśmy nawyki żywieniowe chorego. Okazało się, że energii dostarcza mu właściwy rodzaj markowego akumulatora z hologramem, ładowany regularnie w kompatybilnej ładowarce. Przy pomocy płaskiego śrubokręta Rafał zgrabnie wykonał tradycyjny w takich przypadkach peeling styków, który jednakże nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Pacjent po trzech minutach pracy w trybie LV sam się wyłączył.
    - Cholewka, trzeba będzie wrócić do Hansa, taka reakcja nie jest normalna – stwierdziłem, mając nadzieję, że kierownik naszego zespołu szybko ustali przyczyny problemów z zasilaniem, co umożliwi mi dokończenie drzemki.

    - Jakieś propozycje? – Zapytał doktor Hans wpisując rozpoznane objawy markerem na sporej, białej tablicy.
    - Może to awaria tranzystora V-MOS w torze zasilającym? – Zasugerowałem nieśmiało.
    - Dobra sprawdź to sondą prądową – zaordynował Ten-Króry-Ma-Władzę. Ja sobie natomiast wyobraziłem minę pacjenta po włożeniu mu sporych rozmiarów sondy pod klapkę od akumulatora. Pewnie mnie przestanie lubić.
    Test niczego nie wykrył, więc wróciłem i poprosiłem dr Hansa o wpisanie na tablicę nowego objawu – uszkodzony zawias pokrywy akumulatora.

    - Mi to wygląda na zwarcie w układzie podświetlania LCD - kolejną propozycję wysunął Rafał, odrywając wzrok od instrukcji naprawczej. Zabraliśmy więc podopiecznego na salę zabiegową. Efektem naszych dociekań było wykluczenie awarii podświetlacza. Po usunięciu mopem kałuży ciekłych kryształów z posadzki zadzwoniłem na chirurgię w celu ustalenia terminu przeszczepienia wyświetlacza. Na moje szczęście akurat był dostępny dawca z wypadku, więc obyło się bez wycieczki do magazynu. Zostawiwszy kolegę zajętego wcieraniem wazeliny w świeżo porysowaną osłonę LCD udałem się na zasłużony posiłek. Pobyt na stołówce pozwolił napełnić żołądek, oraz co ważniejsze - zaspokoił potrzebę doznań estetycznych. Widok uśmiechniętej panny Marioli krzątającej się między stolikami zawsze wprawia mnie w dobry humor.

    Niestety podczas mej godzinnej uczty stan pacjenta gwałtownie się pogorszył. Dobrze, że wchodząc na stołówkę wyłączyłem pager i komórkę - spożywanie posiłków w stresie może niekorzystnie wpłynąć na trawienie.
    Na sali chorych byli już doktor Hans i Rafał.
    - Transfuzja firmware’u, podłącz go bezpośrednio kablem USB! Prędzej, spada ilość klatek na sekundę i transfer danych.
    - Doktorze, chyba wpada we wstrząs optyczny, układ VR nie działa!
    - Załącz tryb ACTIVE, trzymaj go za obiektyw!
    - Migotanie przysłony, tracimy go!

    Wtedy wpadłem na genialny pomysł. Wcisnąłem kombinację resetu ustawień, co zaowocowało natychmiastowym uspokojeniem pacjenta.
    - Uff, było blisko – powiedział Rafał ocierając z krwi opuszek palca, zapewne przygryziony migawką.
    - Dobra robota – powiedział Hans, lecz jego uniesiona do klepnięcia mnie w plecy ręka zawisła w powietrzu.
    - Widzicie to, co ja? – Komicznie wytrzeszczył oczy.
    Wtedy właśnie dotarło do mnie, że zmieniła się treść i kolor napisu na pasku. Gorzej nie mogło już być, litery stały się całkiem pomarańczowe. Gdy jednak zobaczyłem wśród nich złowrogi znak greckiego alfabetu odskoczyłem gwałtownie od łóżka.
    - Samorzutna mutacja systemu – to świństwo jest zaraźliwe! Odizolować pomieszczenie! – Zarządził natychmiast nasz pryncypał. Niestety diagnoza była prawidłowa. Nic już się nie dało zrobić. Mutacja postępowała w zastraszającym tempie, właśnie dosięgając saneczek lampy błyskowej.
    - Nie mogę na to patrzeć – jęknął Rafał opróżniając żołądek do wiklinowego (niestety) kosza na śmieci. Posprząta, kiedy wróci ze szczepień i kwarantanny - po ugryzieniu ma to pewne jak w banku. Pacjent natomiast wypluł niekompatybilny już obiektyw, groźnie kłapiąc w stronę naszej trójki lustrem. Szczęście, że był przywiązany za pasek - inaczej pewnie dotkliwie by nas pogryzł.
    - Dzwonić do działu utylizacji? – Zapytałam Hansa, on jednak po krótkim namyśle stwierdził, że trzeba zapytać najpierw rodzinę chorego. Może ich jednak stać na zakup nowych obiektywów i lampy dla swojego pupilka.

    Och, gdybyśmy prędzej wykryli obce, agresywne DNA wydostające się z przegrzanej od ciągłego używania trybu LifeView matrycy, zakażonej niewątpliwie już na etapie produkcji. Gdyby tylko ktoś skojarzył samoczynne wyłączanie się z reakcją przeciążonego systemu immunologicznego, zwykle skutecznie blokującego wrogie, pomarańczowe geny. Nie wiem wprawdzie, czy natychmiastowa amputacja by w czymkolwiek pomogła, ale jednego jestem pewien – żadnych zagadek. Mój następny przypadek będzie prosty i całkowicie banalny, choćbym miał nawet wymieniać uszkodzony przez kartę slot CF.

    Ps. Wszystkie osoby oraz sytuacje tu opisane są wytworem (chorej) wyobraźni autora. Jakiekolwiek podobieństwo do zdarzeń autentycznych jest całkowicie przypadkowe. Musicie mi uwierzyć, proszę - bo inaczej Rafał się na mnie ciężko obrazi… .

  10. #330

    Domyślnie

    kazwita wyrazy uznania dla tak lekkiego pióra i z pewnością giętkiego języka.
    robi się z tego prawdziwy serial z serii D jak Dxxx. Pozdrawiam

Strona 33 z 56 PierwszyPierwszy ... 23313233343543 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •