Szukaj
Swego czasu ogłoszenie o praktycznie tej samej treści wywołało praktycznie identyczną reakcję. Typowe, komunistyczne myślenie frajera - etacik, laptocek, fura i komóra, bo pracodawcom tego typu gadżety spadają z nieba. Tymczasem sprawa jest prosta - utrzymywanie floty, rozdawanie laptopów i inszych pierół kosztuje konkretną kasę, a już zatrudniając kogoś na etat musimy odprowadzić niemal drugie tyle na zmarnowanie do ZUS-u.
Zdecydowanie lepiej dostać nam te pieniądze do ręki, niż niczym murzyn łakomić się na paciorki, za które kasa trafi do czarnej dziury administracji publicznej, funduszy leasingowych, firm flotowych itd. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy - wszystko sprowadza się do tego, jaki z tej całej hecy możemy uzyskać przychód. A z tego co swego czasu wróble tutaj ćwierkały, to szkoleniowcy Nikona - mimo jakże dotkliwego braku służbowego Seicento z kratką - ponoć nie przymierają z głodu...
Tak Czornyj pod warunkiem ,że te pieniądze dostaniesz.jak pisałem wyżej , zarobki uzależnione od wkładu pracy i czegoś tam...I to będzie oceniał "leniuch" ,który będzie robił wszytko ,aby nic nie robiąc być lepszym od Ciebie.. I tak będziesz wołem.
Co do własnego sprzętu to racja ,ja przy zmianie stanowiska w pracy zmuszony byłem zakupić sobie Laptopa ,bo w biurze był jeden komp na czterech pracowników ..( a mordę darli , że się nie odpisuje na maile w czasie >niż 5 minut..)
Teraz laptop został, a mnie już tam nie ma.. I tu może być podobnie...
niby tak ale wlasna dzialalnosc i uzaleznienie sie od jednej firmy to nie jest taka fajna sprawa, na etacie moze i zarobimy mniej ale jestesmy w jakims tam stopniu chronieni
"- dynamizm, mobilność i dyspozycyjność związana z podróżami po Polsce"
...Panie Zenku za godzine ma pan szkolenie w Zielonej Gorze...prosze sie nie spoznic....
Kto im to k.... pisze?
Właśnie. Znam paru takich z branży, co nie przymierają głodem. Kwestia "ILE" jest najważniejsza, własna działalność w tej branży to najlepsze rozwiązanie.
Zostawiłeś prywatny laptop byłemu pracodawcy?
W jakim stopniu chronieni?
Wszystko jest kwestią dogadania warunków i czytania tego, co nam dają do podpisania, oczywiście można siać defetyzm i z góry zakładać najgorszy scenariusz, ale z tego typu nastawieniem to tylko modlić się o posadę urzędasa.
Ja to ogłoszenie odczytuję w ten sposób - "szukamy niezależnych speców do wykonania konkretnych usług za konkretną kasę". Interesuje mnie, to idę na rozmowę i dowiaduję się na jakich warunkach finansowych. Mam krewnych, znajomych i wręcz żonę pracujących po korporacjach, na etatach albo i nie na etatach. I wprawdzie rysuje się tam tendencja, że nie zawsze mają w pracy czas na układanie pasjansa i czytanie "Pudelka", ale akurat co do kasy, to kasa się zgadza.
chronieni przez prawo pracy
na wlasnej dzialalnosci to bedzie wygladalo tak ze bedzie np jedno szkolenie rano w Gdyni, wieczorem kolejne w Krakowie a jak bedziesz im za bardzo furczal to podziekuja Ci za wspolprace
ja uwazam taki uklad za najgorszy z mozliwych, na dodatek wedle prawa to pracujac tylko dla jednego pracodawcy musimy byc u niego zatrudnieni, oczywiscie da sie to obejsc
Skontaktuj się z nami