eagis, no więc do dzisiaj są dwie oficjalne wersje moja i jej hihihihi
a tak technicznie zupełnie to wyglądało tak, że po prostu machnęła kończyną górną tak nieszczęśliwie, że trafiła palcem wskazującym idealnie w źrenicę prawego oka pod takim kątem, że niestety nie uruchomił się odruch bezwarunkowy przymknięcia powieki :/ ... skutek dość przykry, bo pomimo że się to zagoiło, to jak robię fotki przez cały dzień i mam przymknięte prawe oko zbyt długo to zaczyna cholernie boleć i łzawić. Dopóki robię fotki w poziomie jest ok, bo mi prawe oko zasłania aparat więc może być otwarte...gorzej z fotkami w pionie, bo nie bardzo uznaję gripy...tyle, że chyba po tym zdarzeniu będę musiał zapodać grip...żeby mi zasłaniał obraz również przy zdjęciach pionowych. Cała sytuacja tak naprawdę to po prostu jeden wielki pech...dobrze, że oko zostało na swoim miejscu...
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami