Oj, kobiety też mają takie problemy. Mimo, że nie jestem gruba to mam bardzo duży problem, aby kupić spodnie. Albo wybrana para jest w rozmiarach dla anorektyczek albo w biodrach jest mi dobra a w pasie dużo za duża i na odwrót.
Szukaj
Oj, kobiety też mają takie problemy. Mimo, że nie jestem gruba to mam bardzo duży problem, aby kupić spodnie. Albo wybrana para jest w rozmiarach dla anorektyczek albo w biodrach jest mi dobra a w pasie dużo za duża i na odwrót.
Kobieta z Sonnarem też może
A ja powiem podobnie jak kilku kolegów wyżej...
Od 14 lat, kiedy to "szczęśliwie" przekroczyłem setkę, borykam sie z tym problemem...
Ostatnie lata z wagą ok 120-128 kg dobijały mnie brakiem odpowiedniej garderoby, bo i rozmiarówka XXXL zaczynała cisnąć tu i tam.
W momencie kiedy bezradni sprzedawcy zaczęli polecać mi sukienki, w dodatku ciążowe, postanowiłem coś z tym zrobić. Egejn...
I jest nieźle. Dieta Dukana. Jak na razie początek ale 7 kilo w 20 dni robi wrażenie. Na samym pasku dało to oszczędność jakiś 5 cm
Wiem, ze to dość przewrotna odpowiedź, zalatująca OT-em z kilometra, ale warto. Naprawdę warto o tym pomyśleć...
A żeby nie było całkiem nie na temat, to w kilku marketach są sklepy pochodzenia niemieckiego. Tam mają solidne wymiary, bo i germańcy do szczupłych się nie zaliczają. Nazw niestety nie pamiętam. Po łbie telepie mi się Vogel, czy jakoś tak...
SPAM nadal rządzi! Do spółki z Homerem… i Skiperem
Pewnie, że lepiej i większość "grubasów" robi to regularnie (piszę nie tylko z własnego doświadczenia). Problem w tym, że co innego schudnąć w ramach diety, a co innego schudnąć na zawsze.
Mam za sobą wiele sukcesów (największy to 25 kg), ale z czasem (wcześniej lub później) waga zaczyna powracać (efekt jojo).
Sklep w Sopocie znam i nawet czasem tam coś kupowałem. Ciuchów mają sporo, ale eleganckich (bądź fajnych) już dużo mniej.
W Warszawie jest sklep Big and Tall (ul. Orla 8, 00-143 Warszawa).
W Niemczech jest natomiast sklep Hirmer - drogo, ale jakość pierwsza klasa.
C&A również ma w swoich sklepach Dział XXL - wybór niestety niewielki (w niemieckich sklepach jest nieco lepiej).
Po ostatnich sukcesach w odchudzaniu pozbyłem się wszystkich dużych ciuchów. Teraz po cichu odkupuję.![]()
X-T10, XF35, XF18-55, MK320
Święta prawda.
Wydałem trochę kasy na dietetyka zrzuciłem 15 kg przez dietę + wspomagacz w postaci Meridii - po pół roku gdy odstawiłem wspomagacz - dietę już nie wystarczyła, powoli wracałem do swojej starej wagi...
Porobiłem później badania i okazało się min, że mam problemy z wątrobą i alergię pokarmową i gdybym miał jeść to co mi faktycznie wolno to musiałbym żyć o samej wodzie a i to nie byle jakiej bo nisko mineralizowanej....o.O
Czasem się zastanawiam nad zmniejszeniem żołądka ale szczerze, boje się iść do szpitala w Polsce...
A poza tym koszty takiej operacji są dosyć spore, a nie zawsze efekt jest taki jakby się można było spodziewać...
Coś jednak trzeba zrobić bo w naszym społeczeństwie wylansowanym na szczupłość w którym z gazet i tv na każdym kroku bije przekaz "chcesz być szczęśliwy, kochany, szanowany i mieć dobrą pracę - musisz być szczupły" - grubas urasta rangą do zjawiska nadprzyrodzonego i to niestety w złym tego słowa znaczeniu...
Grubas na plaży/basenie wzbudza większą sensację niż UFO.
O związkach nawet nie wspomnę...
No może trochę...
Z góry skazane na niepowodzenie bo zaraz "wspaniali" ludzie zaczną gadać, że on/ona jest z nim/nią dla kasy bo jak można być z taką grubą poczwarą, bo może ma niskie poczucie wartości i nie znalazł/znalazła kogoś normalnego a może po prostu lituje się nad nim/nią...
Od 7 lat doskwiera mi przez to makabryczna samotność...
Od lat już nie byłem nad morzem, na plaży czy właśnie na basenie... Nie czuje się za dobrze będąc w centrum uwagi...
Do tego te chore stereotypowe myślenie .:
Dlaczego grubas jest grubasem ? Bo dużo je. A dlaczego dużo je ? Bo jest nieudacznikiem i nie potrafi się kontrolować. Jest leniem, śmierdzi potem, nie uprawia sportu a weekendy spędza na romantycznych kolacjach w KFC/McDonaldzie.
Mało kto potrafi zrozumieć, że otyłość to często wynik chorób a nie wpierniczania czipsów przed tv.
Ehhh nieważne - musiałem się wyżalić a przy tym OT zrobiłem....
Ostatnio edytowane przez tomek-GL ; 21-07-2010 o 10:35
holahola.pl
Największe ubrania na osiedlu![]()
Nikon Fx
No właśnie, może sklepy z odzieżą 'dla hiphopowców'?Często można trafić rzeczy szerokie, nie koniecznie z krokiem w kolanach.
Koszulki też czasem całkiem fajne, tylko z ceną trzeba się zazwyczaj liczyć. Spodnie poniżej 120-130 to chyba rzadkość, często koło 200zł. Koszulki w granicach 70-80zł. Polecam zajrzeć, może akurat coś przypadnie do gustu.
![]()
Długo ostatnio łaziłem za spodniami na lato (np długimi) i naprawdę byłem już zdesperowany..... Trafiłem jednak do Cammel Active, gdzie mają naprawdę spore rozmiary tych ciuchów, a jakością jednak przewyższają to, co na Tuszynie można spotkać... Ceny też nie jakieś horrendalne, zwłaszcza w okresie promocji.
Kiedyś Zenit, później Nikon i Canon, obecnie Leica wspierana Sony RX100 mk2 wraz z analogami.
Prywatnie: http://lopal/blogspot.com
Ciuchy sportowe - North Face
Camel Active - OK do pierwszego prania.
X-T10, XF35, XF18-55, MK320
Apropos rozmiarówki to faktycznie. Ostatnio mierzyłem spodnie w reserved i croppie więc stwierdzam, że albo ja jestem jakiś niewymiarowy (ok. 96 w pasie, 186 cm), albo teraz weszła jakaś dziwaczna moda. Jak spodnie są dobre w pasie, to z kolei nogawka mi pęka. Natomiast gdy nogawka jest ok, to w pasie musiałbym się wiązać sznurkiem do wieszania prania, żeby portek nie zgubić. O tym, że jak są dobre to są zwykle za długie nie wspomnę.
Kiedyś ważyłem 127 kg, teraz udało mi się zejść do 94-95 kg i znam ten problem z kupowaniem ciuchów.
|D383s|F80|Szkliwa, czasem jaśniejsze, czasem ciemniejsze|Sabinka z bałuckiego rynka|
Mam 196 cm wzrostu, i jakieś 130kg, kupuję spodnie firmy Helikon, koszulki zresztą też, niektóre bluzy oferują również w rozmiarach XXXL i jest to uczciwe XXXL, kurtka czy bluza domyka się na bębnie. Na szczęście mam taką pracę że mogę sobie w bojówkach paradować.
Kupowałem też ciuchy w sklepie Nietypowy Pan, ale tam trzeba koniecznie przymierzać...
Za to kupienie butów to jest dla mnie niezłe wyzwanie... rozmiar 47 stopa szeroka i wysoka w podbiciu...
Cała masa producentow kończy rozmiarówkę na 45, bo po co robić większe?? no i tu też mogę schudnąć??![]()
De80
Skontaktuj się z nami