Witam
W domu mają mnie już za wariata. A co za różnica czy idę na całą noc na imprezę (wtedy bym był normalny) czy idę na całą noc fotografować. No dobra, tym razem musiałem zrobić ponad 100 km na działkę, gdzie miałem swój sprzęt. A że wziąłem rodzinkę (żeby została na weekend) ze sobą, a był to czwartek i chciałem im zostawić samochód (na wszelki wypadek), to musiałem wracać PKSem, żeby zdążyć rano do pracy. Dobrze, że był taki o 4:50. Do pracy na 9 zdążyłem
Ale to taka ciekawostka, jakimi twardzielami się ludzie stają przez fotografię
Wyprawa astrofotograficzna była głównie nastawiona na kometę, którą możemy podziwiać do końca czerwca na naszym niebie (o tym będzie w innym wątku). Gdy zaczęło świtać, miałem jeszcze ze 2h do PKSu. Poczekałem, aż jeden z ciekawszych obiektów porannego nieba wyjdzie zza lasu. Tym obiektem jest Jowisz, który naprawdę "daje czadu". Widać go jeszcze wyraźnie na niebie przed 4 rano.
Do planet niestety nasze Nikony tak średnio się nadają ("dobry crop" by się przydał). Wykorzystałem więc czarnobiały aparacik/kamerkę QHY5v i teleskop z 1,5m ogniskową. Jeszcze bez żadnych filtrów (kolorowych, IR, UV, etc).
I oto, co możemy zobaczyć (nowa wersja tu: http://forum.nikoniarze.pl/showthrea...#post1962809):
QHY5v, SW150/750, HEQ5, 18.06.2010 godz. 3:30
Obok Jowisza widać jeszcze dwa księżyce: Io i Ganimedes.
Przy okazji powiem wam, że Jowisz wygląda bardzo atrakcyjnie już przez niewielki teleskop (taki jak mój). Mówię oczywiście o wizualnych obserwacjach. Po Saturnie jest to druga planeta, która daje tyle radości
Jak jakieś głupoty popisałem to wybaczcie, ale niewiele dzisiaj pospałem![]()
Szukaj




Odpowiedz z cytatem


Skontaktuj się z nami