Close

Strona 4 z 5 PierwszyPierwszy ... 2345 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 31 do 40 z 45

Wątek: Wyznanie

  1. #31

    Domyślnie

    Ja niedawno obejrzałem negatywy z wakacji: plaża, ostre słońce i światło mierzone tak, aby było lekko jasno w celu zniwelowania cienia pod oczami. No i co? No i negatyw naświetlony ślicznie i przede wszystkim ZERO (tak, zero) przepaleń na czole i na ramionach. To samo zdjęcie z cyfry i byłby jeden wielki żółty placek na czole. Ten garb w krzywej naświetlania filmów jest fenomenalny.

  2. #32

    Domyślnie

    Ze niby aparaty analogowe lepsze od cyfrowych? Ze niby nie ma postepu w technice fotograficznej i kiedys sprzet byl lepszy niz dzisiaj? Chyba niepowazni jestescie.

  3. #33

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Keek Zobacz posta
    Ze niby aparaty analogowe lepsze od cyfrowych? Ze niby nie ma postepu w technice fotograficznej i kiedys sprzet byl lepszy niz dzisiaj? Chyba niepowazni jestescie.
    Może nie tyle same aparaty, co materiał światłoczuły w nich.
    Krzysztof Paszkiewicz

  4. #34

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Keek Zobacz posta
    Ze niby aparaty analogowe lepsze od cyfrowych? Ze niby nie ma postepu w technice fotograficznej i kiedys sprzet byl lepszy niz dzisiaj? Chyba niepowazni jestescie.
    Wygląda na to, że nie robiłeś nigdy zdjęć aparatem analogowym. Żałuj. I jak najszybciej spróbuj. To dwie różne bajki.

  5. #35

    Domyślnie

    Taaak, za analoga wszystko było lepsze - nawet ustrój w naszym kraju, dobrobyt i powszechna szczęśliwość - a wszystkie zdjęcia wychodziły takie piękne, że człowiek padał zemdlony z nadmiaru piękna...

  6. #36
    Rycerz
    Gość

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Keek Zobacz posta
    Ze niby aparaty analogowe lepsze od cyfrowych? .
    to nie wiedziałeś?


    edit: chyba sprzedam to swoje kiepskie d200 i kupie jakiegoś manualnego dziadka, wreszcie będą mi piękne zdjęcia same wychodzić

  7. #37

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Keek Zobacz posta
    Ze niby aparaty analogowe lepsze od cyfrowych? Ze niby nie ma postepu w technice fotograficznej i kiedys sprzet byl lepszy niz dzisiaj? Chyba niepowazni jestescie.
    No i co powiesz Robercie na komentarze?
    Się sam wychyliłeś - się sam zbieraj owoce.

  8. #38

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Anja_G Zobacz posta
    Wygląda na to, że nie robiłeś nigdy zdjęć aparatem analogowym. Żałuj. I jak najszybciej spróbuj. To dwie różne bajki.
    Naprawdę Keek, powinieneś spróbować. Na cyfrówce świat się nie kończy. Mogę pożyczyć Ci Łomo.

    Cytat Zamieszczone przez Czornyj Zobacz posta
    Taaak, za analoga wszystko było lepsze - nawet ustrój w naszym kraju, dobrobyt i powszechna szczęśliwość - a wszystkie zdjęcia wychodziły takie piękne, że człowiek padał zemdlony z nadmiaru piękna...
    Może nie wszystko było piękniejsze ale wiele rzeczy tak. Np. nie było dzikiego tabunu ludzi którzy wszystko fotografują. Nie było hord przelewających się przez miasta, góry i doliny z rękami wyciągniętymi do przodu jak zombie. Nie każdy turysta niósł torbę fotograficzną pełną DSLRów i gadżetów, by móc wykonać 5 klatek na sekundę przedstawiających swoich najbliższych gdy stoją w kolejce po lody.

  9. #39

    Domyślnie

    dopiero co wróciłem znad morza z naswietlonymi 10 kliszami contaxem g2
    uwaznego kadrowania to tam nie było ale rozpietość materiału i klimat jest git
    Usunięto komercyjną stopkę - regulamin forum!

  10. #40

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez samek Zobacz posta
    No i co powiesz Robercie na komentarze?
    Się sam wychyliłeś - się sam zbieraj owoce.
    Czekam az sie dyskusja bardziej rozwinie.
    Przy okazji pozwole sobie wkleic:

    1947

    — Dziesięć!
    — Dziewięć!
    — Osiem!
    — Siedem!
    — Sześć!
    — Pięć!
    — Cztery!
    — Trzy!
    — Dwa!
    — Jeden!
    — Niech żyje nowy, 1947 rok!!! — wrzask konferansjera zagłuszyła swingująca orkiestra.
    Roztańczone pary szalały na parkiecie; George, razem z dziewczyną przedzierał się przez tłum.
    — Gdzie reszta? — spytał siedzącego przy stole Davida.
    — Robert ruszył za pięknością, którą przed chwilą wypatrzył, a Henri poszedł szukać dobrego wina — odpowiedział przerywając rozmowę z towarzyszącą mu blondynką.
    — Myśli, że w tych czasach znajdzie w Paryżu dobre wino? — zaśmiał sie George.
    — I o tej porze — dokończył David — Co dobrego było do wypicia, już dawno zostało wypite.
    — Voilà! — krzyknął triumfalnie Henri.
    — Jestem pod wrażeniem — rzucił pojawiając się nagle Robert. Wyrwał mu zakurzoną butelkę, sięgnął po korkociąg i sprawnym ruchem pozbył się korka.
    — Pijemy, szybko, pijemy — zaczął rozlewać wino do wyciągniętych kieliszków.
    — Oby ten rok przyniósł nam dużo nowego i nie był gorszy od poprzedniego! — zakończył toast wpijając się w usta stojącej obok rudowłosej piękności.
    — Znacie Kiki? — spytał — Kiki nie jest stąd, ale to dama.
    — Wspaniale — odpowiedział Henri.

    Muzyka przycichła. Usiedli przy stole pogrążając się w rozmowie. To było ich pierwsze spotkanie od wojny, więc opowieści było sporo.
    — ... i widzę jak leci prosto na mnie. Widziałem jego wściekłą gębę w tej kurduplastej kabinie. Wychyliłem się, naciskam spust, a tu gówno. Aparat nie działa. A tak pięknie komponował się między zniszczonymi wieżami. Ech...
    — Nieciekawie — pokręcił głową George — Naprawiłeś go już?
    — Naprawię — powiedział Robert — naprawię jak tylko odbiorę z lombardu — zakończył uśmiechając się szeroko.
    — Zresztą — kontynuował — i tak zdjęcie by nie wyszło. Mam nieodparte wrażenie, że nie zdążyłem wyostrzyć.
    — Kiedyś aparaty będą same nastawiały ostrość — wtrąciła Kiki.
    — Naprawdę kochanie? Będą miały małą dziecięcą rączkę, która kręci za obiektyw?
    — Nie. Silniczek będzie kręcił — kontynuowała niezrażona - w ogóle nie trzeba będzie niczego nastawiać. Wystarczy przyłożyć aparat do oka i wszystko zrobi się samo.
    — Byłoby wygodnie — rozmarzył się David.
    — To przecież tak jak w Kodaku mojego taty — wtrąciła dziewczyna Davida.
    — I filmów też nie trzeba będzie używać.
    — A niby co? — spytał George.
    — W aparatach będzie szybka łapiąca zdjęcia.
    — Wspaniale kochanie — szepnał jej do ucha Robert całując w szyję — Będziemy używać magicznych szybek, potem wracać do czarnoksiężniczych wież, gdzie zarośnięci alchemicy będa je nam wołać w magicznych kotłach.
    — Nie będziemy nic wołać — odsunęła głowę — Zdjęcia będziemy oglądać od razu z tyłu aparatu, a wybrane przesyłać telefonem.
    — Telefonem? — mrugnął do słuchającego z uwagą Henriego — A jak będę w jakiejś dziurze gdzie nie ma telefonu? To chyba wygodniej skręcić rolkę i schować do kieszeni?
    — Nie będziesz szukał telefonu, bo aparat wielkości paczki papierosów będziesz miał zawsze przy sobie.
    — I gdzie go podłączę? Będę musiał mieć strasznie długi kabel.
    — Nigdzie. Będzie działał bezprzewodowo. Podłączysz do niego aparat, wykręcisz numer do redakcji i zdjęcia po kilku minutach będą na miejscu. Nawet na drugim końcu świata. Żadnych ograniczeń.
    — Ależ oczywiście kochanie, oczywiście — Robert sięgnął ust Kiki. Po chwili leżeli pod stołem całując się namiętnie.
    — Mon Dieu! — westchnął zamyślony Henri — to będą najlepsze czasy dla fotoreportażu.

Strona 4 z 5 PierwszyPierwszy ... 2345 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •