Skąd! Wcale bo nie! Kto? Ja?
Nie, no serio piszę. I będę tak pisał dalej o błyskaniu, dlatego od razu zwracam na to uwagę. Błyskanie to (dla mnie) zazwyczaj nie jest świecenie, oświetlanie (aktywne i ciągłe). To doświetlanie (zmienne w swym charakterze poniekąd). Ale nie chce mi się w kółko różnicować doświetlania blendą, jakimś innym reflektorem, dobłyskiwania lampą. Szczególnie, że czasem ma to zerowe znaczenie - chodzi w tych momentach o efekt i o jego natężenie (barwę, jakość), a nie o użyte środki. Tutaj miałem pełną świadomość użycia blendy (zresztą różnice są całkiem nieźle widoczne zazwyczaj), a autorka sama o tym wspomniała przecież. Ja (w odróżnieniu od niektórych) czytam wątki przed napisaniem komentarza. Poza tym, co będzie jak błyśniemy lampą w blendę? Będzie to błyskanie lampą, czy doświetlanie blendą? A to nie jest jakaś rzadka sytuacja.
Ale rzeczywiście może to wprowadzać jakieś nieporozumienia ze środowiskiem strobingowym, którzy przez błyskanie rozumieją używanie lamp błyskowych. Dla mnie ma to drugorzędne znaczenie *czym* błyskano. Może to być lusterko, może być blenda, styropian, folia samochodowa, lampa błyskowa, lampa studyjna, lampa magnezowa, biała koszulka, ognisko, latarka... No może trochę za daleko pojechałem, ale mam nadzieję, że nie będę już tego więcej razy tłumaczył. Błysk - światło, czy odbite, czy jako źródło - nieistotne. Chodzi o to, by je kontrolować. I tyle.
PS. Przepraszam, że w tym wątku.
Skontaktuj się z nami