witam,
już na pewno o mnie zapomnieliście. Niestety nowa praca zabiera mi bardzo dużo czasu, na wyjazdy w plener już nie mam co liczyć, może jak słońce bedzie wczesniej wstawac czyli czerwiec - lipiec bedzie mi się udwało wyskoczyć na ranek.
Ostatni moj wyjazd był przed świętami, była to dokładnie ucieczka przed porzadkami w wielką sobote
Na ziemi żarły mnie kleszcze więc usiadłem na ambonie, dopasowałem sobie wiatr tak aby nic nie wyszło. Tak jak mowie, miało nic mi nie wyjsć, wyskoczyłem w plener się pouczyc bo w domu sie nie dało. Usiadłem na ambonie kilka minut po 18, wyciągnąłem z plecaka komputer ale nawet nie zdążyłem go włączyć bo pod amboną stanęło prawie 100 łań
Pięknie... jak chcę fotografowac to nigdy nic nie wyjdzie a jak nie mam czasu to są. Wiatr strasznie mieszał, chmara wrocila do lasu, po kilku minutach część wyszła na pole, było coś koło 56 sztuk. Zszedem bezszelestnie z ambony i położyłem sie w trawie, obserwowałem chmare ponad 2h, już było ciemno ale nie miałem jak się zwinąć zeby ich nie spłoszyć i czekałem aż pojdą dalej na pole.

1.

2. Pewnie jest za jasne ale nie mam czasu sie tym zajać.

3. Ciekawskie podchodziły tak blisko, ze mało brakowało zebym im łyżek nie poucinał. Fotografowałem z ręki bo statyw został na gorze.

Kilka sztuk więcej u mnie na www.