Po prostu fotografia analogowa ( w aspekcie konsumenckim szeroko rozumiana) zamiera.
W zastosowaniach zawodowych sobie poradzą .
Amator archiwizując swoje materiały ma w zasadzie tylko jeden problem - czas.
Nie da się ukryć , im więcej go poświęcisz , tym lepsze uzyskasz efekty.
Mało tego , w miarę jak będziesz osiągał coraz lepsze efekty , coraz bardziej będą cię męczyć wcześniejsze skany - będą się domagać poprawienia.
To taka pułapka w którą kiedyś wpadłem.
Doszedłem nawet do jakichś absurdalnych plików , o blisko 80 mpix. rozdzielczości , z małego obrazka.
Strach pomyśleć , co czaiło się w średnim (a trochę też takich mam).Możliwości marnowania czasu wręcz nieograniczone .
I przyszło otrzeźwienie.
Porobiłem "podglądy" 300dpi/24 bit (6x9) i 600dpi/24bit (24x36).Takie "stykówki".
Ciekawsze obrazki - po ostrej selekcji - 1800 dpi/48bit (24x36) i 900 dpi/24bit (6x9) - tak żeby mieć z lekkim
zapasem na odbitkę ok. 20x15 (300dpi).
Wybitnym myślałem poświęcić czas indywidualnie - na razie nie miałem potrzeby. Nie żebym nie miał wybitnych kadrów - mam tylko takie(lekko licząc 12.000 klatek), tylko tak jakby nie bardzo wiem do czego by mi one były?
A skanowanie "przez szybę" ma ważną zaletę - skanowany materiał się nie "poruszy", co jest niemalże nieuniknione przy skanowaniu wieloprzebiegowym (to tryb w zasadzie właściwy tylko skanerom płaskim) , szczególnie średnich i większych formatów. Chyba , że stosujesz ramki z szybkami , ale to wtedy i tak jest przez szybę.
Odnośnie oprogramowania do skanowania negatywów - nie ma tutaj wielkiego postępu , choćby z tej prostej przyczyny - dla potrzeb zawodowych (poligrafia) pracuje się w zasadzie na przeźroczach.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami