Close

Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 29
  1. #11

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez jamirq Zobacz posta
    Ostrość to akurat najmniej ważny parametr. bardziej chodzi mi o odwzorowanie kolorów itd. czy ma znaczenie na którym etapie je koryguje czy tez nie.
    Skaner Epson v300 photo
    Robię jak Michał:
    Kombinując w ten sposób można tylko sobie spaprać zdjęcie, a ja szukam jakiegoś programu robiącego właśnie surowe skany z negatywu. Czyli maksymalna rozpiętość tonalna cały czas, suwaczek do ekspozycji, aby się dostosować do tego jak został naświetlony negatyw, wybór rozdzielczości i zapis DNG. Całą resztę (USM, redukcja ziarna, kontrast itd.) wolę robić w LR.
    Tylko różnice są w oprogramowaniu i formacie zapisu.

  2. #12

    Domyślnie

    Jaki masz program graficzny. O ile dobrze pamiętam, znajoma ma Epson i skanuje bezpośrednio z PhotoShopa.
    Amatorzy – martwią się o sprzet. Profesjonaliści – martwią się o pieniądze. Mistrzowie – martwią się o światło.

  3. #13

    Domyślnie

    Ja zauważyłem, że ustawianie parametrów w programie do skanowania jest gorsze niż praca w LR. Wszystko trzeba robić 'na oko' bo program dopiero zakłada, że zeskanuje i te zmiany/ustawienia nałoży. Poza tym wtedy dane giną bezpowrotnie. Jak zeskanujemy negatyw kontrastowo to już nie wydobędziemy straconych danych w cieniach. Jak nałożymy redukcję ziarna to już ziarna nie odzyskamy. A najgorsze jest to, że te wszystkie programy są powolne i toporne. Nawet silverfast, który jest takim 'photoshopem' pośród programów do skanowania, jest toporny i ewidentnie zaprojektowany w poprzedniej epoce. Współczesny program do skanowania powinien mieć:

    - przyciski preview i scan
    - suwaczek od rozdzielczości
    - suwaczek od ekspozycji
    - opcję HDR, aby zrobić plik w stylu Fuji S5
    - opcję negatywu/pozytywu, koloru/czb
    - przyciski i narzędzia związane z zoomem i zakreślaniem dowolnej ilości zdjęć.
    - zapisywanie w formacie RAW czy DNG

    I to jest gwarancja niezmasakrowanego zdjęcia A tymczasem są setki pipet, próbników, kółek z widmem kolorów, haczyków, odszumiaczy, tysiące podmenu i innych opcji, które GWARANTUJĄ, że zdjęcie to nie będzie 'kliszą', czyli uniwersalną podstawą pod dalszą obróbkę.

    Po prostu jestem w szoku, bo poprzedni mój skaner kupiłem chyba 10 lat temu i myślałem, że coś się zmieniło, a tu nic...

    W chwili obecnej żaden skan nie jest oryginałem, jest tylko wersją oryginału, który nadal jest w postaci kliszy.
    Ostatnio edytowane przez Michał Jędrak ; 03-04-2010 o 19:57

  4. #14

    Domyślnie

    [QUOTE=samek;1838580]Hmm... Weźmy taki kwadrat z hassla. Powiedzmy, że ma 6x6cm. Skan w 1200dpi i otrzymujemy plik o wymiarach 2835x2835px. I uważasz, że to wystarczy? Max do wszystkiego? Jeszcze raz - hmm...




    Najlepszy pod względem rozdzielczości , w miarę "normalnie" dostępny negatyw "Technical Pan" Kodaka , wołany w "Technidolu" pozwalał uzyskać z najlepszymi obiektywami (oczywiście również "cywilnymi") rozdzielczość finalną w centrum obrazu na poziomie 100-150 lini/mm dla małego obrazka , a to dzięki takim "przeciwnościom" jak odblask dyfuzyjny , "infekcja" nienaświetlonych kryształów , naturalne zadymienie ...
    Podobnie można było uzyskać z barwnego PHR , lub jak kto woli Ektar 25.
    Weź pod uwagę fakt , że pojedynczy piksel skanu zawiera pełną informację o kolorze , a nie powstaje jako efekt interpolacji , wyostrzania i antyaliasowania (wymyśliłem nową czynność) obrazu "przecedzonego" przez sitko Beyera. A więcej pikseli do większych formatów z powodzeniem da się ekstrapolować w programie graficznym.
    Chyba że powiększenia w formacie 60x90 będą przeznaczone do oglądania z odległości "monitorowej" .
    Zapytaj "wyrocznię" poligrafii - Stiga - myślę , że podziela ten pogląd.
    JB.
    Ostatnio edytowane przez jabu66 ; 04-04-2010 o 00:41

  5. #15

    Domyślnie

    Do SilverFasta jest wtyczka (lub wtyczki) czy też moduł NegaFix (chyba nie pomyliłem nazwy) , dzięki któremu możesz dobrać charakterystykę skanowania do konkretnego negatywu.Kilka profili jest dołączonych w "standardzie" z SilverFastem , niestety , pozostałe (znakomitą większość) trzeba ew. dokupić.
    Swoją drogą ciekawe , dlaczego skaner wraz z oprogramowaniem , będący często dodatkowym wyposażeniem "cyfrowego" minilaba, pomimo niezbyt wysokiej rozdzielczości, jest tak drogim urządzeniem (70-90 tys.).
    Pozdrawiam.
    JB.

  6. #16

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez jabu66 Zobacz posta
    W przypadku średniego formatu (powiedzmy 6x7) ta granica to ok. 1200 DPI - ale to już max.
    Nie żartuj. Pamiętam jak mi skanowali 6x7 gdy chcieli drukowac B1. Robili chyba 3000-3500 DPI (na bębnie). Skaner z 1200 DPI (co prawda płaszczak) miałem sam i to była katastrofa.
    Moje systemy: Nikon F, D i Z, Hasselblad 503CX, Leica, Canon, Pentax, Olympus, Minolta, Rolleiflex TLR FKD, Zenity, Praktiki, ruskie dalmierze itd itd, blisko 100 szkiełek.

  7. #17

    Domyślnie

    Dzięki temu na wyjściu od razu mieli obraz o wielkości (w pikselach) wymaganej do wielkości wydruku, skorelowanej z liniaturą rastra. "Niegdysiejszym" komputerom (jeszcze nie takim dawnym) "przeliczenie" pliku i np. podwojenie liczby pikseli zajęło by kilka, kilkanaście godzin.Stacje graficzne SG z prockiem 200 MHz to było coś.
    Jednak , mimo pewnego postępu "płaszczaków", skanery bębnowe nadal są niedoścignione.
    JB.

  8. #18

    Domyślnie

    Nie, nie, to nie o to chodziło. Różnica w ilości detalu i w ostrości była spora. Lepiej skanować aż do zeskanowania ziarna filmu. Wtedy mozna sobie robic co sie chce - interpolacja w dół z odpowiednim stopniem wyostrzenia jest super. W druga stronę się nie da.
    Ostatnio edytowane przez Jacek_Z ; 04-04-2010 o 01:13
    Moje systemy: Nikon F, D i Z, Hasselblad 503CX, Leica, Canon, Pentax, Olympus, Minolta, Rolleiflex TLR FKD, Zenity, Praktiki, ruskie dalmierze itd itd, blisko 100 szkiełek.

  9. #19

    Domyślnie

    warto skanować jako TIFy IMO, skoro już bawisz się w średni.

  10. #20

    Domyślnie

    Różnica w ilości detalu wynika z "jakości" piksela ze skanera bębnowego. W skanerze bębnowym odczyt jest "punktowy" i dzięki temu pojedynczy piksel już na wyjściu jest bardzo dobrze zdefiniowany. W płaskich odczytu dokonuje linia CCD (lub nawet 3) i podczas skanowania punkty "zaświetlają" się wzajemnie (to chyba niezbyt fortunne określenie) , prowadząc do spadku mikrokontrastu i w konsekwencji znacznie pogarszając definicję obrazu. W poligrafii rozdzielczość skanowania zawsze jest powiązana z finalnym rozmiarem wydruku - zastosowaniem. Co ciekawe , jeszcze niedawno max. rozdzielczość skanerów bębnowych była na poziomie 4000 - 5000 DPI. I między innymi stąd brała się konieczność pracy na minimum średnim formacie dla wydawnictw wielkoformatowych (powyżej A4). Do czegoś w końcu służyły Sinary, Cambo i inne "wynalazki" formatu 4x5", 8x10" i większe.
    Dzisiaj komputery i oprogramowanie próbują zmniejszyć znaczenie "formatu". Optyka też uległa pewnej poprawie (ale czy na pewno? raczej wysoka jakość tejże spowszedniała). Jednak jej praw się nie zmieni - jest różnica pomiędzy obrazem z 20 mpix. z Nikona , Canona a np. z Leafa czy PhaseOne ?

    Oczywiście w fotografii amatorskiej , z jej pędem do perfekcji , skanowanie jest sztuką samą w sobie , nie znającą żadnych rozsądnych ograniczeń (poza fizycznymi skanera - ale o to już dbają producenci). Coś jak 15 mpix. w kompakcie z matrycą wielkości małego paznokcia.

    JB.

Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 123 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •