Witam,
Mam takie pytanie, gdyż nie wiem czy prywatny serwis w ręce którego oddałem obiektyw nie robi mnie w balona.
Ponad dwa tygodnie temu pojawił się problem z zoomem, tj pierścień zacinał się w przedziale ok 35-50. Oddałem obiektyw do serwisu, serwis od razu wiedział o co chodzi i po paru dniach odzyskałem obiektyw. Podczas sprawdzania okazało się jednak, że ok - pierścień chodzi już dobrze, ale pojawił się problem z AF, tzn. obiektyw nie potrafił złapać ostrości, z prędkością światła kręcił z minimalnego zakresu do nieskończoności i z powrotem a do tego straszliwy świst silnika przy każdej takiej próbie. Obiektyw został w serwisie. Po tygodniu sprawdzam co i jak i okazuje się, że po konsultacji ze znajomym, który jest ekspertem w tej dziedzinie okazuje się, że silnik AF jest do wymiany i ta usterka nie jest spowodowana przez serwis, gdyż podczas poprawiania luzów na prowadnicach pierścienia zoom'owania (ta pierwotna usterka) nie ingeruje się w żaden sposób w silnik AF. Czyżby ? Czy podczas rozbierania obiektywu nie było możliwości by coś spartolić jeśli chodzi o silniczek AF ? Koszt naprawy ze 100zł wzrósł przez to do 150zł, nie są to wielkie pieniądze, ale mimo wszystko jestem ciekawy czy faktycznie mam pecha, czy ktoś mnie może kręci.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami