Kilka dni temu wróciłem z dwutygodniowego pobytu w Egipcie i Izraelu. Po kilku dniach odpoczynku na plażach Sharm El Sheikh wyruszyliśmy w czterodniową podróż do Ziemi Świętej. Po szczegółowych kontrolach i odprawie przekroczyliśmy pieszo granicę w Tabie. Stykają się tam niemalże terytoria trzech państw; Egiptu, Izraela i Jordanii. Kontynuowaliśmy jazdę do Jerozolimy a dalej aż na północ do Tyberiady. Przejechaliśmy około 2 tysiące kilometrów.

Powoli zaczynam odnajdywać się w gigabajtach zrobionych zdjęć więc oto krótka wycieczka po Jerozolimie.

Widok na Jerozolimę z najstarszego na świecie cmentarza żydowskiego znajdującego się na Górze Oliwnej. W dolinie przepływa sobie spokojnie rzeka Cedron, trudno ją nawet zauważyć. Po odwiedzeniu Sanktuarium Wniebowstąpienia i kościoła Dominus Flevit (Pan zapłakał) idziemy dalej w dół. Po drodze mijamy jeszcze złote kopuły cerkwi Marii Magdaleny z 1888r, co ciekawe, ufundowanej przez cara Aleksandra III.


Całe miasto położone jest na górzystym terenie. Po dosyć stromym zejściu z Góry Oliwnej i wspinaczce na kolejną górkę przechodzimy przez Bramę Lwów i mijamy grube, wysokie mury. Znajdujemy się w dzielnicy żydowskiej starego miasta. Od razu w oczy rzucają się tamtejsi mieszkańcy.






Tak wyglądają typowe uliczki w starym mieście. Wybrukowane, wąskie, po obu stronach zamknięte wysokimi ścianami z kamienia. Na dole znajdują się niezliczone stragany najrozmaitszego typu wraz ze swoimi właścicielami nachalnie zachęcającymi do zakupów. Ponad sklepikami jest część mieszkalna.


Raz w górę, raz w dół. Ciężko znaleźć jakikolwiek prosty odcinek drogi. Uliczka poniżej to Via Dolorosa - Droga Krzyżowa. Niektóre stacje są tylko zaakcentowane napisami na ścianach czy bramach, czasem trudno je znaleźć pomiędzy kolorowymi straganami. Inne znajdują się w kaplicach zbudowanych przez różnych fundatorów. Dzisiejsza Via Dolorosa nie pokrywa się z trasą drogi krzyżowej jaką przechodził Chrystus, ma jedynie charakter symboliczny, pokutny. Została wytyczona przez franciszkanów przybyłych do Ziemi Świętej w XIV wieku.






Opuszczam opis wszelkich świętych miejsc - klasztorów, kościołów, kaplic, grot bo trudno je zliczyć i tak naprawdę po chwili wszystko się miesza. Niezbędny jest dobry przewodnik. Poniżej mnich kościoła koptyjskiego.


Zimne wnętrze kościoła daje chwilową ulgę, na zewnątrz jest niemalże czterdziestostopniowy upał. Roztaczający się zapach kadzideł podkreśla niesamowitą atmosferę panującą w tych miejscach.


Kopuła nad Kaplicą Zmartwychwstania w Bazylice Grobu Pańskiego.


Krótka przerwa na posiłek, do wyboru falafel lub sharma. Oba dania bardzo podobne do tureckiego kebaba z tą różnicą że sharma zawiera mięso. Mam wolną chwilę na zrobienie kilku zdjęć w okolicy.