Witam!
Pojawił się u mnie następujący problem. W ciągu tygodnia straciłem 2 lampy SB-600, obie w bardzo podobnych okolicznościach. Robiłem zdjęcia na studniówkach, tydzień temu lampa po wykonaniu kilkudziesięciu "strzałów" wyłączyła się i już nie dała się uruchomić... Była dość wyekspoatowana (2 sezony ślubne), więc miała prawo odmówić dalszej współpracy.
W ostatni piątek miałem kolejną studniówkę. Udało mi się pożyczyć lampę od znajomego (też SB-600). Po wykonaniu kilkudziesięciu zdjęć lampa przestała działać. Nie wyłączyła się, kontaktuje się z aparatem (działa powerzoom), ale nie błyska. Nie świeci się kontrolka "ready", nie słychać ładowania lampy. Po naciśnięciu spustu aparatu nie ma błysku, a na lampie miga kontrolka ładowania. Ta lampa była prawie nowa, znajomy nie jest zawodowcem. Ja też starałem się tą lampę oszczędzić...
Na szczęście zdjęcia robione przez 3 fotografów były tylko dopełnieniem filmowania tych studniówek...
Pojawia sę pytanie czy to wina lamp/moja (przegrzanie, zbyt intensywna praca itp.) czy może stopki aparatu (nikon d80)? Czy wogóle aparat może zepsuć lampę?
Pozdrawiam.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami