Nie sądziłem, że będę kiedykolwiek musiał to pisać.
Sprawa wygląda tak: Razem z kolegą, pianistą, wpadliśmy na pomysł agencji artystycznej – ja robię zdjęcia z eventów, on oprawia to muzycznie. Napisałem mu nawet wniosek o dotację, oczywiście dostał. Stawki między nami zostały ustalone na zasadzie – Łukasz, zrób mi kilka fotek a od nowego roku jedziemy razem. Oczywiście ja, frajer, zgodziłem się - praktycznie za darmo zrobiłem kilka sesji w pięciogwiazdkowym hotelu. Z tych zdjęć powstała oferta handlowa, którą 'kolega' wysyła i cieszy się niezłym odzewem.
Ostatnio miałem robić zdjęcia jego i jakiejś dziewczyny przy fortepianie – napisał mi sms-em, że już nieaktualne. Okazało się, że o zdjęcia poprosił mojego znajomego i jeszcze zaproponował mu kolejne zlecenie. Przypadkiem się spotkaliśmy i obu nam pingpongi pojawiły się w oczach. Oczywiście napisałem mu co o tym sądzę, bez odzewu.
Kolega nie ma żadnych praw do zdjęć jak i ulotki, ale wiem, że ciągle przedstawia ją jako swoją ofertę. Czy jest jakikolwiek sposób aby dojść do swoich praw?
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami