Dzisiaj, mając wolne, wybrałem się w głąb trzcin na wąsatkę. Kiedy ją wypatrzyłem moje zadowolenie nie miało granic. Uganiając się za nią zapomniałem zachować szczególne środki ostrożności. W pewnym momencie wpadłem po pas w bagno, po paru sekundach zagłębiłem się po piersi. Ratując aparat delikatnie odrzuciłem go na bok, później zastanawiałem się nad swoją nieciekawą sytuacją. Z trudem udało mi się przejść do poziomu i wykulałem się na twardszy grunt. Nie powiem, wystraszyłem się jak diabli. Gruba warstwa śniegu ochroniła przed solidnym zamarznięciem. Nie pomyślałem o tym. Chwila grozy ale dwa ujęcia tego ptaka mamNiestety zabrakło słońca
Kiedy doszedłem do domu (ok. 1500 m) stanowiłem jedną wielką zmarzniętą skorupę, okrutnie cuchnącą szlamem
Najważniejsze z tego to fakt, iż w moich okolicach występuje ten rzadki gatunek i na pewno ponownie odwiedzę to trzcinowisko
1.
2.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami