Witam,

W trakcie reportażu nieudolnie położyłem sam obiektyw na stoliku. Ktoś zahaczył o stolik, a obiektyw sturlał się na kant stolika, a potem 70 cm nurkowania zakończone betonem.

Obiektyw fizycznie jest w pełni OK, nawet ryski nie ma. Zoom, pierścien ostrości, popychaczka przysłony - wszystko działa jak ta lala.

Jednak po podpięciu pod body, owszem, w wizjerze jest ta jasność 2.8, ale po wciśnięciu przycisku podglądu głębi widać jak byk f/22. Aparat w ogóle nie widzi obiektywu, nie działa ani AF, ani wybór przysłony.

Najwidoczniej wszystko wskazuje na to, że padł "mózg", czyli elektronika. Wiem, że to pytanie jest naiwne, ale czy serwis uzna gwarancję? A jeżeli nie (co jest pewnie oczywiste), to jak myślicie - jak mocno może to mnie uderzyć po kieszeni?

Z pozdrowieniami
Pap