Witam,

Podobno naukowo jest udowodnione, że człowiek stojący w obliczu wyboru, podczas którego ma wziąć pod uwagę więcej niż 7 +- 2 parametry nie jest wstanie podjąć świadomej, racjonalnej, obiektywnej decyzji, z którą będzie się utożsamiał w długim okresie czasu. W sumie zgadzam się z tym, bo sam tego ciągle doświadczam. Udowodniono dodatkowo, że ten powiedzmy syndrom / problem nasila się wraz ze wzrostem konsumeryzmu (tak to się pisze?). Też się z tym zgadzam, bo jest to efekt uboczny z jednej strony zalewu konsumenta wieloma produktami o nieskończenie wielu parametrach i różnicach między sobą, z drugiej strony narastaniu w konsumentach chęci do coraz to większego posiadania, i z trzeciej strony ciągłego braku czasu, na którym mam wrażenie żerują marketingowcy. Poprzez zalewanie nas nowymi produktami nie dają nam czasu na świadome wybory, z których bylibyśmy zadowoleni przez lata, bo kupujemy coś pod wpływem emocji.

Ci sami naukowcy wykazali, że najlepszym sposobem, w sensie bilansu energii włożonej w podjęcie decyzji w stosunku do zadowolenia z decyzji, na podejmowanie decyzji w przypadku, gdy trzeba wziąć pod uwagę więcej niż 7 +- 2 parametry, najlepiej jest kierować się tzw. "intuicją" - tutaj rozumianą, jako pierwszą myśl, która pojawiła się w momencie spotkania się z potrzebą wyboru. Powoli przekonuję się, że ma to sens i sprawdza się w moim przypadku od kilku lat w różnych sytuacjach, od zawodowych do prywatnych - ostatnio kupiłem w ten sposób prosty (niepopulistyczny) lampowy wzmacniacz i odtwarzacz CD, kupiłem też kwadratowy, śmieszny i plastikowy samochód, ale za to solidny. Dlaczego taka zasada sprawdza się z punktu widzenia bilansu energii, otóż konstrukcja ośrodków pamięci (szczególnie krótkotrwałej) i przetwarzania danych jest tak skonstruowana, że człowiek w danym momencie jest wstanie przetwarzać, syntetyzować 7+-2 elementy naraz. Ta zasada (powiedzmy kognitywistyczna) przekłada się na różne dziedziny np. na ilość cyfr w nr telefonów, na ergonomiczne interfejsy użytkownika (nikt nie lubi przeładowanych), są też metodyki modelowania systemów informatycznych oparte o tą zasadę np. Object 9000 i wiele innych spraw.

Ktoś może zapytać, czy emocje to nie jest właśnie intuicja. Otóż nie, emocje to zbiór uczuć / odczuć / doznań świadomie przez kogoś lub siebie samego wywołane w danej konstrukcji psychicznej danego człowieka. Intuicja jest nieświadomym (coś jak przetwarzanie danych przez mózg w tle) działaniem człowieka przekładającym się na całkiem świadome działanie. Jedyna rzecz, jaka jest tutaj nieintuicyjna, to szybkość tej decyzji, bo od dzieciństwa jesteśmy przyzwyczajani do tego, żeby robić coś powoli, z namysłem, rozważnie itp. Owszem trzeba tak robić, ale w szczególnych przypadkach niewarto, bo się poprostu energetycznie nie opłaca. Skąd ta szybkość w podejmowaniu intuicyjnej decyzji. Otóż mózg ludzki przetwarza dane w "zawrotnym" tempie, natomiast proces translacji, analizy, zwerbalizowania tych danych, w tym werbalizacji wewnętrznej jest najtrudniejszy, najbardziej nieefektywnym procesem i dlatego mózg podejmuje decyzję w mig, natomiast nasza świadoma wola racjonalizacji tej decyzji powoduje długotrwały i energetycznie wyczerpujący proces podejmowania decyzji - i to wszystko w imię tego, że chcemy mieć wszystko nazwane, skatalogowane, ocenione do czwartego miejsca po przecinku tylko po to, żeby na końcu okazało się, że i tak nie wiemy, co wybrać Pewnie między innymi, dlatego też, że z punktu widzenia ewolucyjnego nie są to krytyczne elementy do przeżycia i podtrzymania gatunku - wiem , zaraz obudzą się Ci co "zawierają" znajomości na szpanowanie gadżetami.

Dla dopełnienia obrazu brakuje jeszcze napisać, że jakość takiej intuicyjnej decyzji jest pochodną naszego światopoglądu, naszego stanu wiedzy i doświadczenia na temat danej dziedziny (dlatego warto słuchać doświadczonych kolegów, mówiących krótko "weź to i to" - bo podejmują intuicyjną decyzję)

No dobrze tyle, trochę przydługiego, wstępu. Żeby tradycji stało się zadość i temu żeby potwierdzić, że wątek założyłem w dobrym dziale to chciałbym powiedzieć o co mi chodzi konkretnie.

Z jednej strony chcę robić codzienne zdjęcia rodzinie, w podróżach, na imprezach - dokumentować chwile, czasami bez zastanowienia. Z drugiej strony chciałbym robić zdjęcia (krajobrazy, portret i reportaż) w sposób przemyślany, z całą historią przed zrobieniem zdjęcia, w czasie jego robienia i po jego zrobieniu wraz ze swego rodzaju namaszczeniem podczas jego oglądania. Nie jestem fetyszystą technicznym, nie stać mnie na tani sprzęt, lubię zdjęcia z emocjami, mniej ważne jest dla mnie jakość techniczna zdjęcia. Budżet to około 11 kpln (body + obiektywy). Aktualnie robię zdjęcia pięcioletnim Pansonic'kiem DMZ-FZ 5 i niektóre (mniej więcej 1% - 50 z 5000 zrobionych) nawet mnie zadowalają emocjonalnie.


Po ponad roku studiowania tego forum, różnych testów, opinii stwierdziłem że kupię sobie (chyba, dlatego, że trafiłem akurat na forum Nikona i jest to najprężniej działające forum na temat fotografii w Polsce):

Zestaw A): Nikon D700, 24-85mm f/2.8-4D (bo waży mniej od 20-70), ok 11 kpln w imfoto.

Niedawno, bo około miesiąc temu zacząłem się zastanawiać (za plastykę i jakość) nad:

Zestaw B) Canon EOS 5D MARK II, 24-105, ok 12 kpln imfoto.

A od wczoraj gdy przeczytałem co napisał Ken, że "The best camera for everything, including hand-held? The Mamiya 7" chcę:

Zestaw C) Mamiya 7 II + Standard 80 f/4.0 za około 7,5 kpln -> FotoIt oraz do tego Canon S90 IS do codziennego użytku za 1,5 kpln co razem da około 9 kpln i zostanie mi jeszcze 2 kpln na rolki itp (narazie wywoływałbym bym w studio)

Oszczędźcie mi wieloletniego poszukiwania jedynej słusznej drogi, niepotrzebnych wydatków, zawodów itp. Mój kolega co ma sklep audio, gdy patrzył na mnie jak motam się z wyborem odpowiedniej integry i ile sprzętu już miałem i ile kasy wydałem - zlitował się i odkrył przede mną tajemnicę - jeśli chcesz być szczęśliwy na lata, mieć frajdę ze słuchania muzyki to kup prostą "lampę". I już wiem, że nigdy nie zmienię tego systemu.

Koledzy jesteście bardziej doświadczeni, którą drogę wybrać A), B) czy C)?