Dzis cos mnie podkusilo zeby wydmuchac pylek z matrycy, przy okazji zlapalem sie za kita i buuuum... maly bialy pylek (wcale nie taki maly) przyklejony radosnie od srodka do ostatniej soczewki (tej wewnatrz). szok. 3 miesiace i takie cos, ze nie wspomne ze pare razy zmienialem szkla i to w miare mozliwosci w sterylnych warunkach.
czy ktos sie z tym spotkal? czy naprawde jakosc wykonania szkla za $400 jest taka fatalna? strach pomyslec o czyms drozszym, cos takiego w 70-200vr i zawal serca murowany