Witam,
Trochę hardware'owo bardziej ale nie za bardzo jest gdzie wrzucić.
Wczoraj szlag trafił mój dysk. Wszystko wcięło, poczta, bieżące dokumenty itp, życie.
Szczęście zdjęcia są na innych dyskach.
Niby nic tylko : padł Seagate Barracuda 7200.11 500GB, dysk, który uważałem całymi latami (nie ten konkretny ale rodzinę Barracuda) za takie które wyznaczają standardy dla innych.
Co się stało? Wyłączyłem komputer wieczorem, rano INSERT SYSTEM DISK bla bla, BIOS dysku nie widzi, mogiła, amba, koniec.
Zacząłem więc czytać co może być i znalazłem co następuje.
Otóż dyski serii ST3500320AS, z firmware SD15 mają ogólnie znany błąd, polegający na tym, że ni z tego ni z owego dysk przechodzi w stan... nie pamiętam teraz dokładnie jak to szło, ale coś w stylu 'busy'.. naprawdę nie pamiętam sformułowania. Objawia się to absolutnym brakiem kontaktu z płytą główną.
Ciekawostka dropsa : Seagate zna problem od czasu wypuszczenia tego modelu na ryneki (ponad 2 lata) nigdy nie wypuściło ogólnie dostępnego rozwiązania dla tego problemu, klientów zbywa "możemy wymienić dysk" (a dane, ku...a?). Currys i PCWorld (UK) podają, że liczba zwrotów tych dysków sięgała 40%! Coś niesłychanego dla Seagate. Dealerzy oferują wymianę oczywiście lub płatną(!) usługę odzyskania danych (kolosalne pieniądze).
Rozwiązaniem jest kontakt z Seagate (nie można im powiedzieć, że dysk kupiło się osobno! Trzeba kłamać, że w zestawie) - wówczas dostanie się numer ref., który używamy do kontaktu z ich serwisem (Chiny) i wysyłamy dysk. Operacja zajmuje ok 3 tygodni (z UK) i jest darmowa włącznie z kurierem. Dane są do odzyskania - z dyskiem faktycznie nic się dzieje - wszystko to wina firmware.
Zobaczymy.
Problem polega na tym, że Seagate ma w swojej ofercie jeszcze 2 podobnie 'urozmaicone' dyski o wielkościach 1TB i 1,5TB - niestety nie znam ich oznaczeń.
W każdym razie, każdy kto kupuje Seagate Barracuda 500GB (są w sprzedaży cały czas!!!!) niech dobrze sprawdzi jaki to rodzaj firmware ma dysk. Problem dla 500GB występował wyłącznie dla firmware SD15.
Radzę jednak poczytać fora i zgooglować dokładnie serię, model i firmware przed zakupem, żeby nie nadziać się jak ja.
Oczywiście to tylko maleńki procent całkowitej oferty Seagate, jednak uważam, że zasługuje to na napiętnowanie, z uwagi na sposób w jaki podchodzą do problemu.
Kolejna ciekawostka dropsa : firma która odpłatnie 'odzyskuje' dane z dyskó po takich awariach jest spółką zależną od Seagate. Nie chcę to czarnowidzieć, ani tworzyć teorii spisku - jest to po prostu zwykłe walenie ludzi w rogi.
pzdr
mati
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami