Trzymając się definicji wymyślonej pewnie przez polskich nauczycieli x lat temu dochodzimy do paranoi.
W tej definicji fotografii to co otrzymujemy dzieki stosowaniu matryc cyfrowych nie jest fotografią! Ba. Był taki materiał (fotograficzny) do otrzymywania zdjęć bezpośrednio ze slajdów o nazwie CIBACHROME. I w tym materiale pigment był juz wytworzony wszędzie ! papier był czarny!
Barwnik był rozkładany i wypłukiwany z miejsc gdzie go być nie powinno. Wypisz wymaluj guma arabska
. Cibachrome to nie fotografia?
Cała róznica, że pod wpływem światła w "gumie" garbuje się żelatyna, a w srebrowej - redukuje sie srebro (zachodzi reakcja chemiczna), w cyfrze zlicza się fotony, nie zachodzi żadna reakcja chemiczna. Jedno i drugie i trzecie to 100% fotografia, osiągana inną techniką.
Wiem, że nie deprecjonujesz gumy, wiem na czym polega guma wielobarwna (mam w domu zdjęcie wybitnego polskiego gumisty Marka Grausza z Torunia). Zrzymam się zapewne na program nauczania w szkołach. Miałem z nim do czynienia (nauczałem fotografii) i jest on tak archaiczny, że głowa boli. Po prostu zdaje się, że w tej branży nie ma kto układać takich programów i w efekcie są w nim takie rzeczy, że szok. Ba, szokująca jest wiedza nauczycieli fotografii w szkołach fotografii, czego dowód miałem na pewnym niedawnym spotkaniu. Generalnie to oni uczą fotografii sprzed 15 lat, a o cyfrze to wiedzą, że już ją wymyślono. Nie wiedzą czym się rózni studyjna lampa światła ciagłego oparta na jarzeniówkach 5500K od lampy błyskowej !!! Nauczyciele tego nie wiedzą, a co wiedzą uczniowie ???
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami