Witam.
Czesciowo uporalem sie ze slubniakami i moge pozwolic sobie na rozpoczecie edycji z NAS OCEANA 2009.
Na poczatek kilka zdjec z przygody jaka jest (chyba byl, bo to jedno z ostatnich uzyc dopalki) przelot Fat Albertem startujacym z JATO.W zwiazku z oszczednosciami wycofuje sie rakietki z pokazow. Jeden start kosztuje 60000$ i finito.
Po odprawie w hangarze (niestety nie wolno bylo tam fotografowac oczywiscie z wylaczeniem zawiasow dla "Moriego") przewieziono nas w okolice poczatku pasa gdzie stal "Albert". Nastepna odprawa tym razem z szefem mechanikow. I wolni.



1.Goscie podczepiaja rakietki.




2.Flaszki.




3.Uzbrajanie.




4.Kluczowanie.




5.W kabinie.




6.Na dachu.




7.Odprawa z pilotami (tyle gadania jakbysmy w kosmost mieli poleciec).




8.Ja w "Con Air" (wszedzie wszechobecna tasma klejaca zwana "Duck Tape" znana z filmu "Apollo 13).




9.Start z dopalaniem (widok w srodku).




10.Start z dopalaniem (widziany z ziemi).




11.Zero grawitacji.




12.Mniej niz zero.




13.Latal ostro




14.No i w ... i wyladowal. Pod koniec dobiegu pali gumy i hamuje az czuc swad.


Dzien wczesniej i dzien pozniej odwolali lot z powodu deszczowej pogody.
No bo kto organizuje Air-show w NAS Oceana w pazdzierniku.
Zdjecia z zewnatrz robil moj serdeczny kolega moim zapasowym zestawem.
Foty malo artystyczne ale zawsze jakas ciekawostka w dziale lotnictwo.
Pozdrawiam.