To był jeden z ostatnich dni wakacji nad morzem. Wstaliśmy rano, a na dworze ciemno, wiatr wyje. Bez wątpienia zanosi się na burzę. Wszyscy pochowali się do domków, a ja oczywiście wyrwałam do portu W końcu na taki dzień także czekałam. Amatorów sztormu nie brakowało, chociaż może sztorm to za dużo powiedziane. Burze postraszyła trochę, ale przeszła bokiem nad zatokę, a po południu tego dnia smażyliśmy się jeszcze na plaży.

Dziś bezbunusowo. Dwa w kolorze i dwa w bw. Zapraszam!


1.



2.



3.



4.




Kilka więcej zdjęć z tego poranka na blogu.


pzdr