Zdjęcie z dzisiejszego poranka z przygodami....

Pierwsza przygoda:
Wstałem o 4:30 i pojechałem...
Chodzę sobie, szukam miejsca... minąłem już 3 karawany jakichś bezdomnych w karawanach, (Ale Opel Astra na aluminiowych felgach stoi). Szukam miejsca. Mam. Mam gdzie zaparkować. Na wpół ciemno idę... szukam dalej. przeskoczyłem plot i widzę krowy. Myślę sobie: "Na wsi wychowany przez 20 lat krowy się nie boje!" Ale za tej krowy wyłonił się BYK Rozpłodowy!!! Głowa nisko w moim kierunku... kopytem ziemie rwie... a ja w łapie D70 i D200, o statywie nie wspomnę! Mineło 3 sekundy a ja już miałem (chyba) D200 w plecaku, statyw pod pacha, D70 w drugiej ręce... i jakieś 9 sek na 100m... później plot 1,5m (przez plotki chyba niżej) i jestem bezpieczny... Ale miałem stracha... (wiecie kto był zaraz za mną przy plocie? TAK! Byk!)

Druga przygoda:
Poznałem Davida Clapp-a ubiegłorocznego zwycięzcę Photography of the Year 2009 w kategorii Landscape. Świetny gość! Luzak na maksa... a do tego jaki sprzęt!

Trzecia przygoda:
Juź jak wracałem mysle sobie, ze nie możne być gorzej... i tak sobie jadę A303 swoja bestia Peugeotem 106 a ty nie mam piątego biegu! Skrzynia mi się wysypała przy 140 km/h! Bezczelna!

Teraz sobie siedzę i popijam pifko 330ml i rozmyślam nad porankiem....
1)
2)
3) A byk się gdzieś czai! (Bonus)