Ta "szara strefa", to początek piekła, jakie rozpętało się kilka godzin później w tym rejonie. Zresztą za plecami nie widziałem nic przez całą wędrówkę - mleko. Pomocy oczekiwało 4 osoby na Koziej, 3 osoby na Granatach, 1 na Kościelcu. Poza tym na Granacie Skrajnym turystę poraził piorun ( na szczęście nie śmiertelnie ). To działo się w ostatnią sobotę... Ja - szczęśliwie i zdrowo wróciłem do swojej bazy i nadal podtrzymuję tezę, że w wysokie partie Tatr wychodzi się przed słońcem ...Dzięki za komenty.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami